Lekkoatletyka, tenis stołowy, warcaby... Ania Domke sport ma we krwi. Jak większość dzieci, z racji lekcji wychowania fizycznego ćwiczyła od zawsze, jej możliwości wykraczały jednak ponad przeciętność. Pierwsze dobre wyniki przyszły na bieżni.
Najczęściej startowałam na 800 i 1500 metrów
– wyjaśnia 21-latka. Sprinterka czy długodystansowiec? Trudno ocenić.
Jechała tam, gdzie potrzebowano zawodnika
– wyjaśnia tata naszej rozmówczyni, Czesław Domke. Z sukcesów córki jest dumny.
Rodzicom nie za bardzo się w życiu udało. Chciałbym, żeby dzieciaki miały lepiej
Reklama
– mężczyzna bardzo kibicuje każdej z trzech córek. Serce do sportu ma jednak tylko Ania, która uczy się w oddziale specjalnym Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Starej Łubiance. Aktualnie zdobywa zawód ogrodnika (uczy się w drugiej klasie), wcześniej w tej samej placówce ukończyła szkołę zawodową o kierunku hotelarstwo. „Po drodze” osiągnęła wiele sukcesów – m.in. w swojej kategorii wiekowej podczas XX Regionalnego Turnieju Tenisa Stołowego, jaki w grudniu 2015 roku odbył się w Zespole Szkół Specjalnych Gębicach, zdobyła złoto. Dalej – jak wyjaśnia Aleksandra Błażejewska, koordynatorka wyjazdu na mistrzostwa świata i prezes Nadnoteckiego Stowarzyszenia Społeczno-Sportowego „Sprawni-Razem”, dziewczyna bardzo dobrze zaprezentowała się podczas corocznie rozgrywanego w Gębicach regionalnego turnieju warcabowego. Pokonując rywali z powiatów czarnkowsko-trzcianeckiego, pilskiego, chodzieskiego, wągrowieckiego i złotowskiego zyskała prawo do udziału w mistrzostwach Polski. Te, również tradycyjnie, rozegrane zostały w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Miłakowie.
Tam Ania Domke i dwoje zawodników z Piły wypracowało kwalifikację do mistrzostw świata
Reklama
– precyzuje Aleksandra Błażejewska. Te w końcu sierpnia odbędą się w Bułgarii.
Koszty wyjazdu skalkulowano na 10.500 złotych. Wliczono w nie przejazd oraz wyżywienie, a pobyt (kilkudniowy) wzięli na siebie gospodarze mistrzostw.
Wspomniana kwota to jednak absolutne minimum. Prezes stowarzyszenia liczy na to, że pieniędzy uda się zebrać więcej, ponieważ chciałaby zakupić dla zawodników jednolite stroje sportowe oraz obuwie.
W końcu to reprezentacja Polski
– przypomina.
Chcielibyśmy także, już „nadprogramowo”, kupić dla naszej trójki stroje kąpielowe, bo być nad Morzem Czarnym i się nie wykąpać to grzech
Reklama
– śmieje się Aleksandra Błażejewska. Prezes liczy na to, że pieniądze uda się zebrać. Zabiega o nie wszędzie, gdzie tylko może.
Zapewnienie wsparcia otrzymaliśmy od starosty pilskiego i od prezydenta Piły
– informuje, dodając, że z wnioskiem o dofinansowanie wyjazdu zwróciła się także m.in. do Starostwa Powiatowego w Złotowie, okoneckiego urzędu miejskiego oraz radnych sejmiku województwa wielkopolskiego. Sprawą zainteresowała też parlamentarzystów reprezentujących ziemię pilską. Kto odpowie na apel prezes?
Jeśli ktoś z Państwa chciałby wesprzeć młodych, dobrze rokujących sportowców zachęcamy do dokonywania dowolnej wielkości wpłat na konto Banku Spółdzielczego w Lipce (filia numer 3 w Pile) o numerze: 92 8943 0004 0009 9509 2000 0010.
Za wszystkie datki będziemy bardzo wdzięczni. Liczę na to, że pośród czytelników znajdą się osoby szczodre, bo nie umiałabym powiedzieć naszym zawodnikom: „nie jedziemy, bo nie mamy pieniędzy”. Musimy do nich wyciągnąć rękę, pomóc, ponieważ rodzice, a wszyscy nasi reprezentanci są półsierotami, nie są w stanie finansowo przygotować ich na wyjazd
Reklama
– podsumowuje Aleksandra Błażejewska.
Ania, mimo wielu mniejszych i większych sukcesów (w pokoju 21-latka ma pokaźną kolekcję pucharów i medali) w świecie lokalnego sportu do tej pory nie została dostrzeżona.
Jakoś to wszystko na razie przechodzi bez echa
– potwierdza pan Czesław, samotnie wychowujący trzy córki (prócz Ani 19- i 15-latkę). Jego żona zmarła trzy lata temu.
Staramy się jakoś sobie radzić, ale łatwo nie jest
– zaznacza mężczyzna. Wesprzeć córkę może więc jedynie w aspekcie duchowym – z finansami jest zdecydowanie gorzej.
Dobrze byłoby, gdyby ktoś się Anią zainteresował, poprowadził
– uważa mężczyzna. Są jacyś chętni?
Sali wiejskiej w Glinkach Mokrych nie ma, w tenisa stołowego pozostaje więc Ani grać tylko w szkole. W Starej Łubiance też doskonali ona swoje warcabowe umiejętności.
Gram z kolegami
– wyjaśnia Ania, dodając, że swoich przeciwników zna już na tyle dobrze, że warcabowe pojedynki nie przynoszą już specjalnych emocji. Zwłaszcza, że 21-latka często wygrywa. W czarno-białym polu szans nie ma z nią również jej tata, dziewczyna potrafi bowiem przewidzieć ruch rywala i podejść go sposobem. Niepełnosprawność intelektualna orzeczona w stopniu lekkim nie przeszkadza jej osiągać wyników. Wręcz przeciwnie. Warcaby rozwijają. Skłaniają do myślenia strategicznego i taktycznego. Wymagają umiejętności przewidywania i koncentracji. Liczymy na to, że Ani jej nie zabraknie, że tytuł mistrza świata 21-letnia mieszkanka Glinek Mokrych przywiezie do Polski.
Powodzenia!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wielkie Gratulacje dla Ani oczywiście popieram tom akcje właśnie zrobiłem przelew i zachęcam innych. Sam Pochodzę z Okonka i wiem jak wygląda życie na takiej wsi jak Glinki to jest cos wielkiego dotrzeć do takiego etapu . Jeszcze raz gratulacje . Pozdrawiam .
Wielkie Gratulacje dla Ani oczywiście popieram tom akcje właśnie zrobiłem przelew i zachęcam innych. Sam Pochodzę z Okonka i wiem jak wygląda życie na takiej wsi jak Glinki to jest cos wielkiego dotrzeć do takiego etapu . Jeszcze raz gratulacje . Pozdrawiam .