Działkowicze z ''Wielatowa'' stracą swoje grunty. Miejsce grządek zajmie droga
Nowa ulica połączyć ma Leśną z Witosa. Będzie ona równoległa do Wielatowskiej. Jej budowę miasto planuje od kilku lat, jednak na przeszkodzie stoi Rodzinny Ogród Działkowy ""Wialatowo"". - Burmistrz Wełniak obiecał, że dopóki on będzie rządzić miastem, działki pozostaną – mówi prezes ogrodu Ryszard Pisula. Teraz miasto zamierza działki przejąć i drogę wybudować.
Odszkodowanie się należy
Ulica przebiegać ma częściowo przez teren miasta, a częściowo przez ziemię działkowców. Dokładnie przez sześć działek. ROD ""Wielatowo" jest ich użytkownikiem wieczystym, co znaczy, że właścicielem tej ziemi jest Skarb Państwa. Wniosek o podział gruntu powinien więc trafić do Starostwa Powiatowego w Złotowie. - Jak będzie podział na wniosek użytkownika (ogrodów), to droga przejdzie na własność miasta za odszkodowaniem uzgodnionym między miastem a dzierżawcą – mówi radny i zastępca poprzedniego burmistrza Złotowa Jerzy Kołodziejczyk. - Oni by pewnie chcieli za to jakieś pieniądze – dodaje po chwili. Ryszard Pisula potwierdza. Zgodnie z prawem działkowcom należy się odszkodowanie za ustawione na działkach altanki, za nasadzenia. - Zainwestowaliśmy nie tylko w kulturę ziemi, ale też w przyłącze wodociągowe i kanalizacyjne – zauważa Ryszard Walkowiak, który jest jedną z osób mających stracić działkę. O kwotach jednak panowie nie mówią. - To wyceni rzeczoznawca, ale do tego daleka droga – zauważa prezes Pisula, choć przyznaje, że Zarząd Okręgu Polskiego Związku Działkowców w Pile wyraził wstępną zgodę na przejęcie działek przez miasto. - Mamy się spotkać za miesiąc, bo nowy burmistrz ma się z tematem zapoznać – twierdzi R. Pisula.
Trzy metry w lewo
Najtrudniejszym punktem rozmów nie będą jednak odszkodowania. Problemem będzie przesunięcie drogi. - Na alei, gdzie ma być usytuowana droga, są nasze urządzenia wodociągowe i energetyczne. Miasto musi zmienić plan i przesunąć tę drogę o 3 metry, bo gdzie ja mam te nasze urządzenia przesunąć? - pyta prezes ogrodu. - Plan zrobili bez konsultacji z nami. Oddamy te sześć działek, ale pod warunkiem, że przesuną drogę – słowa te zwiastują trudne rozmowy. Tymczasem wywłaszczani właściciel działek do tematu podchodzą spokojnie. - Od kilku lat jesteśmy przygotowani, że nam te działki zabiorą. Miało to się stać w ubiegłym roku – mówi Ryszard Walkowiak. On już kupił działkę w innym ogrodzie.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze