Reklama

Agnieszka Narloch laureatką konkursu Wielkopolska Otwarta na Wolontariat

27/12/2020 10:34

Agnieszka Narloch z grupą POMOCNI ZŁOTÓW zostali laureatami I edycji wojewódzkiego konkursu „Wielkopolska Otwarta na Wolontariat”.

Zbiórki na operacje, zakupy dla seniorów, paczki dla dzieci, punkt zbiórki odzieży, remonty, licytacje, a nawet adopcja w Kenii… W życiu Agnieszki tyle się dzieje, że trudno zmieścić to w krótkim artykule.

Agnieszka Narloch pomaga od zawsze. Kiedy jednak jej pokój został wręcz cały zastawiony rzeczami, które miała do przekazania innym, zdała sobie sprawę, że musi się bardziej z tym pomaganiem zorganizować. W 2017 roku założyła na Facebooku grupę „POMOCNI ZŁOTÓW”, na której zamieszczała ogłoszenia o rozmaitych potrzebach i możliwościach pomocy. A to był dopiero początek.

Reklama

Jej prawą ręką (i zarazem złotą rączką) jest mąż Artur. Zawsze znajdzie czas i sposób. Dwa lata temu pewna 7-osobowa rodzina poprosiła o łóżeczko dla dziecka. Kiedy tam pojechali, nie mogli uwierzyć własnym oczom, że w tak zrujnowanym i zagrzybionym domu można w ogóle mieszkać. Zabrali ich do własnego mieszkania, pożyczyli łóżka polowe i pościel. Artur przez prawie dwa miesiące jeździł tam po pracy i remontował dosłownie wszystko. Noce zwykle przesypiał w aucie. A materiały budowlane załatwiane wspólnymi siłami przyjeżdżały z całej Polski.

Jola, samotna matka 3-latka z wodogłowiem i trójki innych dzieci, mówi: „Agnieszka była pierwsza do pomocy, gdy zostałam zupełnie sama. Wszystko zorganizowała: żywność, produkty dla dzieci, za darmo z mężem zrobili nam remont. Mój synek dostał pierwsze łóżeczko i wózek od cioci Agnieszki… Teraz ja sama pomagam ile mogę”.

Reklama

Aga wszystko weryfikuje osobiście – jeździ, rozmawia, dzwoni. Zbiórki pieniędzy organizuje wyłącznie przez sprawdzone fundacje. Ludziom, którzy nie mają pojęcia jak się w ogóle za to zabrać, pomaga załatwiać formalności i kosztorysy.

8-letniego syna pani Reginy czekała operacja nowotworu z przerzutami. Potrzeba było niewyobrażalnej kwoty – ponad 1 mln złotych. Agnieszka sama zgłosiła chęć pomocy. Założyła zbiórkę, zaplanowała festyn charytatywny i… udało się!

Inna ze zbiórek była dla syna Małgosi, który miał wadę serca. „Pani Agnieszka zadzwoniła do mnie, zupełnie mnie nie znając. Dzięki specjalnie stworzonej stronie internetowej i licytacjom udało się sfinansować jego operację. Uratowała mu życie! Teraz ja staram się pomagać innym dzieciom, chociażby wysłać paczkę”.

Reklama

Inicjatywa „POMOCNI ZŁOTÓW” była i jest absolutnie oddolna i nieformalna. Aga unika rozgłosu i mediów jak tylko może. Kiedy w 2019 roku została „Człowiekiem Roku” powiatu złotowskiego – nie przyjechała odebrać nagrody. Samo pomaganie sprawia jej bez porównania większą radość. I nie ma w tym umiaru – kosztem własnego czasu, zdrowia i pieniędzy. Nie potrafi zostawić człowieka w biedzie.

Współpracująca z nią Patrycja mówi: „Jej imię i nazwisko oznacza zaufanie. Ma po prostu wielkie serce dla ludzi i nigdy nie odmawia. Dzięki niej sama się angażuję – pomagam prowadzić punkt zbiórki odzieży w sali wynajętej za darmo od miasta. Ubrania, buty, pościel i ręczniki same sortujemy i przekazujemy bezpośrednio tam, gdzie trzeba”.

Reklama

Taka potrzeba zrodziła się nagle w wyniku pandemii. Podczas tzw. pierwszej fali wiosną 2020 r. Agnieszka nie mogła pozostać obojętna. Współpracując z władzami miasta błyskawicznie zorganizowała grupę ponad 20 wolontariuszy, którzy rozwozili ciepłe posiłki i robili zakupy seniorom. Pani Ola z domu dziennej pomocy „Senior Wigor” ze Złotowa opowiada: „To była jej własna inicjatywa już od pierwszego dnia. Wielu naszych podopiecznych miało codzienną pomoc, bardzo konkretne rzeczy. A do tego palemki na Wielkanoc czy ciastka. Aga jest niezwykle zaangażowana – poświęca własny czas, wszystko wozi własnym autem. Jest świetnie zorganizowana i nie słyszałam, żeby komuś odmówiła pomocy.” Pani Amelia potwierdza: „Dzięki nim nie zginęliśmy z głodu, gdy było najgorzej. Ja nie mogę chodzić, mąż też chory. Chcieliśmy dawać wolontariuszom pieniądze, ale oni nigdy nie chcieli”.

Chętnych do współpracy jest coraz więcej. Oprócz władz i ośrodków pomocy włączają się w nią zarówno osoby prywatne, jak i lokalne firmy, złotowskie parafie czy organizacje, np. Caritas.

Reklama

Niesamowite jest to, że Agnieszka sama szuka osób, którym trzeba pomóc. Kiedy mąż Marzeny zginął w wypadku samochodowym – od razu załatwiła żywność i paczki, a nawet łóżka dla trojga dzieci. Kiedy wyszukała możliwość adopcji na odległość – miało to być jedno dziecko z Kenii… a skończyło się na całym sierocińcu! Wysyła im pieniądze (osobiście nadzorując zakupy), organizuje licytacje i co tydzień rozmawia z nimi przez wideoczat. Z niezależnych przyczyn ta pomoc jest obecnie zawieszona, ale nadal ponad 50 dzieci w Afryce mówi do niej „mama Agnieszka”. Nic dziwnego.

Jest też mamą dla własnych dzieci. Sama wiele przeszła i dlatego mawia, że „czasem musi się coś wydarzyć, żeby docenić to, co się ma”. I chociaż tyle się dzieje, jej otoczenie się zmienia na lepsze (bo zarażają się pomaganiem), chociaż tyle pieniędzy i potrzebnych rzeczy przechodzi przez jej ręce… to nigdy nie zapomina o tym, co się liczy najbardziej: „ważniejsze jest przytulenie czy talerz naleśników”.

Reklama

Cieszymy się, że nasza lokalna inicjatywa wolontariacka została dostrzeżona i nagrodzona na forum województwa. Agnieszka natomiast cieszy się z tego, że z powodu pandemii odwołano uroczystą galę wręczenia nagród… Bo przecież nie chodzi tu o nagrody.

 

PS. Na początku grudnia w domu Karoliny (najmłodszej siostry Agnieszki) wybuchł pożar. Na szczęście spaliła się „tylko” kotłownia wraz z opałem; od temperatury stopiły się rury kanalizacyjne i instalacja elektryczna. Dom jednak został okropnie zadymiony. Aga i Artur spędzali tam oczywiście każdą wolną chwilę szorując ściany, sufity i meble, robiąc remonty i piorąc co tylko się da. Nowa kanalizacja była po dwóch dniach. Potem udało się załatwić piec, opał i kable. W Złotowie nie brakuje pomocnych ludzi. Nastoletni syn Karoliny sprząta, a młodsza siostra (dla której tworzą rodzinę zastępczą) zamieszkała oczywiście u cioci Agnieszki. Zaledwie kilka dni wcześniej był remont jej pokoju… Mąż jest po udarze i niewiele może pomóc. Ale dobro do tej rodziny szybko wraca. Środki czystości, farby czy żywność przychodzą z różnych stron. Jeśli ktoś chce pomóc, to wystarczy dołączyć do grupy „POMOCNI ZŁOTÓW” na Facebooku.

Reklama

 

 

 

 

 

 

ks. Adam Gaca MSF

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama