W kółko można powtarzać, że liczy się przede wszystkim dobro dziecka. Prawda jest jednak taka, że nawet w odniesieniu do maluchów wszystkim rządzą pieniądze. Czy pracownikom miejskiego przedszkola grożą zwolnienia?
Na wspólnym posiedzeniu komisji poprzedzającym wtorkową sesję Rady Miejskiej w Okonku radni zajmowali się informacją oświatową za 2014 rok. Do sprawozdania w zasadzie nie mieli pytań, znacznie bardziej interesowała ich przyszłość i sytuacja dotycząca gminnych przedszkoli. Publicznego i tych niepublicznych. Przypomnijmy – cztery niepubliczne przedszkola istnieją już w gminie od kilku lat, o innych mówi się, że mają powstać wraz z rokiem szkolnym 2015/2016, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu w artykule „Wojna o przedszkolaki” (AL 13 [859]) Powstanie kolejnych niepublicznych placówek może wiązać się z tym, że do miejskiego przedszkola będzie chodzić znacznie mniej maluchów.
Tegoroczna rekrutacja, póki co, zdaje się to potwierdzać. Gdy kilka lat temu w gminie w ogóle nie było niepublicznego przedszkola, miejskie przyjmowało około 150 dzieci jednak nie wszystkie maluchy z uwagi na ograniczoną ilość miejsc mogły zostać przyjęte. Gdy powstała pierwsza niepubliczna placówka liczba podopiecznych publicznego przedszkola spadła do około setki maluchów. Ile dzieci obecnie jest zapisanych do przedszkola miejskiego na rok szkolny 2015/2016? – takie pytanie radni zadali obecnej na komisji dyrektor placówki Annie Osojca.
Dokompletować
– W tej chwili jest to 60 dzieci – odpowiedziała dyrektor, wyjaśniając jednocześnie, że przy tej liczbie rozważany jest podział podopiecznych na trzy grupy po 20 dzieci. Choć nie jest to oczywiście liczba zamknięta, bo niektórzy rodzice z podjęciem decyzji o tym, gdzie posłać dziecko, mogą czekać do ostatniej chwili. Dane mogą się więc zmieniać aż do momentu rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Anna Osojca podkreśliła, że zgodnie z regulaminem okres rekrutacji do miejskiego przedszkola został zakończony, ale wolne miejsca w przedszkolu są i placówka nadal będzie przyjmować dzieci zainteresowanych rodziców. Stąd też do burmistrz Małgorzaty Sameć wystosowany został wniosek o możliwość przyjmowania również młodszych dzieci, liczących poniżej 2,5 roku. Radny Henryk Berczyński uzupełnił wypowiedź stwierdzeniem, że również ma wiedzę o tym, że są rodzice takich maluchów, które rzeczywiście mogłyby uzupełnić grono podopiecznych miejskiej placówki. Burmistrz Małgorzata Sameć zwróciła jednak uwagę na zasadniczą kwestię – na zbyt małe dzieci samorząd nie otrzyma subwencji.
Konsekwencje
Radni pytali o to, czy znanych jest więcej szczegółów dotyczących zamiarów powstania kolejnych niepublicznych placówek. Urzędnicy wyjaśniali, że póki co wiadomo niewiele więcej niż kilka tygodni temu, że wszystko wciąż oparte jest głównie o nieformalne informacje. Niepubliczne placówki ponoć nie zostały jeszcze zarejestrowane, do magistratu dotarła jedynie informacja o zamiarze ich uruchomienia. Radna Jolanta Grzonka dopytywała, co z zatrudnieniem w administracji przedszkola miejskiego, jeśli do placówki będzie uczęszczać jedynie 60 dzieci. Renata Zabrocka, dyrektor Zespołu Obsługi Placówek Oświaty wyjaśniła, że w takiej sytuacji będą na pewno podejmowane określone kroki w porozumieniu między dyrektor przedszkola a burmistrz. Przewodniczący rady Włodzimierz Choroszewski zaznaczył, że nie jest to temat dotyczący wyłącznie pracowników administracji i obsługi, ale też nauczycieli.
To byłby wrzątek
– Wiadomo, że jeśli ilość dzieci korzystających z przedszkola publicznego się zmniejszy, automatycznie tak jakby z urzędu... No przecież dyrektorka nie rozdzieli jednej grupy na dziesięć czy dwanaście osób, tylko to się wiąże z określonymi przepisami – wypowiedział się nieprecyzyjnie, ale na tyle jasno, że bardzo łatwo można było zrozumieć intencję wypowiedzi. Samorząd do końca maja ma czas na podjęcie ewentualnych kroków dotyczących ruchów kadrowych. – Musimy pamiętać, że zwolnienia konsultujemy ze związkami zawodowymi, bo obowiązuje nas karta nauczyciela – podkreśliła Renata Zabrocka. Bardzo jasno wypowiedziała się w kwestii ewentualnych zwolnień burmistrz. Przyznała wprost, że łatwiej będzie najpierw wręczyć nauczycielowi wypowiedzenie, a później cofnąć je i zawrzeć z pedagogiem ugodę (gdyby w kolejnych miesiącach okazało się, że dzieci jednak przybędzie), niż nie podejmować takich decyzji i pozostawić samorząd w sytuacji bez wyjścia. – I zostać ugotowanym – określiła to wprost Małgorzata Sameć.
W toku kilkudziesięciominutowej dyskusji radni pytali też o jakość pracy w przedszkolach publicznych i niepublicznych. O to, jakie są różnice w efektach przygotowania maluchów do późniejszej nauki w szkole. Do tej kwestii odniosła się m.in. dyrektor Szkoły Podstawowej w Okonku. – Mam już pewne doświadczenie, moje nauczycielki również, i stwierdzam, że nie ma różnicy. Nie możemy powiedzieć, że któreś z przedszkoli źle przygotowuje dzieci – oceniła Małgorzata Lewandowska-Apryas.
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze