Podwójny rocznik to dla rzemieślników bonus, ale i kłopot. Czy będzie kto miał ich uczyć zawodu? – W najpopularniejszych, jak fryzjer czy mechanik, już może być problem – mówi Karol Pufal, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie
Kilka lat temu namawialiście absolwentów gimnazjów, by wybierali zawody rzemieślnicze, a teraz, gdy szkoły opuszczą dwa roczniki uczniów, możecie mieć problem z ich przyjęciem?
Rzemieślnicy są niechętni do tego, by przyjmować uczniów na praktyczną naukę zawodu. Chodzi głównie o styl, w jakim młodzież podchodzi do nauki. Ona nie traktuje rzemieślnika jak nauczyciela, a przecież on nim jest. Ci młodzi ludzie nie mają też szacunku do starszych, do szefa. A przede wszystkim nie mają pojęcia, kim chcą zostać.
Kto wiedział w ich wieku? Tylko pojedyncze osoby miały sprecyzowany plan na siebie.
Tak, ale od lat walczymy jako Cech Rzemiosł Różnych o to, by tworzyć doradztwo zawodowe w gimnazjach czy teraz w szkołach podstawowych. Gdyby ktoś pracował z uczniami przez ostatnie trzy lata szkoły, to dziś mieliby oni wiedzę na temat zawodów, byliby świadomi i ukierunkowani. Tak, niestety, przychodzi do mnie matka z córką i mówi: córcia chciałaby być fryzjerką. A może kucharzem? – pytam. Może...
Potwierdza się to, co mówił nam kilka tygodni temu nauczyciel z podstawówki – uczeń ma jak najlepiej zdać egzamin i tyle. Co się stanie z nim później – nikogo nie obchodzi.
Przez to, że organem prowadzącym dla gimnazjów i szkół podstawowych jest gmina, miasto, a dla szkół ponadgimnazjalnych czy ponadpodstawowych powiat, to powstaje dziura. U nas skończył, poszedł dalej i tyle.
Dlatego też od wielu lat staramy się docierać do szkół, by rozmawiać o nauce zawodów rzemieślniczych. Niestety, nie wszystkie szkoły są zainteresowane naszą pomocą. Na dziś mamy zaproszenie np. z Łobżenicy czy z SP nr 3 w Złotowie. Są też szkoły, które nas zapraszają, ale dają nam 10 minut na opowiedzenie o zawodach. Co przez ten czas można zrobić? Nic. Taka jest więc prawda, że młodzież, wybierając zawód, nie bardzo wie, z czym on się wiąże, na czym polega.
Wybierają zawody, kierując się modą czy choćby tym, gdzie udają się ich koledzy.
Tak, a po miesiącu, dwóch czy pięciu przychodzą do nas i proszą o zmianę zawodu, bo nie trafili. Muszą liczyć się z tym, że jeżeli nie jest to zawód pokrewny, to muszą zacząć naukę od początku – nauka zawodu trwa 36 miesięcy.
W których zawodach absolwenci będą mieć problem ze znalezieniem praktyk?
W tych najbardziej obleganych, jak fryzjer, mechanik samochodowy czy stolarz. Zakład może przyjąć na naukę określoną liczbę osób. Jeżeli rzemieślnik jest sam, to trzy osoby, jeśli ma zatrudnionego pracownika, to może mieć kolejnych trzech młodocianych pracowników i tak dalej. Musi mieć też warunki, by ich szkolić, odpowiednie stanowiska pracy.
Do tego uprawnienia do szkolenia, tytuł mistrzowski i kurs pedagogiczny.
Z tym bywa problem. Taką białą plamą jest w tej kwestii Jastrowie. Działają tam zakłady, ale brak w nich mistrzów, którzy mogliby przyjąć młodzież na praktyczną naukę zawodu.
W Cechu zrzeszonych jest ponad 150 rzemieślników, którzy mogą zatrudniać młodocianych, prawda?
Rocznie podpisujemy do 160 umów z pracownikami młodocianymi na praktyczną naukę zawodu u rzemieślnika (zaznaczam, że to pracodawca kieruje daną osobę do szkoły na nie odwrotnie). Na dziś mamy zarejestrowane w Cechu 483 umowy o pracę w celu przygotowania zawodowego z zakładami rzemieślniczymi i młodocianymi pracownikami w trzech rocznikach.

Wybór zawodu to poważna sprawa – umowy, praktyki, bycie pracownikiem młodocianym...
Wiecie już, ilu absolwentów wybierze naukę w szkole branżowej I stopnia i będzie potrzebować praktyk u rzemieślnika?
Od tego jest Starostwo Powiatowe w Złotowie, by wiedziało już, ilu będziemy mieli absolwentów. W ubiegłym roku było ich prawie 700, z tego około 140 podpisało umowy z rzemieślnikami. W tym, skoro będzie dwa razy więcej absolwentów, to możemy 200 – 250 spośród nich zagospodarować. Spróbujemy przyjąć wszystkich, ale to zależeć będzie od mistrzów szkolących, czy będą chcieli uczyć zawodu.
Jakie macie argumenty, by ich przekonać?
Po pierwsze, że na rynku pracy brakuje rzemieślników. Po drugie, że jeżeli my tych młodych ludzi nie przyjmiemy, to trafią oni do innych szkół średnich i nie zawsze wybiorą zawód, na który będzie zapotrzebowanie. Dziś w Złotowie mamy ponad 2000 osób bezrobotnych, w tym dużą grupę stanowią osoby do 35 roku życia. Ludzi do pracy brakuje, ale ci bezrobotni nie mają fachu w ręku.
Mistrz dostaje za szkolenie pieniądze, prawda?
Tak jest – 8086 zł za trzy lata nauki. Co to jest? To około 224 zł miesięcznie. Chciałby pan za to uczyć? Sytuacji nie zmieni nawet to, że w nowej ustawie oświatowej zakłada się podniesienie tej stawki do 10 tys. zł, ale tylko w zawodach deficytowych.
Czyli których? Jakich fachowców na naszym rynku brakuje najbardziej?
Wszystkich. Do końca marca minister edukacji ogłosić ma prognozę zawodów deficytowych, nadwyżkowych i zrównoważonych, na co, jako wice przewodniczący Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy, się buntuję. Skąd w Warszawie mogą wiedzieć, jakich zawodów nam brakuje? Od tego jest Wojewódzki Urząd Pracy, który co kilka miesięcy robi badania wśród pracodawców woj. wielkopolskiego. Co roku wydaje opracowanie „losy absolwentów danego rocznika”, gdzie zawarte są dane dot. absolwentów, którzy po ukończeniu szkoły są zarejestrowani w Powiatowych Urzędach Pracy jako bezrobotni, z podziałem na poszczególne szkoły, kierunki, zawody.
Rodzice i młodzież pytają już o praktyki?
Przychodzą, wciąż niewielu, ale pojawiają się. Choć w tych najpopularniejszych zawodach miejsc w zakładach szkolących może już nie być. Mimo to zapraszamy do nas na rozmowę, podpowiemy i damy adresy zakładów rzemieślniczych, które mogą uczyć zawodu. Taką listę znaleźć też można na naszej stronie internetowej.
Rok 2019 może być rekordowy jeśli idzie o liczbę osób uczących się zawodów rzemieślniczych?
Mamy taką nadzieję, choć bywały już lata, w których podpisywaliśmy nawet ponad 300 umów z młodocianymi pracownikami. Oczekujemy więc młodzieży świadomej, która wie, jakiego zawodu chce się uczyć i co chce osiągnąć w życiu. Przede wszystkim ci młodzi ludzie powinni zrozumieć, że muszą chcieć się uczyć. Bo wciąż ich podstawowym zadaniem jest praktyczna nauka zawodu.
Bywa, że ta komentowana jest negatywnie. Nie brak głosów, że uczeń jest od „przynieś, wynieś, pozamiataj”. Jest też tanią siłą roboczą.
To mówią ci, którzy nie uczyli się zawodu w systemie dualnym albo ci, którzy wyobrażali sobie tę naukę inaczej: że przyjdą i od razu będą dekorować torty. Najpierw przecież muszą nauczyć się przygotować stanowisko pracy i posprzątać po sobie, a na końcu będą dekorować.
Kilka lat temu wyliczyliśmy, że wyszkolenie ucznia w zakładzie kosztuje, w zależności od zawodu, od 22 do 36 tys. złotych. A zwrot to 8 tys. złotych, więc nie jest to wcale tania siła robocza. Zwłaszcza, że są zawody, w których dopiero w trzeciej klasie uczeń potrafi wykonać należycie pracę, oczywiście pod nadzorem. Pamiętajmy, że w pierwszej i drugiej klasie uczeń ma dwa dni praktyk, a dopiero w trzeciej trzy.
Są też uczniowie, którzy nie kończą szkoły.
Dla tych, którzy z różnych względów do szkoły nie chodzą, prowadzimy kursy przygotowujące do egzaminu czeladniczego. Wie pan, że są wśród nich uczniowie, którzy absolutnie nie są zainteresowani nauką? Przychodzą na te kursy i nawet nie notują. Ich nauka nie interesuje. Na szczęście jest ich z roku na rok coraz mniej.
Czyli nie będzie z nich rzemieślników?
Część z nich pewnie będzie pracować w zawodzie, bo manualnie nauczą się wykonywać swój zawód, natomiast oni nie będą uczyć kolejnych pokoleń, bo nie będą mieć do tego uprawnień.
Jednak po ukończeniu szkoły branżowej I Stopnia i zdaniu egzaminu czeladniczego absolwenci będą mogli dalej uczyć się w szkole branżowej II stopnia, przystąpić do egzaminu mistrzowskiego i dalej uczyć się w szkole wyższej. Muszą tylko chcieć.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Piekarz.... poszukiwany
Stolarza przyjmiemy od razu Sarpol!!!
Stolarza przyjmiemy od razu Sarpol!!!
Fryzjerki sa fajne i łatwe
Dziewczyny z stacji Orlen że złotowa też fajne i szybkie zwłaszcza jedna Emilia....
W Jastrowiu na Orlenie też jest fajna taka modelka
Ten co publiczni pisze o Em..i to zwykły frajer bez odrobiny godności, honoru i męskości. Przeciwieństwo prawdziwego mężczyzny. Zwykły masturbator.
Jutro pojadę z ciekawości zalać auto na orlenie. Nigdy tam nie leje. Ale ciekawość wzięła górę. Który orlen ? Blondynka czy jak ?
Ooo Emilia ty należysz do tych pożądanych co odrazu dają....:-)
Ooo Emilia ty należysz do tych pożądanych co odrazu dają....:-)
Em...ty należysz do tych porządnych co od razu dają.....
A Pan Burmistrz jak widać na zdjęciu wszystkich ignoruje bawiąc się swoją komórką. Żenada.
Piekarz.... poszukiwany
Stolarza przyjmiemy od razu Sarpol!!!
Stolarza przyjmiemy od razu Sarpol!!!