Od dekady udowadniają, że tradycja nie musi pachnieć kurzem ani muzealną gablotą, a może mieć rytm akordeonu i smak prawdziwie upieczonej kaczki. Przed jubileuszem 10-lecia zespół opowiada o początkach, osobach, których już nie ma, największym sukcesie i marzeniu, które brzmi jak zapowiedź kolejnego ludowego widowiska.

Są zespoły, które nie tylko występują. Z czasem stają się czymś więcej: miejscem spotkania, żywą pamięcią i lokalną rodziną. Do takich grup należą Tarnowianie z gminy Tarnówka, którzy od dziesięciu lat pielęgnują i przekazują dziedzictwo kulturalne swojej małej ojczyzny. Ich działalność wykracza poza scenę – próby, występy, warsztaty, widowiska, spotkania, projekty i inicjatywy, które budują wspólnotę oraz pamięć o tradycji, nie tylko Krajny.
Historia Tarnowian ma korzenie w zespole Tarnowiacy, który powstał w 1986 roku z inicjatywy pań skupionych wokół Koła Gospodyń Wiejskich. Gdy dołączyli strażacy, a później młodzież, grupa stała się zespołem pieśni i tańca. Jej działalność zakończyła się na początku lat 90. Po ponad 20 latach pojawiła się potrzeba powrotu do kulturalnej działalności. Pierwsze spotkanie nowej grupy odbyło się w kwietniu 2016 roku. Przyszło na nie siedem osób. Z czasem przyjęto nazwę: Tarnowianie.
– Mówiąc o reaktywacji, nie myślałem w tamtym czasie, że będę członkiem zespołu – przyznaje Jerzy Sławski.
– Chciałem jedynie pobudzić działalność w tym kierunku – przyznaje. Nasi rozmówcy podkreślają, że Tarnowianie nie są prostą reaktywacją Tarnowiaków, lecz nową grupą, która czerpie z wcześniejszego dorobku.
– To nie było tak, że reaktywowaliśmy zespół. My po prostu zaczęliśmy coś nowego, bazując na wcześniejszym doświadczeniu – mówią J. Sławski i dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Tarnówce, Patrycja Stachyra.
– Zespół Tarnowiacy tworzył piękną kulturę w zakresie tradycji, obrzędów, tańca i piosenek. On się zakończył, a teraz Tarnowianie prowadzą taką piękną działalność – dodaje dyrektorka miejscowej instytucji kultury.
– Czerpiemy inspirację z dorobku, jaki dali nam Tarnowiacy – podkreśla.

Początkowo Tarnowian muzycznie prowadziła Aleksandra Wawrzeńczyk, grająca na akordeonie. Po jej odejściu grupa znalazła się w trudnym momencie, ale członkowie nie chcieli dopuścić do końca działalności.
– Powiedzieliśmy sobie, że zespół musi istnieć – przyznają nasi rozmówcy. Przez krótki czas zespół przygotowywał Andrzej Nowak z Krajenki. Później Tarnowianie rozpoczęli trwającą od sześciu lat współpracę z Wiktorem Jakuszewskim, związanym od lat z kulturą w Krajence.
– Pan Wiktor wprowadza do naszej grupy znakomitą atmosferę – podkreślają Ewa Krzyżan.
Dziś zespół ma rozbudowany skład instrumentalny. Na gitarze basowej gra Jan Zawadzki, Brygida Michalska gra na gitarze, Ryszard Michalski na bębnie, a Wiktor Jakuszewski występuje głównie z akordeonem. Oczywiście przy tym również śpiewają. Repertuar Tarnowian liczy ponad 300 utworów.
– Mówimy o utworach nie tylko o ludowych, ale też folkowych, okolicznościowych, niepodległościowych, patriotycznych, kolędach, a nawet… disco polo – wyliczają nasi rozmówcy.
– Chcemy docierać do jak największej liczby odbiorców – wyjaśniają repertuarową różnorodność, podkreślając, że pokazuje ona, iż zespół traktuje tradycję jako coś żywego, a nie zamkniętego w muzealnej gablocie.
Tarnowianie podkreślają, że ich siłą jest atmosfera. To nie tylko grupa sceniczna, ale wspólnota ludzi, którzy dobrze czują się ze sobą także poza występami.
– Nie jest tylko tak, że zespół wychodzi, odśpiewa swoje i schodzi ze sceny – mówi P. Stachyra.
– My nazywamy się rodziną i rzeczywiście tak się czujemy, atmosfera jest świetna – mówi J. Sławski.
Tarnowianie od początku mogli liczyć na wsparcie.
– Zespół, tworząc się, popadł na bardzo dobry grunt, ziarno było rzucone tam, gdzie trzeba – J. Sławski zaznacza, że było wsparcie dyrektorki instytucji, ale też władz gminy z wójtem na czele.
– Jeśli chodzi o zespół, jakieś pomysły, potrzeby, to nigdy przez te dziesięć lat nie było, że czegoś nie ma – uzmysławia P. Stachyra. Nasi rozmówcy zaznaczają, że wójt
Jacek Mościcki bywał zresztą aktywnym członkiem zespołu, wspólnie z nim występował.
Tarnowianie regularnie ćwiczą w ośrodku kultury, ale wyjeżdżają też na warsztaty nad morze. Nie są to zwykłe relaksujące eskapady.
– Nie wypoczywamy tam, pracujemy – podkreśla E. Krzyżan. Cała trójka naszych rozmówców zgodnie zauważa, że dla zespołu ważniejsze od nagród są wspólnota, radość i sens działania.
– Nie idziemy w stronę sukcesów. Chcemy cieszyć się sobą i tym, co robimy – stwierdza Jerzy Sławski.

Szczególny klimat mają wiosenne próby, kiedy otwierane są okna i drzwi, a śpiew wychodzi poza salę.
– Kochamy chwile, jak tylko nadchodzi wiosna. Gdy zespół ma próbę, otwieram wszystkie okna, wszystkie drzwi – opisuje P. Stachyra.
– A ludzie stoją i słuchają – dodaje z uśmiechem E. Krzyżan.
– Ludzie wychodzą pielić, pracują w ogrodach i nas słuchają, a czasem przychodzą do nas wypić herbatę, posłuchać, a czasami również z nami pośpiewać. Po prostu wspólnie pobyć, niekiedy pogadać, nawet o głupotach. Bo nasza grupa nie jest zamknięta – uzmysławia dyrektorka domu kultury.
Jednym z najważniejszych dokonań Tarnowian było przygotowanie obrzędu Wesela Krajeńskiego. Zespół odtwarzał scenariusz na podstawie zdobywanych informacji.
– Bardzo pragnęłam zrobić obrzęd wesela krajeńskiego, który jest bardzo specyficzny i ważny, a którego zapisu nigdzie nie mogliśmy znaleźć. Żeby stworzyć scenariusz, musieliśmy odbyć spotkania w różnych instytucjach, z różnymi osobami – podkreśla P. Stachyra.
Praca nad scenariuszem i przygotowaniem XIX–wiecznego wesela trwała kilka miesięcy. Widowisko miało muzyczno–teatralny charakter, było wystawiane kilkakrotnie, zarówno w Tarnówce jak i okolicznych miejscowościach.
– To coś, co pozostawiliśmy po sobie. I na pewno jest to naszym największym sukcesem – przyznaje P. Stachyra. Spektakl przygotowano w gwarze krajeńskiej.
– Na ile oczywiście zdołaliśmy ją naśladować – zaznacza J. Sławski. W dopracowaniu gwary pomagała prof. Jowita Kęcińska–Kaczmarek. Poprawiała scenariusz, podpowiadała, jak wymawiać kwestie, akcentować. Dbałość o szczegóły była ogromna, nawet kaczka wnoszona podczas oczepin była prawdziwie upieczona.
– Kilka lat minęło, a do dzisiaj znam teksty, jakbym pacierz mówił – śmieje się J. Sławski.
W środę 17 czerwca w Tarnówce odbędzie się koncert jubileuszowy z okazji 10–lecia Tarnowian. Repertuar ma opowiedzieć historię grupy i przypomnieć najważniejsze etapy jej działalności. Jubileusz łączy się z nagraniem płyty CD i DVD. Projekt zakłada utrwalenie koncertu, przygotowanie obrazu i dźwięku oraz książeczki z fotografiami członków zespołu i ich sentencjami dla kolejnych pokoleń.

– Ci, których z nami już nie ma, również będą mieli swoje miejsce na tej płycie – podkreśla P. Stachyra. Tytuł nagrania: „Czas się w miejscu nie zatrzyma”. Próby do jubileuszu pokazują ogromne zaangażowanie zespołu.
– Czasami mam ochotę nagrywać nie ich, jak śpiewają, ale ich nogi. Bo żaden nie siedzi normalnie – opisuje dyrektorka domu kultury.
– Aż się dusza cieszy – wyjaśnia E. Krzyżan.
– Może jedynie na scenie bywamy trochę sztywniejsi, wiadomo, stres się udziela – z uśmiechem dodaje J. Sławski.
Tarnowianie występują kilka razy w roku podczas lokalnych uroczystości i wydarzeń. W ich dorobku ważnym osiągnięciem było także zorganizowanie pierwszej biesiady zespołów ludowych powiatu złotowskiego. Stowarzyszenie Coolturalna Tarnówka napisało projekt i zaprosiło zespoły z powiatu oraz okolic, Tarnowianie byli gospodarzem wydarzenia. Po indywidualnych występach odbyło się wspólne ludowe jam session. Biesiada ma być kontynuowana rotacyjnie w różnych miejscowościach, Tarnowianie liczą, że inne zespoły podejmą zadanie i impreza na stałe wpisze się w kalendarz lokalnych wydarzeń kulturalnych.
Dziś zespół liczy 18 osób. Gdyby żyli wszyscy członkowie związani z grupą od początku, byłoby ich sporo ponad 20. Tarnowianie pamiętają o tych, którzy odeszli:
Urszuli Goszkiewicz, Renacie Augustyniak, Andrzeju Barczykowskim, Kazimierzu Cybulskim i Grzegorzu Sobczaku. Obecnie skład Tarnowian tworzą:
pierwszy głos – Bogumiła Wójcik, Ewa Krzyżan, Sabina Wójcik, Krystyna Bieruta, Teresa Trojanowska, Maria Brzezińska, Maria Zawadzka, Zofia Witkowska i Urszula Sławska;
drugi głos – Helena Babińska, Bogumiła Wasilewska, Teresa Muszyńska, Bożena Zawadzka i Jerzy Sławski;
instrumentalistami, którzy również śpiewają – Brygida Michalska, Wiktor Jakuszewski, Ryszard Michalski i Jan Zawadzki.
Tarnowianie są dziś jednym z ważnych filarów życia kulturalnego gminy Tarnówka i powiatu złotowskiego. Łączą przeszłość z teraźniejszością i tworzą własną historię.
Mają nadzieję, że kiedyś uda się im powtórzyć podobne wydarzenie do tego, czym było Wesele Krajeńskie.
– Mamy takie marzenie. Skoro opracowaliśmy wesele, aż prosi się np. o chrzciny. Kto wie, może się uda… – mówią z nadzieją członkowie zespołu.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze