To tytuł bloga, jaki w Stanach Zjednoczonych prowadzi Ewa Sack, u nas bardziej znana jako Tomaszewska. W życiu pokonała wiele dróg, ale wszystkie wiodły do kuchni
Tarnówka, Złotów, Bydgoszcz, Paryż, Nowy Jork – taką drogę przebyła Ewa Tomaszewska, zanim osiadła na Manhattanie, a później w wiosce położonej dwie godziny jazdy od jednej z największych metropolii świata.
– W Tarnówce się wychowałam, tutaj przeżyłam pierwsze piękne piętnaście lat, ale i Złotów był mi w tym czasie bliski. Mogę wręcz powiedzieć, że moja młodość generalnie związana była ze Złotowem ze względu na nieszczęsną wtedy dla mnie szkołę muzyczną, do której zaczęłam uczęszczać już jako kilkulatka.
– Nieszczęsną?
– Jak się ma 9–10 lat to ostatnią rzeczą, o jakiej się marzy, jest dojeżdżanie do szkoły cztery razy w tygodniu i nieustanne ćwiczenia na pianinie. Kajam się jednak od razu i podkreślam, że jestem wdzięczna rodzicom za to, że nalegali, bo do tej pory gram. Żaden ze mnie orzeł czy niespełniony talent, ale doceniam, że jestem w stanie czytać nuty. Poza tym to właśnie za sprawą edukacji w szkole muzycznej poznałam Małgorzatę Szopę, z którą do teraz bardzo blisko się przyjaźnimy. Im byłam starsza, tym bardziej moje towarzyskie życie toczyło się w Złotowie.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!