Lokale stanowiące własność ANR to przede wszystkim spadek po poprzednim systemie polityczno–gospodarczym i Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Na terenie gminy Złotów agencja posiada lokale w Bielawie, Pieczynie, Zalesiu, Świętej i Wąsoszu. Nieruchomości te w większości faktycznie wyglądają jak z poprzedniej epoki, a ich mieszkańcy żyją czasami w poczuciu zapomnienia i zawieszenia.
Jak trafić pod adres Święta 130? Kierując się logiką należałoby udać się do wsi Święta i tam szukać. Byłaby to jednak tylko strata czasu i nadłożenie drogi. Do domu, w którym mieszkają Kalińscy najlepiej dojechać kierując się ze Złotowa w stronę Kujana i za wiaduktem na wysokości Międzybłocia skręcić w polną drogę w prawo. Od niedawna zresztą stoi tam tabliczka wskazująca adres. Jadąc kawałek tą drogą dojedzie się do samotnego, małego domku położonego wśród pól. Od strony Świętej także można dojechać, ale wiąże się to ze znaczenie dłuższą przejażdżką po wyboistej polnej drodze. Jak się okazało kłopot z trafieniem pod ten adres ma wielu. Ostatnio problem z dojechaniem do rodzącej synowej Mirosława Kalińskiego miało pogotowie ratunkowe, które także najpierw pojechało do Świętej. Położenie domu o numerze 130 może dziwić, bo gdy myśli się o własności ANR to szuka się też w pobliżu zabudowań po dawnym gospodarstwie rolnym, których tutaj nie ma. Pan Mirosław wyjaśnia jednak, że dawniej w tym miejscu stały obory.
Dom, w którym mieszkają dwa pokolenia rodziny Kalińskich to w zasadzie dwa lokale. Połowa budynku stoi pusta od około dwóch lat, kiedy to eksmitowano jej lokatorów. Mieszkanie po nich próbowano sprzedać, ale kilkakrotnie ogłaszane przetargi okazały się bezskuteczne. Pan Mirosław z żoną narzekają, że pustostan za ścianą ich mieszkania jest zdewastowany i pozostały w nim sterty śmieci, w których lęgną się szczury. Sami chętnie by go zagospodarowali, ale agencja nie chce tego lokalu wynająć lecz sprzedać, choć trudno sobie wyobrazić chętnego kupca.
Nie mogą mi dać? Ja bym wziął pożyczkę, bym wyremontował, a tak siedzę na dwóch pokojach
Reklama
– żali się pan Mirosław. Podobnie myśli jego syn z żoną i dwójką dzieci. Chętnie urządziłby tam mieszkanie, gdyż teraz cisną się w przybudówce, w której wygospodarowali sobie kuchnię i pokój bez okien.
Tak jakby w grobowcu mieszkał, bo jak to nazwać?
– komentuje ojciec. Kalińscy żyją w warunkach, których wielu już nie pamięta lub sobie nie wyobraża. Sama ciasnota nie jest tak dużym problemem jak brak wody podciągniętej do działki. Jak sobie w takiej sytuacji radzą?
W misce trzeba się myć, tak jak kiedyś, a kibelek na dworze
Reklama
– mówi pan Mirosław, gorzko się śmiejąc. Tłumaczy, że dzięki gminie mają w studni wodę, którą co jakiś czas dowożą strażacy z OSP Święta. Nie nadaje się ona jednak do picia, więc tą trzeba kupować w sklepie. Myją się w misce lub jeżdżą do krewnych, a toaletę mają w szopie na podwórzu.
Ojcowizna za czynsz – Dlaczego zatem się nie wyprowadzą lub nie wykupią lokalu, co przecież agencja im proponowała? Pan Mirosław opowiada, iż żyje tu już ponad 40 lat i bądź co bądź to jest jego rodzinny dom, choć...
Pozostałe lokale – Podobne problemy dotyczą i pozostałych lokali, będących we władaniu ANR. W szczerym polu, z dala od zwartej zabudowy i ze studnią na podwórzu stoi dom w Zalesiu...
Dlaczego zatem się nie wyprowadzą lub nie wykupią lokalu, co przecież agencja im proponowała? Pan Mirosław opowiada, iż żyje tu już ponad 40 lat i bądź co bądź to jest jego rodzinny dom, choć nie ma do niego prawa własności. Nie ma jeszcze pełnej emerytury i wraz z żoną żyją bardzo skromnie.
Chcieli za to 46 tys. Człowieku! 46 tys. za to mieszkanie?
Reklama
– oburza się. Syn również uważa, że jest to wygórowana kwota, tym bardziej, że nie uwzględnia kosztów dociągnięcia wody. Innym rozwiązaniem proponowanym przez ANR była zamiana mieszkań i przeprowadzka, z tym że aż za Poznań, na co Kalińscy nie chcą się zgodzić. Pan Mirosław mógłby na taką propozycję przystać, gdyby chodziło o okolice Złotowa lub ewentualnie Piły. Do agencji ma zresztą żal, że w ogóle nie dba o swoją własność, choć on jako najemca płaci regularnie czynsz (który jednakże nie jest wygórowany). Śmieje się, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat postawiono mu jedynie piec kaflowy. Mimo to Kalińscy starają się, aby ten ich zakątek nadawał się do życia. Ich pokoje rzeczywiście są zadbane, a podwórko sprawia wrażenie miejsca przyjemnego do wypoczynku. Gdyby nie opustoszały sąsiedni lokal, który popada w ruinę i pozostawione przez jego byłych lokatorów hałdy odpadów, to dom pod 130. w Świętej miałby nawet swój urok.

Woda ze studni i toaleta w szopie, to warunki w jakich żyją Kalińscy
Podobne problemy dotyczą i pozostałych lokali, będących we władaniu ANR. W szczerym polu, z dala od zwartej zabudowy i ze studnią na podwórzu stoi dom w Zalesiu. W lepszej sytuacji są jedynie lokatorzy mieszkania w Pieczynie. Dom, w którym mieszka rodzina Albinów położony jest w pobliżu innych zabudowań, a poza tym niedługo zostanie wykupiony, gdyż Arkadiusz Albin zdecydował się wykupić lokal od agencji. Jego dom jest zresztą bardzo zadbany, ale tylko dzięki wysiłkowi rodziny – wcześniej także nie było tam ani wody, ani toalety. Pan Arkadiusz także ma żal do agencji, że przez 20 lat nikt nie interesował się nimi, a gdy przyszło do rozmów o kupnie to był problem, aby poczynionych przez niego na budynek nakładów nie wliczać do wartości nieruchomości. Niemniej w informacji, którą uzyskaliśmy od ANR była zawarta uwaga, że wobec tego lokalu planowany jest remont w III. kwartale tego roku, a pan Arkadiusz potwierdza, że w ostatnim tygodniu ktoś z agencji wraz z przedstawicielem firmy budowlanej był oglądać jego dom.
Inną historię stanowią lokale znajdujące się w tzw. „dworkach”, czyli siedzibach dawnych zarządców lub właścicieli majątków ziemskich. W Bielawie mieszkanie o pow. 42 m² stoi puste, a ANR bezskutecznie próbuje je sprzedać, zaś cały budynek dworu jest w opłakanym stanie. Najgorszy przykładem fatalnej sytuacji jaka panuje w lokalach należących do ANR–u jest pałacyk w Wąsoszu, który został kompletnie zapuszczony i obecnie stanowi niezamieszkaną ruinę. W lutym ANR informował, że budynek ma nieuregulowany stan prawny i jego współwłaścicielami są także osoby fizyczne, z którymi będą się toczyć rozmowy o dalszych krokach. Maria Falczyńska z oddziału ANR w Poznaniu potwierdza, że lokale mieszkalne objęte są umowami i ich najemcom proponuje się wykup, zaś pustostany są przeznaczane do sprzedaży w trybie publicznego przetargu ustnego, ale sprzedaż na tym terenie jest trudna. Agencja, jak widać, nie jest w stanie zadbać o swoją własność, ale nie jest w stanie też się jej pozbyć. Sprzedaż lokali nie wychodzi, a propozycje ich przejęcia przez gminę spotykają się z negatywną odpowiedzią ze strony władz samorządowych.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ta rura jest do niczego Panie Majster ....
A skad wiesz ze oni wydaja wszystko na wódkę? Nie wiesz to sie nie wypowiadaj! Myslisz ze co robia jak maja jakas gotówkę to remontuja a reszta idzie na życie i dzieci. A akurat ja wiem najlepiej jak tam jest bo to moja rodzina!
Szkoda dzieci tylko
No właśnie do roboty niech się zabiorą ,już samo obejście wokół świadczy o mieszkańcach...
Przecież nie muszą tak mieszkać !!! Zakasać rękawy i remontować samemu.Jeśli wszystkie pieniądze idą na wódke to tak wygląda życie.
A moze by ktos tak napisal ile przechlewaja Ci niby swieci i biedni.sasiedzi znaja ich cale zycie,cala Swieta ich zna i teraz maja sie litowac
A czy gmina nie mogłaby udostępnić jakiegoś lokalu socjalnego dla tej rodziny? Dwójka dzieci...
co to za rura wychodzi ze ściany?
Ta rura jest do niczego Panie Majster ....
A skad wiesz ze oni wydaja wszystko na wódkę? Nie wiesz to sie nie wypowiadaj! Myslisz ze co robia jak maja jakas gotówkę to remontuja a reszta idzie na życie i dzieci. A akurat ja wiem najlepiej jak tam jest bo to moja rodzina!
Szkoda dzieci tylko