Reklama

Bez populizmu

05/05/2013 00:00
- Jak coś się stanie, to nie zostawię na nikim suchej nitki - zapowiadała Jolanta Klóska. - Nie jestem z tych ludzi, którzy obiecują gruszki na wierzbie - Tomasz Fidler był z obietnicami ostrożny

Czwartkowa sesja Rady Gminy Złotów przebiegła pod znakiem dyskusji drogowych – temat ten był szczególnie eksploatowany głównie ze względu na obecność wicestarosty Tomasza Fidera.
Gros wniosków i uwag, które z ust radnych w kierunku przedstawiciela powiatu padły, nie były sprawami nowymi, w zakresie praktycznie wszystkich dyskusje, czasami puste, toczą się już bowiem nawet od wielu lat. Jedną z najbardziej drażliwych kwestii poruszyła Jolanta Klóska. Radna ze Stawnicy na pierwszy ogień wzięła utrudnienia i zagrożenia związane z ruchem pieszych, które mają swe źródło w braku fragmentu chodnika we wsi – chodzi o odcinek przy zakręcie w kierunku na Starą Wiśniewkę. J. Klóska zwracała uwagę na fakt, że panujący na tej drodze wzmożony ruch, również samochodów ciężarowych, jest zagrożeniem dla dorosłych i dzieci, które często wielokrotnie w ciągu dnia przemierzają ten odcinek w drodze do sklepu czy szkoły. - To zaledwie 100 metrów, nie więcej – radna, skarżąc się na opieszałość w tym zakresie, przypominała, że stawką nie są tu wielkie inwestycje. - Jak coś się stanie, to nie zostawię na nikim suchej nitki, bo to nie jest sprawa dzisiejsza – zapowiedziała. Radna przypomniała również o problematycznym odcinku drogi Stawnica – Zabajka, szczególny nacisk położyła jednak na sprawę zamkniętego mostu, usytuowanego przy na trasie Stawnica młyn-Stare Dzierzążno. - Rolnicy, nadkładając drogi, muszą jeździć na swoje pola przez Starą Wiśniewkę albo przez Złotów – tłumaczyła. - Będziemy robić wszystko, by ten most skomunikować jak najszybciej – deklarował T. Fidler, dodając, że w dużej mierze odpowiedzialnymi za jego fatalny stan techniczny są sami użytkownicy. - Rolnicy, którzy dojeżdżali tamtędy do swoich pól, jeździli zestawami 40-tonowymi, wskutek czego degradacja mostu nastąpiła w bardzo krótkim czasie – argumentował, przypominając, że ograniczenie tonażu określono na poziomie 4 ton. T. Fidler zauważył też, że do pogorszenia stanu obiektu znacząco przyczyniła się również m.in. niewłaściwa regulacja wód Głomi. Zapowiedział, że wykonana zostanie ekspertyza stanu technicznego, która skutkować będzie wykonaniem remontu i – najprawdopodobniej – wstawieniem znaku ograniczającego tonaż pojazdów korzystających z obiektu do wspomnianych 4 ton. Konkretne terminy jednak nie padły. Jak kilka chwil wcześniej powiedział wicestarosta – obietnic typu „gruszki na wierzbie” składać bowiem nie zamierza. - A co Pan powie rolnikom? - w kwestii ograniczenia dociekała J. Klóska, po czym od T. Fidlera usłyszała, że jak się jeździ po moście nazbyt ciężkim sprzętem to trzeba się liczyć z konsekwencjami. Radna nie ustępowała – znów podniosła argument o nadkładaniu drogi, tłumacząc, że są rolnicy, których od swoich pól dzieliła odległość 200-300 metrów, a którzy teraz będą mieli do pokonania 15 kilometrów. - Jest znak, więc powinniśmy go przestrzegać – wicestarosta obstawał przy swoim. - Jest mi przykro, że most znajduje się w takim stanie – kontynuował, uświadamiając, że budowa nowego obiektu kosztowałby jakieś 4 mln zł.
Jarosław Maciejewski nie zgodził się z wcześniejszymi słowami T. Fidlera – stwierdził, że rzadko który rolnik porusza się tak ciężkimi zestawami jak 40-tonowe. - To raczej auta dostawcze – przekonywał, dodając, że nie powinno się utrudniać ludziom dojazdu do pól. - Wina za stan techniczny mostu nie spoczywa wyłącznie na rolnikach – zwrócił się do T. Fidlera – ale i na zarządcy drogi, czyli na starostwie. - Wymieniłem cztery przyczyny stanu mostu, pan zwrócił uwagę na jedną.

[[reklama]]

To jest populizm – odpowiedział wicestarosta. - Robimy wszystko, by jak najszybciej doprowadzić do przywrócenia przepustowości – zapewnił. J. Maciejewski z oskarżeniami o populizm się nie zgodził.
W kwestii chodnika, którego w Stawnicy brakuje, T. Fidler przyznał, że tego typu inicjatywy powinny wychodzić ze strony wójtów i burmistrzów.

Dywanik zamiast dziur
Lista drogowych problemów była rozległa. T. Fidlerowi zwrócono uwagę m.in. na kiepski stan mostu, który znajduje się przed wjazdem do Bługowa, przewężenie jezdni na zakręcie w Buntowie, fatalny stan drogi Lipka – Łobżenica, problemy z przepustami zlokalizowanymi przy Rudnej oraz brak chodników w tej miejscowości, które – jak przypominał J. Maciejewski – zostały społeczeństwu obiecane jeszcze za starosty Mirosława Jaskólskiego. - Cierpliwość mieszkańców powoli się kończy – powiedział J. Maciejewski, zwracając uwagę na fakt, że przez wieś często przejeżdża ciężki transport, który stanowi zagrożenie dla pieszych zmierzających do kościoła czy wiaty rekreacyjnej. - Bardzo, bardzo proszę zainteresować się tym tematem – zwrócił się do przedstawiciela powiatu.
W kwestii drogi Lipka – Łobżenica T. Fidler przyznał, że na ten temat rozmowy toczyły się już jakiś czas temu i że najlepszym wyjściem byłaby zmiana jej statusu na wojewódzką. By ten pomysł miał jednak większe szanse powodzenia, wicestarosta przyznał, że warto byłoby zawiązać porozumienie na linii gmina Złotów, miasto i gmina Łobżenica oraz starostwa powiatowe – złotowskie i pilskie. - Drogi wojewódzkie mają być premiowane w następnym rozdaniu unijnym – przypominał zebranym.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama