Wspominam to bardzo miło. Poznałem tutaj bardzo fajnych ludzi i mam wielu kolegów, z którymi do tej pory utrzymuję dobry kontakt. Mam nadzieję, że będą mnie odwiedzać w Niemczech. Każdy z nich interesuje się tym, jak wygląda gra w Niemczech i jak mi się tam żyje. To mi daje kopa do jeszcze cięższej pracy.
Tego nie można określić dokładnie. W szkole trenował mnie Mariusz Ziatyk, a pierwszym trenerem, jeszcze w żakach Sparty, był Andrzej Bednarek. Następnie w Amice Wronki trenował mnie Adam Ziółkowski.
Reklama
To był również bardzo fajny czas dla mnie, ale zarazem bardzo ciężki. Chodziłem tam do gimnazjum i początki były dla mnie niezwykle trudne, bowiem był to wyjazd ze Złotowa i pobyt z daleka od rodziców. Przetrwałem to i jestem z siebie dumny, bo to była dla mnie szkoła życia. Z chłopakami z Lecha zdobyłem trzy razy wicemistrzostwo Polski. Utrzymujemy również kontakty do dziś i co jakiś czas się spotykamy. W tamtej drużynie grali m.in. Wojciech Golla, Mateusz Możdżeń, Marcin Kamiński i Bartosz Bereszyński.
Reklama
W Wągrowcu bardzo szybko się odnalazłem. To była dla mnie dobra seniorska lekcja piłki nożnej.
Racja. Na początku byłem sam, później doszedł do mnie Krzysiek Wojciechowski, a na koniec Jędrzej Wiśniewski i Michał Fertikowski.
Gdy skończył mi się kontrakt w Nielbie, pomyślałem, że muszę spróbować czegoś innego. Wiem, że w polskiej lidze bez dobrego menedżera i dobrych kontaktów ciężko będzie się przebić. Dzięki Karolowi Szwedzie, który grał kiedyś w Goslarer, udało mi się pojechać tam na testy. Karol zadzwonił do ich dyrektora sportowego, wysłał moje CV, a oni zaprosili mnie na treningi i gry kontrolne. Byłem tam tydzień, ale już po trzecim dniu zaproponowali mi półtoraroczny kontrakt.
Reklama
Jechałem pozytywnie nastawiony. Wiedziałem, że sobie poradzę, nie widziałem innej opcji. Na początku porozumiewałem się w języku angielskim, ale prosiłem ich, aby mówili do mnie dużo po niemiecku, żebym się oswajał z językiem. Cały czas szlifuję niemiecki i już nie mam problemów z porozumiewaniem się w zespole. Poza tym klub zorganizował mi prywatne lekcje języka.
Oni już mieli styczność z Polakami i nie było jakiejś bariery między nami. Na początku była jedynie bariera językowa.
Szczerze mówiąc to nie ma żadnego porównania. Treningi różnią się pod każdym względem: intensywność, szybkość grania i myślenia. Kiedyś przed przyjęciem nie myślałem, co mam dalej robić, a teraz już przed dostaniem piłki trzeba wiedzieć, co dalej zagrać. W Niemczech ważna jest taktyka. Na początku było mi ciężko, miałem nawet indywidualne treningi z taktyki. W Lechu, Amice czy Nielbie zupełnie inaczej to wyglądało, bo różnica między Polską a Niemcami w tym względzie jest ogromna.
Reklama
Porównując Goslarer z Lechem to boiska są podobne. W Goslar mam także dobre siłownie, sauny i odnowy biologiczne.
Przyszedłem do zespołu dwa tygodnie przed startem rundy wiosennej. Oni już byli po przygotowaniach, a ja potrzebowałem na to wszystko trochę czasu. W pierwszych dwóch meczach nie zagrałem, ale potem, jak wskoczyłem do pierwszego składu, to nie oddałem miejsca.
Jeśli chodzi o te zespoły to widać różnicę i klasę w graniu. W tych zespołach grają zawodnicy, którzy nie łapią się do pierwszego zespołu grającego w Bundeslidze. Cieszę się, że mogę próbować swoich sił w walce przeciwko takim drużynom.
Reklama
Czuję się lepszy jeśli chodzi o wytrzymałość, taktykę oraz szybkość myślenia na boisku. Przez pół roku zrobiłem spory postęp.
To zależy od klubu. Są kluby bogatsze i uboższe. Moja czwarta liga jest profesjonalna, bo większość zawodników nie pracuje, a jeśli już pracują to tylko dorabiają. Na tym poziomie rozgrywek stawia się na piłkę. Jeśli chodzi o zarobki, o których mówisz, to tak to wygląda.
Ja się z tego utrzymuję i fajnie żyje. Grając w Nielbie też nie pracowałem, ale zarabiałem dużo mniej i nie mogłem pozwolić sobie na życie na takim poziomie.
Reklama
Zaskoczyłeś mnie tą informacją. Fajnie wiedzieć, że jestem tyle wart. Mam nadzieję, że w przyszłości będę wart jeszcze więcej. Z pewnością będę do tego dążył.
Pierwsze pół roku szybko minęło i został mi rok. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie jeszcze lepiej. Moim celem jest regularna gra w pierwszym zespole i jak najlepsze reprezentowanie swojej osoby.
Chciałbym zostać w Niemczech i tutaj grać. Bardzo mi się tu podoba. Oczywiście nie mówię nie jeśli chodzi o powrót do Polski, jednak na tę chwilę zdecydowanie chcę zostać w Niemczech.
Reklama
Ciekawy pomysł. Na pewno nad tym pomyślę.
Zmieniło się bardzo dużo. Inaczej patrzę w przyszłość, planuję już, co będzie za kilka lat. Dążę do tego, aby grać wyżej, bo kariera nie trwa wiecznie. Mieszkam w Niemczech, ale gdy tylko mam wolny weekend, wsiadam w samochód i przemierzam 600 kilometrów do Złotowa, aby odwiedzić najbliższych.
Dziękuję i chciałbym podziękować moim rodzicom, rodzeństwu oraz narzeczonej za ogromne wsparcie. Bardzo pomagają mi w mojej przygodzie z piłką. W Złotowie mam także wielu znajomych, którzy zawsze darzą mnie dobrym słowem i życzą powodzenia. Mogę obiecać, że daję i będę dawał z siebie wszystko.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze