-Mamy pomieszczenia, mamy nauczycieli z kwalifikacjami, więc droga do utworzenia takiego oddziału jest otwarta – uważa burmistrz Złotowa Adam Pulit. W Zespole Szkół Samorządowych nr 1 szykują się więc do otwarcia klasy specjalnej. Klasa specjalna to taka, w której uczą się dzieci niepełnosprawne fizycznie i psychicznie. W tej chwili uczniowie o specjalnych potrzebach edukacyjnych dowożeni są do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jastrowiu. - Wywozimy z miasta i dzieci, i pieniądze – burmistrz Pulit dziwi się tej niegospodarności. Obecnie do Jastrowia jeździ około 20 dzieci z terenu Złotowa. Dzięki powstaniu klasy specjalnej nie będą one musiały dojeżdżać, a miejscowi nauczyciele będą mieli dodatkowe godziny lekcyjne. Klasy specjalne działały w ZSS nr 1 w latach 1987-2009.
Rewolucji nie będzie
Początkowo planowano, jak podaje Danuta Szewczuk - inspektor do spraw oświaty w Urzędzie Miejskim w Złotowie, otworzyć dwa oddziały. Jeden dla dzieci upośledzonych w stopniu głębokim, drugi dla autystyków. Niestety ten pierwszy odpada, gdyż dzieci uczęszczające do przedszkola specjalnego w Złotowie mogą tam zostać do 10 roku życia. I tak najpewniej się stanie. Z kolei rodzice dzieci autystycznych są zainteresowani utworzeniem oddziału dla ich pociech. Klasa taka może liczyć od dwóch do czterech osób. - Posiadamy w pełni przygotowaną do tego bazę lokalową i kadrę pedagogiczną – twierdzi dyrektor ZSS nr 1 Karol Wójcik. Klasa ta miałaby się mieścić na parterze, w części budynku, w której obecnie uczą się pierwszoklasiści. Zresztą od września ruszyć miałaby właśnie klasa pierwsza. Uczniowie, którzy obecnie jeżdżą do Jastrowia, będą to robić nadal. - Te dzieci są przyzwyczajone do opiekunów, nauczycieli, rytmu dnia, dlatego nie chcemy robić im rewolucji – mówi A. Pulit.
Dać dziecku szansę
Klasa specjalna ma pozwolić dzieciom niepełnosprawnym na lepszy rozwój. - Dziecko uczy się w grupie osób z podobnymi problemami i możliwościami, pracują z nim wykwalifikowani nauczyciele (nauczania specjalnego, oligofrenopedagodzy), a stosowane w klasie specjalnej metody pracy są odmienne od tych stosowanych w klasie ogólnodostępnej – o specyfice pracy z uczniami z orzeczeniami mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Mariola Mirr. Karol Wójcik dodaje do tego tempo nauczania, dostosowane do możliwości ucznia, stosowanie instrukcji słowno-pokazowych zamiast słownych. Ważne jest też budowanie poczucia własnej wartości, pozytywnego obrazu siebie i prawidłowej postawy do dalszej nauki. Właściwą postawę przyjąć powinni także rodzice. To od nich w ostateczności zależy, czy i kiedy ich dziecko trafi do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zdarza się, że dzieje się to późno, bo opiekunowie obawiają się przypięcia ich pociesze „łatki” dziecka niepełnosprawnego. – Często trafiają do specjalisty „z przymusu” szkoły czy przedszkola. W takich sytuacjach sama pomoc dzieciom nie jest tak trudna jak przekonanie rodziców o konieczności pomocy ich dziecku, zmian, jakie powinny nastąpić w nich, jako rodzicach po to, by wspomóc proces terapii dziecka. Rodzice zapominają, że tak naprawdę to dzieci są odbiciem nas samych, są buforem naszych emocji i w efekcie reagują niekiedy za nas – uważa psycholog Katarzyna Boryczka. - Ważne jest przekonanie, że nauczanie specjalne da dziecku większą szansę na zdobycie pewnego zakresu wiedzy i umiejętności niż w bardzo zróżnicowanej klasie ogólnej – dodaje. Inne są także pieniądze, o których zapomnieć nie można. Podstawowa subwencja na dziecko zdrowe wynosi 1772,91 zł miesięcznie. Na dziecko z niepełnosprawnością w stopniu lekkim - cztery razy więcej, a z niepełnosprawnościami sprzężonymi - dziewięć i pół razy więcej.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze