Reklama

Będę walczyć dla Was

08/11/2019 07:00

– Tym razem to ja proszę Was o pomoc – takimi słowami zaczął się bardzo osobisty i szczery wpis Sandry Przybyszewskiej–Pączek opublikowany kilka dni temu na jej profilu na facebooku. – Nie łatwo mi to pisać, nie łatwo jest prosić o pomoc dla siebie

– Nigdy nie sądziłam, że stanę po tej drugiej stronie – mówi nam Sandra, założycielka najpopularniejszej w mieście grupy pomocowej „Mama w miasteczku Złotów”, osoba, która od lat pomaga innym.

– Większość mojego życia poświęciłam właśnie pomaganiu innym, czynieniu dobra, o którego powrót teraz proszę! Ciężko mi to robić, ale jestem w sytuacji, w której nie mam innego wyjścia – opisuje szczerze poruszona.

Kilka lat temu u Sandry zdiagnozowano stwardnienie rozsiane (SM). To choroba, której działania nikomu nie trzeba specjalnie szczegółowo opisywać. Krok po kroku SM swojej ofierze zabiera sprawność.

Reklama

– Pierwszy rzut choroby spowodował niedowład prawej strony ciała oraz zaburzenia w koordynacji ruchowej – opisuje swój przypadek Sandra.

– Diagnoza, jaką wtedy usłyszałam, była dla mnie ciosem – dodaje. Jak się szybko okazało: nie jedynym ciosem.

– Wyniki krwi wykazały obecność boreliozy, która, obok łuszczycy, tarczycy i astmy dołączyła do grona przeciwników, z którymi muszę się teraz zmierzyć.

Sandra jest pod opieką specjalistycznej kliniki w Warszawie.

– To tam dano mi nadzieję, że być może diagnoza stwardnienia rozsianego nie jest prawidłowa – mówi, wyjaśniając, że padła sugestia lekarska, że być może to borelioza oraz koinfekcje, a nie SM, czynią w jej organizmie tak duże spustoszenie. Jednak w celu wykluczenia SM Sandra musi przejść długotrwałą i poszerzoną diagnostykę w Warszawie, dokąd musi dojeżdżać dwa razy w tygodniu.

Reklama

– Jak sami wiecie, to ogromne koszty, do których doliczyć należy inne wydatki związane z leczeniem i diagnozą. Zwyczajnie nie stać mnie na to. Przeciętny Kowalski w Polsce, zarabiając średnią krajową, nie jest w stanie zapłacić od ręki za prywatną opiekę zdrowotną – mówi Sandra i apeluje.

– Kochani, abyśmy mogli szerzyć dobro, sami musimy się dobrze czuć. Dlatego proszę Was o pomoc, tym razem dla mnie!

Złotów i złotowianie długo nie czekali. Zaczęły się licytacje, zbiórki, akcje charytatywne. Jedną z nich ma być oczekiwana przez mieszkanki Złotowa „Szafa”, czyli wymiana używanych i nowych ubrań, z której całkowity dochód będzie przeznaczony dla Sandry.

Reklama

– Sandra tak często pomagała nam – mówi Marta Śliga, manager Zacisza, że teraz my musimy i chcemy jej pomóc – dodaje współorganizator listopadowej „Szafy”.

– Tak jak Sandrze zawsze „lampka” zapala się od razu, gdy ktoś jest w potrzebie, tak teraz nam się „zapaliła”.

Szczegóły wydarzenia podamy na naszych łamach już wkrótce.

– Jestem wszystkim ogromnie wdzięczna za wszelką pomoc i wsparcie – mówi Sandra.

– Dzięki Wam będę mogła się leczyć oraz w dalszym ciągu nieść pomoc innym. Teraz jeszcze bardziej zdaję sobie sprawę, jak fakt, że pomagam innym, jest istotny w dzisiejszych czasach – dodaje i obiecuje: – Ja się nie poddaję, będę walczyć z całych sił, dla rodziny oraz dla Was! Tak jak Sandra i jej grupa pomagają ludziom, tak teraz uczyńmy to my.

Reklama

– Największe korzyści z pomagania nosi się w sercu – mówi Sandra. I ma rację!

Potrzebne na leczenie Sandry pieniądze można wpłacać między innymi przez stronę www.zlotowiankahelp.pl, gdzie ma ona otwartą zbiórkę. Potrzeba 15.000 złotych. Jesteśmy na półmetku. Pomogły tutaj już 163 osoby. Pomóż i Ty! Data zakończenia zbiórki to 31 grudnia tego roku.
Fundacja Złotowianka 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010
Tytułem darowizna na rzecz Sandra Przybyszewska–Pączek.

Sandra to także wielokrotny wolontariusz Fundacji Złotowianka, której stała się podopieczną.

Reklama

Julita Milczyńska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama