- Pracując przez 10 lat w Poradni Pulmonologicznej w Złotowie obserwowałem wyraźny wpływ okresów zanieczyszczenia powietrza na występowanie zaostrzeń przewlekłych chorób płuc – mówi doktor Paweł Gałązka. W Złotowie co jakiś czas odnotowujemy ekstremalne wskaźniki zanieczyszczeń
O szkodliwości smogu wiedzą już przedszkolaki. Wszyscy wiedzą też, że angielski „smog” to właściwie połączenie dwóch słów: "smoke" – dym oraz "fog" – mgła. Powstała w ten sposób „dymgła” przypomina zupę z mgły, dymu i spalin. Jest skutkiem przedostawania się do atmosfery szkodliwych związków chemicznych, takich jak tlenki siarki i tlenek azotu oraz substancje stałe, czyli pyły zawieszone, a także kancerogenne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. Brzmi smakowicie? To właśnie tym oddychamy podczas niedzielnych spacerów.

Większość zanieczyszczeń tworzących smog powstaje w różnego rodzaju procesach spalania. Są one częścią tzw. niskiej emisji, czyli emisji zanieczyszczeń na wysokości do 40 m. Głównym składnikiem „zupy dnia” jest to, co wydobywa się z naszych kominów, a największy problem stanowią instalacje grzewcze, ogrzewające domy jednorodzinne i wielorodzinne kamienice. Spora część z nich to tzw. kopciuchy, czyli kotły niskiej klasy. Smog jak na drożdżach rośnie dzięki kiepskiej jakości paliwom, w ostateczności nie pogardzi kalorycznymi odpadami komunalnymi. Do tego dochodzi porcja zanieczyszczeń z transportu drogowego, a rosnąca liczba samochodów każe przypuszczać, że niestety będzie to porcja coraz większa. Na powstawanie smogu niebagatelny wpływ mają także warunki atmosferyczne. Preferuje on bezwietrzną pogodę oraz mgłę, dzięki nim utrzymuje się w atmosferze jeszcze dłużej. Smog lubi wysoką temperaturę i wysoki poziom nasłonecznienia lub odwrotnie – bardzo niską temperaturę, która mobilizuje nas do włączenia ogrzewania. Niekorzystny jest również długotrwały brak opadów.
Co możemy zrobić, aby zmienić naszą atmosferę na bardziej „zdrojową”? Jedno jest pewne: to nie będzie rewolucja, raczej ewolucja. Działają co prawda programy wsparcia finansowego dla mieszkańców pragnących wymieniać źródła ciepła na bardziej ekologiczne, są uchwały antysmogowe, ale wskaźniki monitoringu zanieczyszczeń nadal potrafią zaskoczyć alarmującymi liczbami.
W Złotowie dotacje są przydzielane w ramach programu „Czyste Ciepło”. W mieście jest on realizowany już czwarty rok. Dane wskazują niestety, że z roku na rok ilość wniosków o dofinansowanie spada, a liczba zrealizowanych wniosków to mniej niż 50%. W efekcie spada też wykorzystanie pieniędzy na ten cel przeznaczonych. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia się nadmierną biurokrację i małą kwotę dotacji w porównaniu z ogólnym kosztem inwestycji. Nie lepiej wygląda sytuacja w rankingu najaktywniejszych gmin rządowego projektu „Czyste Powietrze”, w którym miasto Złotów za III kwartał minionego roku zajęło 1832. miejsce, z 9 złożonymi wnioskami. Porównywalnie z Tarnówką, w której wniosków było 8, co dało 442. miejsce. O pozycji gminy w rankingu decyduje jednak wskaźnik, którego wartość wyznacza liczba wniosków złożonych z terenu danej gminy na 1000 budynków jednorodzinnych.

Wskaźniki monitoringu zanieczyszczeń nadal potrafią zaskoczyć alarmującymi liczbami
Wymiana pieców to jedno, jeszcze trudniej jest zwalczyć złe nawyki. Problemu nie rozwiązuje, skądinąd trafna idea Miejskiej Fabryki Czystego Powietrza, której efektów wielu z nas może jednak nie doczekać. Smog jest, jak był. Teraz jest tylko lepiej widoczny. Wszystko dzięki miejskiemu systemowi monitoringu jakości środowiska. System krakowskiej spółki Airly to w tym momencie 10 czujników, badających powietrze w Złotowie. Łatwa w obsłudze aplikacja pozwala zapoznać się z aktualnymi wskaźnikami, a wyniki są aktualizowane co pięć minut. Natężenie smogu mierzymy na kilka sposobów. Do jego głównych składników zaliczamy absorbowany przez oskrzela oraz górne drogi oddechowe pył zawieszony PM10, który może powodować kaszel, trudności z oddychaniem czy zaostrzenie dolegliwości alergicznych oraz pył zawieszony PM2,5, przenikający do krwiobiegu i w dłuższej perspektywie mogący powodować choroby serca, zwiększający również ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe. Wypada tu tylko wspomnieć, że jakość powietrza w Polsce należy do najgorszych w Europie. Każdego roku z powodu narażenia na zanieczyszczone powietrze umiera przedwcześnie około 45–50 tys. Polaków. Tak mówią oficjalne statystyki...
Najczęściej z dolegliwościami najpierw kierujemy się do lekarza pierwszego kontaktu.
– Nie śledzę na bieżąco stężeń, bo taka informacja nie jest mi niezbędna zawodowo i nie wpływa bezpośrednio na wydawane przeze mnie zlecenia lekowe czy rozpoznania chorób. Ja widzę skutki działania smogu i indywidualne problemy zdrowotne pacjentów – mówi nam doktor Jerzy Stępień z Przychodni Panaceum w Złotowie.
– Faktem jest, że znaczna część schorzeń układu oddechowego, zaostrzeń chorób układu krążenia czy chorób nowotworowych jest powiązana z ekspozycjami na smog i wszystkie zawarte w nim pyły oraz zanieczyszczenia o charakterze lotnym – wyjaśnia.
Bardziej zorientowany w bieżącej sytuacji wydaje się dr Paweł Gałązka, specjalista chorób płuc i chorób wewnętrznych.
– We wtorek 11 stycznia czujnik jakości powietrza na ulicy Mickiewicza w Złotowie zanotował blisko 10–krotne przekroczenie normy pyłu zawieszonego PM2,5 (972% normy) i blisko 7–krotne przekroczenie PM10 (659% normy). Są to ekstremalnie duże poziomy zanieczyszczenia powietrza. W sezonie grzewczym w Złotowie jest tak od lat, jeśli akurat nie wieje wiatr – wskazuje pulmunolog.
– Wpływ wymienionych pyłów zawieszonych na stan zdrowia jest ogromny. W zakresie układu oddechowego powodują one astmę oskrzelową i raka płuc oraz wywołują zaostrzenia przewlekłych schorzeń obturacyjnych układu oddechowego – POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc) i astmy. Przy dużym zanieczyszczeniu powietrza szkodliwość dla układu oddechowego jest porównywalna z paleniem tytoniu. W zakresie układu krążenia pył zawieszony PM2,5 przenika do naczyń krwionośnych, powoduje zapalenie śródbłonka (wyściółki naczyń), co przyśpiesza rozwój miażdżycy, a w ślad za tym dochodzić może do zawału serca i udaru mózgu – stwierdza dr Gałązka.
– Statystyki mówią, że zanieczyszczenie powietrza powoduje w Polsce około 45 tysięcy zgonów rocznie, a koszty wynikające z leczenia chorych, absencji w pracy i przedwczesnych zgonów sięgają rocznie 100 miliardów złotych – podkreśla złotowski pulmunolog.
Mniej ostrożny w obliczeniach jest dr Stępień.
– Biorąc pod uwagę fakt, że pacjenci z chorobami układu oddechowego to nie jedyna populacja poszkodowana zdrowotnie przez smog, bo znaczna część pacjentów krążeniowych również ma współzależność od stężeń smogu, można śmiało powiedzieć, że w skali kraju jest to około 100 tys. zgonów rocznie. Przez Covid–19 tylu ludzi zmarło przez dwa lata – wyjaśnia dr Stępień, potwierdzając tezę, że zanieczyszczenie powietrza pogarsza również przebieg Covidu.
– My dodatkowo mamy pecha, że Europa Północna jest strefą, w której występuje znaczna hipowitaminoza, a nawet awitaminoza D. To także, zwłaszcza w okresach zimowych, wpływa na spadek naszej odporności i szanse obronienia się przed wirusami. Zbieżność z sezonem grzewczym i piątą falą jest dla nas bardzo niekorzystną koincydencją – wyjaśnia.
Czy da się zauważyć jakąś zależność pomiędzy stopniem zanieczyszczeń a liczbą dolegliwości zgłaszanych przez mieszkańców Złotowa?
– To są fale pacjentów, którzy przychodzą z zaostrzeniami niektórych schorzeń typu przewlekłego, w szczególności układu krążenia i układu oddechowego. Najczęściej to pacjenci z astmą czy POChP. Przychodzą w dużych grupach, widać, że w tym układzie musi działać jakiś czynnik środowiskowy, dostępny w sensie wziewnym. Taka zależność istnieje, natomiast my nie prowadzimy obserwacji cyfrowej, więc ciężko dokładnie ocenić, ilu jednorazowo takich pacjentów przybywa – te wskazania doktora Stępnia potwierdza dr Gałązka.
– Pracując przez 10 lat w Poradni Pulmonologicznej w Złotowie obserwowałem wyraźny wpływ okresów zanieczyszczenia powietrza na występowanie zaostrzeń przewlekłych chorób płuc – stwierdza wprost.
– Niestety w Złotowie istnieje populacja mieszkańców, która do pieca wrzuca rzeczy niekoniecznie będące zwykłym opałem. Palenie plastikiem i innymi dziwnymi odpadami, typu płyty wiórowe, też wydatnie przyczynia się do tego, że smog w Złotowie jest zdecydowanie gorszy niż mógłby być – przekonuje dr Stępień, który także dostrzega wyhamowanie procesu przechodzenia na opał ekologiczny.
– Nie wspominam nawet o instalacjach zeroemisyjnych czy fotowoltaicznych. One też wyhamują ze względu na zmiany finansowania przez rząd i wzrosty cen gazu czy prądu – przepowiada.
– Nie oddychać, innej rady nie ma – proponuje dr Stępień.
– Jeśli ktoś lubi, może sobie kupić akwalung, ale pomijając tego typu absurdalne pomysły, nie ma możliwości uchronienia się przed smogiem – ostrzega.

W siną dal, w siną dal...
– Teoretycznie można cały czas przebywać w pomieszczeniach klimatyzowanych, ale co to za życie? Jeśli mówimy o osobach, które normalnie funkcjonują, wychodzą z budynków, mają jakieś ogródki czy działki, parki i lasy, to one chcąc – nie chcąc inhalować się muszą. Co gorsza, osoby aktywne fizycznie, ćwicząc w okresach natężenia smogu, inhalują się jeszcze skuteczniej, więc tak naprawdę cały wysiłek włożony w poprawę swojej kondycji staje się nieefektywny – podkreśla.
– W krajach dalekiego wschodu, np. w Japonii, wprowadzono maseczki, które mają za zadanie zmniejszać inhalację zanieczyszczeń. Nie wyobrażam sobie w naszym społeczeństwie takiego rozwiązania, jako systemowej ochrony dróg oddechowych przed pyłami. Jest duży problem, żeby maseczki stosować w wyniku zaleceń czy restrykcji infekcyjnych, a w przypadku bardziej przewlekłych obostrzeń, mniej „twardych” w sensie zagrożenia, w ogóle tego nie widzę – powątpiewa dr Stępień.
– W zakresie ochrony indywidualnej chorzy pulmonologicznie powinni używać maseczek antysmogowych oraz oczyszczaczy i nawilżaczy powietrza wewnątrz mieszkań. Z uwagi na systemy wentylacyjne, powietrze w naszych mieszkaniach zawiera zwykle 70% zanieczyszczeń obecnych na zewnątrz budynków. Powszechnie dostępne aplikacje na telefon informują na bieżąco o stanie powietrza w bliskiej okolicy. Jeśli jest krytyczny, nie idźmy na spacer na promenadę, lepiej pojechać do lasu lub zostać w domu – radzi również dr Gałązka.
– Problem wcale nie jest na poziomie Złotowa, to nie jest poziom smogu. To m.in. efekt tego, że za kilkadziesiąt miliardów złotych sprzedaliśmy nasze uprawnienia do emisji CO2. Te pieniądze poszły niestety na przepał, a nie na zmianę czy modernizację źródeł energii w Polsce. Wszystko poszło na doraźne zasilenie elektoratu PIS. I to jest problem. Możemy rozmawiać o objawach, ale ważniejsze jest pytanie, jak temu zaradzić? – docieka dr Stępień.
– Aby poradzić sobie z tym problemem, potrzebne jest zaangażowanie samorządu. Dobrym przykładem jest miasto Kraków, gdzie w 2019 roku została wprowadzona uchwała antysmogowa. Dzięki niej dokonano likwidacji 25 tysięcy pieców węglowych. Zakup nowych, ekologicznych systemów grzewczych był refundowany przez miasto dopłatami sięgającymi nawet 100% inwestycji – wskazuje dr Gałązka, dodając, że takie działania muszą być poprzedzone budowaniem świadomości i licznymi kampaniami informacyjno–edukacyjnymi.
– Trzeba uświadamiać mieszkańców, by skończyli raz na zawsze z paleniem śmieci, co aktualnie jest powszechną praktyką. Inne możliwe działania to docieplanie budynków mieszkalnych i dbanie o rozwój zieleni miejskiej, nowe nasadzenia drzew i krzewów, które mogą zatrzymywać 10% zanieczyszczeń – wskazuje alternatywy.
– Potrzebujemy wielkiego programu przebudowy polskiej energetyki i przejścia na źródła niskoemisyjne, albo w ogóle nieemisyjne i dopiero wtedy będzie można mówić o poprawie sytuacji – zgadza się dr Jerzy Stępień.
Leszek Chełmowski

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!