Zakład komunalny został przekształcony. Teraz ma na siebie zarabiać. Czy zostaną podniesione ceny za media? A co z wykupem mieszkań?
O przekształceniu Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Okonku w samorządową jednostkę budżetową mówiło się już od kilku lat. Za burmistrza Jasiłka nie udało się tego zrobić, Mieczysław Rapta postawił na swoim. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej podjęto uchwałę o likwidacji ZGKiM i powołaniu nowej jednostki.
Dyrektor Henryk Matuszczak tłumaczy, że „zewnętrznie” nic się nie zmieniło: nazwa pozostała ta sama, ci sami ludzie będą pracować. Różnica jest w kwestii finansowania i uporządkowania działalności. W 2009 roku zmieniła się ustawa o finansach publicznych. Jest w niej zapisane, jaką działalnością zakłady komunalne mogą się zająć. Przy okazji przekształcenia ZGKiM w zakład budżetowy został przyjęty nowy statut, dostosowany do tej ustawy. - Do tej pory jako jednostka budżetowa wypracowywaliśmy dochód, ale nie miał on żadnego związku z wydatkami. Dochody przekazywaliśmy gminie, a ta z kolei nam środki na naszą działalność. Teraz, jako samorządowy zakład budżetowy, dochody muszą pokryć wydatki – tłumaczy dyrektor.
Istotną różnicą jest jednak to, że zakład teraz będzie mógł się starać o środki unijne. Pozwoli to na wystrzeganie się takich zawirowań, jak było przy zakupie samochodu asenizacyjnego (kupiła go gmina, ale za opóźnienia ze zwrotem dotacji obciążono kierownictwo ZGKiM). Teoretycznie gmina nie powinna od tej pory dołożyć do działalności zakładu ani złotówki. W praktyce wygląda to trochę inaczej. - Radni uchwalają stawki czynszu, my obciążymy dzierżawcę mieszkania, licząc stawkę razy ilość metrów. Jeśli jednak wspólnota mieszkaniowa ustalił wynagrodzenie dla zarządcy, fundusz remontowy, koszty utrzymania bieżącego, to różnice pomiędzy tym a kosztami dzierżawy gmina i tak musi przelać na konto wspólnoty – wyjaśnia. Na szczęście nie obciąży to kieszeni lokatorów mieszkań komunalnych. Podobnie jak ze stawkami za ścieki czy wodę. Każdą różnicę pomiędzy stawkami uchwalonymi przez radnych a faktycznymi kosztami pokrywa gmina. Wynika z tego, że zakład nie będzie sam mógł podnieść cen za te czynniki.
A co z wykupem mieszkań? Czy ZGKiM nie będzie chciał zarobić przy sprzedaży mieszkań komunalnych jak najwięcej? Zamiast obiecanych mieszkań za złotówkę będzie je można kupić po cenie rynkowej? - Wszystko zależy od radnych. Jeśli oni tak zadecydują, to nic nie stoi na przeszkodzie. Radni mogą nawet podjąć decyzję o sprzedaży oczyszczalni, chociaż nie wierzę, że pójdą na to – oświadcza Henryk Matuszczak. [[reklama]]
Przy okazji dyrektor zakładu wyjaśnia, że w związku z zapowiadanymi spadkami cen gazu od przyszłego roku na pewno zostaną obniżone koszty ogrzewania w blokach spółdzielczych, bowiem to ZGKiM ma pod sobą kotłownię i obciąża za gaz SM „Piast” w Złotowie. Czy lokatorzy będą wtedy płacić mniejsze rachunki? Tak, jesli rada nadzorcza się na to zgodzi, bo to ona ustala stawki, jakimi obciąża się mieszkańców.
Podobnie konstruowane są stawki za wodę i ścieki, około 80 procent kosztów to energia i koszty pracownicze. Na ceny energii Henryk Matuszczak nie ma wpływu, ale na koszty pracownicze tak. - Burmistrz uspokajał radnych, że nie będzie zwolnień w zakładzie komunalnym. Tylko chciałem oświadczyć, że teraz o tym ja będę decydować, jako dyrektor. I będzie to zależało od potrzeb – tłumaczy Henryk Matuszczak.
Dyrektor ma nadzieję, że teraz będzie mógł utworzyć brygadę remontową z prawdziwego zdarzenia. Do tej pory wszelkie drobne naprawy w budynkach komunalnych robiły firmy z zewnątrz. Każda z nich musi w koszty wliczyć swój zysk, brygada z ZGKiM nie musi tego robić. - Dlatego my możemy robić to samo przynajmniej 30 procent taniej, bo nie musimy generować zysku. Może będzie trzeba nawet przyjąć jakąś osobę, na przykład elektryka – przyznaje dyrektor Matuszczak.
Jak przekształcenie ZGKiM sprawdzi się w praktyce, zobaczymy.
Ryszard Mikietyński
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze