Reklama

Bernadeta Gala - była sołtyska walczyła o swoje

24/05/2019 07:00

Po 16 latach odeszła z funkcji sołtysa wsi Ługi. Uważa, że wieś jest podzielona. – Mogę po wsi chodzić z podniesioną głową i każdemu spojrzeć w oczy – mówi jak zawsze wyraźnie i zdecydowanie. – Trzeba mieć odwagę powiedzieć dość i wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym. Z Bernadetą Gala, byłą sołtyską wsi Ługi, rozmawia Julita Milczyńska.

Zmiana władzy sołeckiej w Ługach była dla Pani zaskoczeniem?
Nie, skądże. Nie chciałam już startować. To była w pełni świadoma decyzja.

 

Ile lat Pani sołtysowała we wsi?
16 lat. Chyba wystarczy, nie?

Z tego co wiem, to było też kilka lat „potrójnej” pracy jako radna, sołtys i działaczka w straży.
Tak, 4 lata pracowałam, można powiedzieć, „potrójnie”. Mocno dostałam wtedy w kość. Już dość się napracowałam dla wsi.

Obraziła się Pani?
Nie! Na co? Na kogo? Ja przez te naście lat zrobiłam dla tej wsi swoje. Teraz czas na młodych. Nie mam już siły i zdrowia.

Reklama

Podobno nie chciała Pani startować już 4 lata temu, prawda?
Prawda, nie chciałam, ale wtedy nie było we wsi żadnego innego chętnego do tej pracy, więc, z poczucia odpowiedzialności, musiałam wystartować ponownie. Teraz na szczęście się znalazła chętna.

Może bali się konfrontacji i porównań z Panią?
Może, ale ja myślę, że po prostu przestraszyli się ilości pracy. Za dużo mieliśmy w planach do zrealizowania.

Właśnie, nową sołtys jest teraz Aleksandra Dziamecka, nowa mieszkanka wsi. Pani również na nią właśnie stawiała, prawda? Mówi się, że Pani ją sobie nawet wychowała.
Tak, stawiałam, była „moją” kandydatką. Jest osobą młodą, mądrą, ambitną, pełną energii, zna świat, bo mieszkała za granicą. Ale nikogo sobie nie wychowywałam. Po prostu Aleksandra zgodziła się wystartować i wygrała. Ja widzę w niej przyszłość i cieszę się. Od dwóch lat jest Liderem Odnowy Wsi. A ja... Trzeba mieć odwagę powiedzieć dość i wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym.

Reklama

Wyniki wyborów nie były jednak takie oczywiste: na zebraniu były tylko 23 osoby ze wsi i dwie kandydatki.
Tak, w wyborach 29 marca, które odbyły się u nas, zgłoszono dwie kandydatki: Aleksandrę Dziamecką właśnie i Paulinę Kierzek. Ola otrzymała 16 głosów za, natomiast Paulina 7.

Nie weszła Pani w skład Rady Sołeckiej. Jak Pani myśli, dlaczego? [w skład rady sołeckiej weszli: Agnieszka Kaszuba, Barbara Polak, Ewa Szopieraj i Monika Kabattek – przyp. red.]
Przyznaję, że startowałam do rady, ale zabrakło mi jednego głosu i bardzo się z tego powodu cieszę.

Reklama

Naprawdę?
Tak, ja mam pracę w KGW, którym nadal kieruję. Udzielam się także w straży pożarnej. Dalej się zobaczy.

To znaczy? Chce Pani zrezygnować?
Pożyjemy – zobaczymy.

Mówią o Pani, że jest Pani waleczna, by nie powiedzieć pyskata. Nie daje Pani o sobie zapomnieć ani wójtowi, ani radnym, ani sponsorom.
O dobro wsi trzeba walczyć przez duże W. Sołectwo i bycie radnym to nie jest tylko podnoszenie rąk na zebraniu, ale wyjazdy, załatwianie, często samotna walka.

Czuła się Pani samotna w tej walce?
Tak, często tak się czułam, nie było człowieka, który by mnie tak naprawdę w 100 procentach poparł. Żeby ze mną wszędzie jeździł i za mną się wstawiał. Prawie zawsze walczyłam sama.

Reklama

Z czego, co Pani wywalczyła, jest Pani najbardziej dumna?
Zdecydowanie jest to remont sali wiejskiej, jej ożywienie, zakup sztandaru dla OSP Ługi i budowa obelisku Świętego Floriana. Kaloryfery, hydraulika, karnisze, lustra, równanie gruntu, spych, wznowienie granic boiska, wiaty piknikowe, stoły ogrodowe, odbudowa koryta rzeki Łużanka, cykliczny festyn na powitanie lata – dzień dziecka, dożynki gminne… Czego myśmy nie robili?!

Pani Bernadeto, używane przez Panią słowo „walczyć” samo w sobie świadczy o tym, że nigdy nie było Pani łatwo i że był bój.
Tak, często musiałam właśnie dosłownie walczyć. Nie bez kozery używam tego słowa!

Reklama

Z kim?
Z urzędnikami. Kiedyś wójt Podlewski trzymał mnie przez to bardzo na dystans, choć wiem, że mnie też chwalił przed innymi, że wszystko umiem załatwić i stawiał za przykład. Dziś pierwszy mi mówi Dzień dobry. Często także się wyśmiewano ze mnie. Wiem o tym.

Może wiedzieli, że zawsze da Pani sobie radę?
Może [śmiech].

Czemu Pani uważa, że wieś jest podzielona?
Myślę, że tak właśnie jest. Chodzi tutaj też o moje prywatne problemy z gospodarstwem i jego granicami administracyjnymi.

Czyli teraz jest tak, że albo ktoś idzie z sołtysową, albo z szefową KGW?
Mam nadzieję, że tak nie będzie! Że Ola to załagodzi.

Reklama

Oburzyła się Pani na fakt, że tworzone są nowe zasady wynajmu sal wiejskich. Właściwie są one pisane po raz pierwszy. Co Panią tak wzburzyło w tym, że wójt chce mieć pełną kontrolę nad salami wiejskimi?
Myśmy w czynie społecznym pomagali budować kiedyś tę salę i ją remontować, a teraz gmina chce nam to zabrać? Historia lubi się powtarzać…

Dlaczego Pani sądzi, że chcą zabrać?
Tak, chcą zabrać pieniądze zarobione na wynajmie sali i wrzucać je do jednego worka. A czy one do nas wrócą proporcjonalnie? Tego nie jestem taka pewna, to wchodzi do budżetu gminy. Gdzie jest druga taka wieś, żeby ludzie zanosili swoje pieniądze na mienie publiczne?! A teraz nie mamy mieć nic do powiedzenia!?

Reklama

Czemu Pani KGW nie wzięło udziału w pierwszym śniadaniu wielkonocnym, organizowanym niedawno przez gminę?
Nie wzięłam, bo po pierwsze – wszystko miało być przygotowane przez nas same, z własnych produktów, a nie mamy już funduszu, bo się rozliczyliśmy do końca marca, a po drugie – nie było we wsi żadnej inicjatywy w tym kierunku. A czy ja sama zawsze muszę działać? Stawać na głowie?

Czym się Pani teraz będzie zajmować?
Ja? Jestem mamą ośmiorga dzieci i babcią dwunastu wnuków. Mamy duży dom, ogrody, tunele z krzewami, pomagam w gospodarstwie synowi. Mamy z mężem co robić! Mamy roboty na full.

Reklama

Nie miała Pani łatwego życia.
Nie. Dzień i noc pracowaliśmy z mężem, kiedy byliśmy młodzi. Ludzie nam zazdrościli nawet, bo mój mąż był bardzo gospodarny i obrotny. Mieliśmy dobrze prosperujące gospodarstwo. Krowy, ziemniaki, kapusta. Za pieniądze z tego zbudowaliśmy dom. Zazdrość jednak niszczy – ludzie potem mówili, że przepiliśmy gospodarstwo. Upadaliśmy i nie raz się podnosiliśmy. Jak wtedy, gdy przyszedł Balcerowicz.

Z czego Pani jest najbardziej dumna?
Z tego, że mogę po wsi chodzić z podniesioną głową i każdemu spojrzeć w oczy.

Reklama

Nie jest Pani tego wszystkiego żal?
Nie. Czuję się spełniona. To, co zaplanowałam, to zrealizowałam.

Jakie Pani widzi najważniejsze zadania teraz do wykonania?
Droga powiatowa prowadząca przez wieś i ścieżka rowerowa oraz utwardzenie placu przed salą. To jest priorytet.

Wójt przygotowuje z pracownikami mapę gminnych dróg, które najbardziej wymagają remontu. Myśli Pani, że drogi w Ługach będą wysoko na tej liście?
Teraz to robi? 8 lat się przygotowywał do tej roli i nie wie, gdzie są jakie drogi do remontu? Powinien mieć to w małym palcu! A nie teraz robić listę. Oj, trudna praca przed Aleksandrą!

Reklama

Czy jest ktoś, komu chciałaby Pani podziękować?
Tak. Nigdy nie zawiodło mnie Nadleśnictwo Lipka, Marian Sadowski z Kujana i firma Tivolo Gniot i Zdrenka i wielu innych sponsorów. Wszystko, co od nich otrzymałam, oddałam ludziom we wsi. Nie mam nic do ukrycia, nie muszę się niczego wstydzić, wszystko jest rozliczone co do grosika. Gołym okiem widać, jak dużo zrobiliśmy! Bez wielkich dotacji, w czynie społecznym i z pieniędzy od sponsorów.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-05-24 10:21:56

    Najlepszy Sołtys

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-24 14:27:53

    Spoko babka z jajami :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-05-25 19:32:24

    Żeby wychować 8 dzieci i kierować bardzo dobrze Sołetstwem, to jakiś order się by należał, Respekt, szkoda tylko, że Gmina zamiast pomagać to robi ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama