W przedszkolu w Wielkim Buczku jest coraz mniej dzieci, a utrzymanie oddziału kosztuje. Maluchów nie można jednak przenieść do Lipki, bo tu z kolei nie ma miejsca
To dość patowa sytuacja. W tej chwili do oddziału przedszkolnego w Wielkim Buczku uczęszcza trzynaścioro dzieci, w kolejnym roku szkolnym będzie ich mniej, mówi się o około dziewięciorgu maluchów. Dla porównania, w najlepszych latach było ich blisko czterdzieści. W następnym roku szkolnym może być ich jeszcze mniej. Czy jest sens utrzymywać taki oddział?
Nikt nie będzie zamykał
Problem polega na tym, że w przedszkolu w Lipce nie ma miejsca i nie byłoby gdzie przyjąć kolejnych malców. Placówka i tak korzysta z gościnności budynku szkolnego przy ulicy Gajowej, bo nie wszystkie dzieci są w stanie zmieścić się w murach przedszkola. Samorząd stara się o zdobycie zewnętrznych pieniędzy na rozbudowę przedszkola. W tym roku będzie wiadomo, czy gmina dostanie na to pieniądze z Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, w ramach którego zabiega o takie fundusze. Obecnie wójt nawet nie chce słyszeć o likwidacji oddziału w Wielkim Buczku. – Jeżeli w Buczku będą dzieci, nikt nie będzie zamykał tego przedszkola – zdecydowanie deklaruje. Co będzie, jeżeli pieniędzy na rozbudowę przedszkola w Lipce nie uda się pozyskać w perspektywie najbliższych dwóch-trzech lat? Czy oddział w Wielkim Buczku będzie sztucznie utrzymywany? Tego, ile kosztuje, nikt nam póki co nie powiedział. Ani skarbnik gminy Barbara Marzec, ani dyrektor przedszkola w Lipce Urszula Boroń nie przedstawiły nam kosztów funkcjonowania buczkowskiego oddziału przedszkolnego, bo nie dysponowały takimi wyliczeniami.
Ostatnia, przedostatni
Dyrektor Boroń sama przyznaje jednak, że obecnie oddział jest trochę sztucznie utrzymywany. Niejako potwierdzeniem takiej opinii jest fakt pewnego paradoksu – z jednej strony mieszkańcy Wielkiego Buczka i okolic chcą mieć w swojej miejscowości przedszkole, a z drugiej strony są rodzice, którzy, mając placówkę pod ręką, zapisują maluchy do Lipki. Co ciekawe, jak mogłoby się wydawać, wcale nie są to dorośli, którzy pracują w stolicy gminy. Robią tak również ci rodzice, którzy nie mają pracy. Urszula Boroń zapewnia, że jest ostatnią osobą, która opowiedziałby się za likwidacją przedszkola w Wielkim Buczku, ale przyznaje, że z wielu względów wolałaby mieć wszystkich przedszkolaków w Lipce. – Jeżeli dyrektor jest ostatnią osobą, która byłaby za likwidacją przedszkola w Buczku, to ja będę przedostatnią taką osobą – mówi sołtys i radny z Małego Buczka, jednocześnie szef komisji oświaty w Radzie Gminy Lipka Paweł Tuschik. – Mamy tutaj dwa punkty widzenia. Z jednego utrzymywanie przedszkola jest bezzasadne i aż prosi się o jego likwidację. Z drugiej strony nie ma sensu tego robić, skoro w przedszkolu w Lipce nie ma miejsca dla wszystkich dzieci – mówi Tuschik.
Być może w najbliższych miesiącach gmina dostanie pieniądze na rozbudowę lipkowskiego przedszkola z WRPO i dylemat zniknie. Co, jeśli samorząd nie załapie się na dofinansowanie? Przy jakiej liczbie dzieci utrzymywanie oddziału przedszkolnego w Wielkim Buczku przestanie być racjonalne?
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze