Reklama

Będę wart jeszcze więcej

21/09/2015 06:00
Wychował się na złotowskich boiskach, miał epizod w Lechu i Nielbie. Teraz broni barw GoslarerSportclub von 1908. Marcin Ankudowicz opowiada o swojej karierze, warunkach treningowych w czwartej lidze niemieckiej oraz o swoich sportowych planach na przyszłość

Jesteś wychowankiem Sparty Złotów. Jak wspominasz grę w swoim rodzinnym mieście?

Wspominam to bardzo miło. Poznałem tutaj bardzo fajnych ludzi i mam wielu kolegów, z którymi do tej pory utrzymuję dobry kontakt. Mam nadzieję, że będą mnie odwiedzać w Niemczech. Każdy z nich interesuje się tym, jak wygląda gra w Niemczech i jak mi się tam żyje. To mi daje kopa do jeszcze cięższej pracy.

Kto odkrył w Złotowie Twój talent?

Tego nie można określić dokładnie. W szkole trenował mnie Mariusz Ziatyk, a pierwszym trenerem, jeszcze w żakach Sparty, był Andrzej Bednarek. Następnie w Amice Wronki trenował mnie Adam Ziółkowski.

Reklama

 

Sparta Cię wychowała, ale potem trafiłeś do zespołów młodzieżowych Lecha Poznań…

To był również bardzo fajny czas dla mnie, ale zarazem bardzo ciężki. Chodziłem tam do gimnazjum i początki były dla mnie niezwykle trudne, bowiem był to wyjazd ze Złotowa i pobyt z daleka od rodziców. Przetrwałem to i jestem z siebie dumny, bo to była dla mnie szkoła życia. Z chłopakami z Lecha zdobyłem trzy razy wicemistrzostwo Polski. Utrzymujemy również kontakty do dziś i co jakiś czas się spotykamy. W tamtej drużynie grali m.in. Wojciech Golla, Mateusz Możdżeń, Marcin Kamiński i Bartosz Bereszyński.

Reklama

 

Czas juniorski się skończył i wróciłeś do Złotowa, aby przez rok bronić barw Sparty w 4 lidze. Potem przez trzy sezony grałeś w Nielbie Wągrowiec. Tam miałeś bardzo dobre statystyki, byłeś czołowym graczem.

W Wągrowcu bardzo szybko się odnalazłem. To była dla mnie dobra seniorska lekcja piłki nożnej.

 

Miałeś tam również kolegów ze Złotowa.

Racja. Na początku byłem sam, później doszedł do mnie Krzysiek Wojciechowski, a na koniec Jędrzej Wiśniewski i Michał Fertikowski.

 

Problemy finansowe Nielby spowodowały, że zrezygnowała z przyjezdnych graczy. Ty jednak chciałeś kontynuować karierę i zadecydowałeś się na krok, który mało osób by zrobiło - przejście do zespołu niemieckiego.

Gdy skończył mi się kontrakt w Nielbie, pomyślałem, że muszę spróbować czegoś innego. Wiem, że w polskiej lidze bez dobrego menedżera i dobrych kontaktów ciężko będzie się przebić. Dzięki Karolowi Szwedzie, który grał kiedyś w Goslarer, udało mi się pojechać tam na testy. Karol zadzwonił do ich dyrektora sportowego, wysłał moje CV, a oni zaprosili mnie na treningi i gry kontrolne. Byłem tam tydzień, ale już po trzecim dniu zaproponowali mi półtoraroczny kontrakt.

Reklama

 

Oni się zdecydowali szybko na Twoje usługi, a Ty miałeś jakieś obawy przed wyjazdem za granicę?

Jechałem pozytywnie nastawiony. Wiedziałem, że sobie poradzę, nie widziałem innej opcji. Na początku porozumiewałem się w języku angielskim, ale prosiłem ich, aby mówili do mnie dużo po niemiecku, żebym się oswajał z językiem. Cały czas szlifuję niemiecki i już nie mam problemów z porozumiewaniem się w zespole. Poza tym klub zorganizował mi prywatne lekcje języka.

 

Przeszedłeś testy, potem przyszły pierwsze treningi. Jak przyjęto w zespole Polaka?

Oni już mieli styczność z Polakami i nie było jakiejś bariery między nami. Na początku była jedynie bariera językowa.

 

Przejdźmy do treningów. Czym różnią się treningi na czwartym szczeblu piłkarskim w Niemczech i w Polsce?

Szczerze mówiąc to nie ma żadnego porównania. Treningi różnią się pod każdym względem: intensywność, szybkość grania i myślenia. Kiedyś przed przyjęciem nie myślałem, co mam dalej robić, a teraz już przed dostaniem piłki trzeba wiedzieć, co dalej zagrać. W Niemczech ważna jest taktyka. Na początku było mi ciężko, miałem nawet indywidualne treningi z taktyki. W Lechu, Amice czy Nielbie zupełnie inaczej to wyglądało, bo różnica między Polską a Niemcami w tym względzie jest ogromna.

Reklama

 

To pewnie warunki treningowe i cała baza jest także o niebo lepsza..

Porównując Goslarer z Lechem to boiska są podobne. W Goslar mam także dobre siłownie, sauny i odnowy biologiczne.

 

Przez pierwsze pół roku w Goslarer rozegrałeś jedenaście meczów, ale debiutanckiego gola nie udało Ci się strzelić..

Przyszedłem do zespołu dwa tygodnie przed startem rundy wiosennej. Oni już byli po przygotowaniach, a ja potrzebowałem na to wszystko trochę czasu. W pierwszych dwóch meczach nie zagrałem, ale potem, jak wskoczyłem do pierwszego składu, to nie oddałem miejsca.

 

Grałeś z takimi markami jak Wolfsburg, Hannover czy HSV Hamburg. Co prawda były to zaplecza zespołów grających na co dzień w Bundeslidze, ale pewnie było to nie lada wyzwanie.

Jeśli chodzi o te zespoły to widać różnicę i klasę w graniu. W tych zespołach grają zawodnicy, którzy nie łapią się do pierwszego zespołu grającego w Bundeslidze. Cieszę się, że mogę próbować swoich sił w walce przeciwko takim drużynom.

Reklama

 

O ile lepszym piłkarzem jesteś dzięki temu?

Czuję się lepszy jeśli chodzi o wytrzymałość, taktykę oraz szybkość myślenia na boisku. Przez pół roku zrobiłem spory postęp.

 

Dotarłem do ciekawej publikacji w Internecie dotyczącej zarobków piłkarzy w Niemczech. Przedział zarobków w lidze, w której występujesz, wynosi między 17 a 100 tysięcy euro brutto rocznie. Potwierdzisz to?

To zależy od klubu. Są kluby bogatsze i uboższe. Moja czwarta liga jest profesjonalna, bo większość zawodników nie pracuje, a jeśli już pracują to tylko dorabiają. Na tym poziomie rozgrywek stawia się na piłkę. Jeśli chodzi o zarobki, o których mówisz, to tak to wygląda.

 

Wychodzi na to, że z grania w piłkę w czwartej lidze można wyżyć i nie jest potrzebny dodatkowy etat, aby godnie żyć. W polskich realiach byłoby to niemożliwe.

Ja się z tego utrzymuję i fajnie żyje. Grając w Nielbie też nie pracowałem, ale zarabiałem dużo mniej i nie mogłem pozwolić sobie na życie na takim poziomie.

Reklama

 

Zajrzałem na portal transfermarkt.de, na którym jest profesjonalna wycena piłkarzy. Twoja wartość, według niego, to 50 tysięcy euro. W Twoim zespole tylko trzy osoby są warte więcej.

Zaskoczyłeś mnie tą informacją. Fajnie wiedzieć, że jestem tyle wart. Mam nadzieję, że w przyszłości będę wart jeszcze więcej. Z pewnością będę do tego dążył.

 

Masz jeszcze rok ważnego kontraktu w zespole.

Pierwsze pół roku szybko minęło i został mi rok. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie jeszcze lepiej. Moim celem jest regularna gra w pierwszym zespole i jak najlepsze reprezentowanie swojej osoby.

 

A co będzie, gdy kontrakt się skończy?

Chciałbym zostać w Niemczech i tutaj grać. Bardzo mi się tu podoba. Oczywiście nie mówię nie jeśli chodzi o powrót do Polski, jednak na tę chwilę zdecydowanie chcę zostać w Niemczech.

Reklama

 

Nie przeszło Ci kiedykolwiek przez myśl, aby zorganizować mecz sparingowy pomiędzy Goslarer a Spartą Złotów?

Ciekawy pomysł. Na pewno nad tym pomyślę.

 

Jak zmieniło się Twoje życie w przeciągu ostatniego pół roku?

Zmieniło się bardzo dużo. Inaczej patrzę w przyszłość, planuję już, co będzie za kilka lat. Dążę do tego, aby grać wyżej, bo kariera nie trwa wiecznie. Mieszkam w Niemczech, ale gdy tylko mam wolny weekend, wsiadam w samochód i przemierzam 600 kilometrów do Złotowa, aby odwiedzić najbliższych.

 

Życzę Ci, aby Twoja kariera dalej się tam rozwijała i może ujrzymy Cię w jeszcze lepszych zespołach w przyszłości.

Dziękuję i chciałbym podziękować moim rodzicom, rodzeństwu oraz narzeczonej za ogromne wsparcie. Bardzo pomagają mi w mojej przygodzie z piłką. W Złotowie mam także wielu znajomych, którzy zawsze darzą mnie dobrym słowem i życzą powodzenia. Mogę obiecać, że daję i będę dawał z siebie wszystko.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości