Po takiej kąpieli dusza odpływa, a wraz z nią - choć na chwilę - troski i problemy
18 marca w Miejskiej Bibliotece Publicznej, po raz pierwszy w Złotowie, odbyła się wspólna kąpiel – kąpiel w dźwiękach mis i gongów. Dla spragnionych relaksu i wyciszenia seans przygotował Sławomir Puchała. Na godzinę jedna z sal biblioteki zmieniła się w przyjemną sypialnię. Nie był to jednak zwykły odpoczynek, fale dźwiękowe płynące z kilkunastu ręcznie robionych, peruwiańskich i nepalskich mis sprawiły, że troski uleciały gdzieś daleko. - Dźwięk ma takie właściwości, że przenika wszystko co żywe. My jesteśmy w ponad 60 proc. złożeni z wody, dźwięk przenika zatem przez nasze ciała. Fala dźwiękowa działa jak mikromasaż - tłumaczy Sławomir Puchała.
Jak zauważa prowadzący, aby poczuć pełen relaks potrzebna jest co najmniej godzina ""dźwiękowej kąpieli"". - Przez ten czas dopiero można wejść w tzw. stan alfa, stan śnienia, bez poczucia obecności ciała – mówi.
Do takiego seansu trzeba się również przygotować. Przede wszystkim nie można być głodnym, ale też nieobjedzonym, ubrać luźny strój oraz przygotować matę i koc do przykrycia się. W domu niestety trudno ""wykąpać się"" w dźwiękach mis i gongów. Natężenie fal dźwiękowych płynących z głośników, nie wywoła bowiem takiego samego efektu jak seans ""na żywo"".
Zapraszamy Państwa do wysłuchania fragmentu wczorajszego koncertu.
Klaudia Siekańska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze