Nad Jeziorem Zaleskim mieszka bezdomny. Z folią nad głową i bobrami pod posłaniem z wykładziny. Zbiera wyroki, by zimę przesiedzieć w ciepłym więzieniu. - Wybyczę się, przytyję, stówkę na wyjście dadzą - mówi
Widzieliście go? Pcha wózek wypchany rdzewiejącym „zarobkiem” albo zbiera szkło przez innych opróżnione. Zaraz mówią, że pije, że wszystko na przelew idzie. A człowiek nie wielbłąd, z krążeniem problemy rozwiązywać musi procentami.
Muszę mieć trochę we krwi, bo się przewrócę
– mówi Józef Kucharski. Amarenę, najtańsze marketowe wino, bardzo popularne wśród kolegów, pija.
Poszukaj teraz dobrego wina – poszłem nawet do Zacisza, zobaczę lampkę dobrego wina. Jakie dobre? To jest to samo! Podobne, tylko droższe i palone cukrem, jakie niedobre!
– mówi, odstępując obrotowe krzesło bez oparcia. Siedzieć trzeba prosto jak struna albo łokcie wbijać w kolana. Europaleta drży pod nogami.
Te dziury zasypałem, bo wychodziły tędy, teraz płyną sobie dalej
– mówi dziki lokator. Ale bobry pierwsze tu były i w nocy o swoje walczą.
No hałasują. Spać nie mogę, bo kołdrę mam za wąską, a ja się wiercę, bo z tym kręgosłupem mam problem, opowiada właściciel kawałka nieba nad jeziorem. Ostatnio to niebo złe jest na niego – wściekle atakuje foliowe ściany wiatrem i deszczem.
Reklama
Ale już sobie wszystko foliuję. Tu zamykam, folię spuszczam i już nie będzie przeciągów. Mchu nazbierałem, tu zatkam i już
– pan Józef, ślusarz, spawacz, dekarz, zna wszystkie zawody. Tyle że papieru na każdy nie ma. Czerwoną pieczęć przybili mu na świadectwie z podstawówki tylko, bo krowy ważniejsze były. Paść trzeba było, doić, oporządzać, na naukę czasu nie starczało.
Po co chwalić się tym, czego się nie ma? Ekshibicjonizm? Skąd. A może „wszystkojedność”, życie i tak przelatujące między palcami, uciekające dzień po dniu.
I chęć powiedzenia: mam was wszystkich w d... Na przykład kajakarzom, którzy oglądają nagiego jak dziwadło jakieś. Albo i ojcu, który na potrzeby szybkiego tłumaczenia synowi sytuacji człowieka bez stałego dachu nad głową nazywa partyzantem jakimś.
Na dziko pan Józef oprowadza po włościach, które zajął niczym kowboj na Dzikim Zachodzie. Od tego zwalonego pnia do tamtych drzew wszystko jego jest. Przyjęte bez sprzeciwu, nie licząc naruszających ciszę nocną bobrów.[[pay]]
Jedna ściana ze ściętego przez bobry drzewa, druga z desek, pośrodku drewniana półka zawalona skotłowanymi rzeczami, pędzel do golenia (Jak będę chodzić?), poduszka, kołdra, buty z Niemiec (jedne na niedzielę).
Od sąsiada dostałem, bo mnie tu ludzie lubią, bo im pomagałem
– twierdzi, poprawiając czapkę. Mam w dupie noclegownię – rzuca.
Opieka mi na buty dać nie chciała, tak ciężko było 50 zł wypisać? Zgroza
– dorzuca, siadając na pieńku.

W lesie jestem bogiem - mówi bezdomny
Bezdomny na zagrodzie. Na gwoździu kubek powiesi, ramkę po prezerwatywie (Ludzie takie dla picu kupują – śmieje się), kalkulator bez energii.
Chcę półki porobić, bo będzie zasiłek, trzeba będzie coś pokupić. Teraz mam jeden, drugi garnek, mam patelnię, to już jestem bogiem w lesie
Reklama
– żartuje, wystawiając do światła jedynego zęba. Niemal złoty, choć swój, niczym włosy na głowie.
Pomysł, by zająć kawałek brzegu w ubiegłym roku się zrodził. Z braku zgody na nierówność rzekomą.
Dlaczego jedni wypić w noclegowni mogą
– pyta
a ja nie?
Za karę dwa dyżury od 6 do 22 miał wziąć. A położyć się musi, bo kręgosłup mu się rozchorował.
To ja udowodnię, że też wypiję, karzcie mnie
– uznał, przyjmując procenty. Poza tym kto to widział, żeby o 8 rano go wypędzać, a o 16 pozwalać wracać. Jak ten pies bez budy ganiać nie będzie. Budę własną zrobi.
Grill schowałem w zeszłym roku, folię zwinąłem, schowałem. Ciuchów trochę miałem, tu poszłem, tam poszłem. Jeden mi mówi po niemiecku: XXL. Mów że po naszemu wzrost, to ja ci powiem: 170 na 80 w pasie, a on mi wyjeżdża z niemieckiego
– opowiada jak obóz w szuwarach rozwinął.
Ze dwa miesiące tak siedzi. Rano drewek nazbiera, kawę wypije, pieczone jabłuszko zje, papieroskiem popchnie. Poranek jak w Hiltonie, tylko materac gumę złapał, a wykładziny to izolacja jednak niższej klasy. I radio, cholera, wysiadło.
Bym se posłuchał, ale pecha mam.
No i z tym jedzeniem bieda.
Zęby żeby zrobić?
– pyta. Nie da się. Gdzie z 317 złotych, Józef mówi, że tyle zapomogi dostaje.
Ja mikry jestem do jedzenia
– dorzuca, sięgając po słoiki. Mielonka – tak napisali na etykiecie, ale w smaku nie jest to, co pisze. Brzoskwinie i liczi w syropie, zagraniczne, dziadostwo za słodkie.
Miód dobry, polski, w gorącej wodzie rozpuszcza i do kawy, i herbaty dodaje.
Wodę piję z jeziora przegotowaną, pewno. Nas na darmo komandos w wojsku nie szkolił
Reklama
– wspomina.

Dziecięcy basenik sprawdza się jako wanna i miejsce do prania. Wodę podgrzewa słoneczko
Kawy pić dużo musi, bo na niedomaganie serca pomaga, organizm rozgrzewa.
Na miesiąc nieraz kilo kawy mi nie starczało, a dzisiaj jeszcze nie jadłem, bo nie mam, wypiłem dwie kawy
– dopowiada. A że dostaje dary z Caritasu? Gulasz mu panie z ośrodka pomocy społecznej polecają.
Z czego? Z kota? Takie głupie zapytanie, bo pani pensję ma
– odpowiada.
Do gulaszu to mięska trzeba, przyprawy... Ja dobrze gotuję. Weź sól, pieprz, majeranek, kup pani. Ile wyjdzie?
Reklama
– pyta ową pracownicę, przechadzając się po obozie. Siekierami z amerykańskiej stali się chwali. Jako ślusarz i spawacz robił, to wie, co mówi.
Wczoraj barszczyk zrobił z paczki, ale kubki smakowe go odrzuciły. Sam lubi ugotować, na śmietanie, nie bogato, ale inaczej.
Będę wodę pił z cukrem, żeby glukoza była, ale tego nie ruszę
– twierdzi. A jak przyjdą dzikie owoce, to wyżywi się, że ho ho. Byle go przedtem nie zamknęli, bo na odsiadkę to Józef czas już sobie wybrał.
W zupełności panu wytłumaczę: 112 zł dostałem do płacenia za 0,8 metra drewna. Później drugie 225 zł za to samo. Nie będę płacił! 480 godzin do odróbki. O, nie! Ja się na to państwo narobiłem dość. Zamykajcie mnie. Spokojnie
Reklama
– opowiada o kradzieży Józef Kucharski, zacierając szorstkie, silne dłonie. Czy pozory aż tak mylą? Bo bezdomny twierdzi, że pracować już nie może. Bo ręce wysiadły, kręgosłup siadł, serce i płuca siadły też. No dusi się normalnie.
Ja mam taki plik badań, tylko w starostwie to jest, bo częściowo jest w Poznaniu i tu, i tam
– twierdzi, ale nie ma czym się okazać. Dziesięć lat stara się o stały dochód z ZUS–u.
Chcesz pan rentę uzyskać, to orzecznikowi musisz 2 tys. zł wpłacić, prywatnie. Jak ja bym miał 2 tys. zł, to bym chleb kupił
– zapewnia, drapiąc się po rudej, przerzedzonej czuprynie. Albo wino zrobił, bo na tym się zna. Sake nawet upędzić umie: mało ryżu, trochę cukru i to mleko łupnie mocniej od spirytusu wyciśniętego z rodzimego ziemniaka.
Oj, gubi go ten alkohol. Ta chęć utrzymania pionu. Wytrzeźwiałkę w Pile regularnie odwiedza, a to takie życie nad stan, bo 300 zł za noc to nie ma. No i potem wrócić do siebie musi, pociągiem na przykład, na kredyt państwa. I znowu płacić nie ma z czego.
Po co mnie policja wiezie, jak wiedzą, że nie mam pieniędzy? To tak ciężko pomóc, bym siedział w domu, opał miał... Dwie wytrzeźwiałki, dwa mandaty, kto zapłaci? Kiedyś mi policja powiedziała: panie, a co pana budżet obchodzi? A ja: panie, a kto na ten budżet robił od początku? Ile pan masz lat, ile ja?
– rzuca się, choć ledwo pięćdziesiąt jeden krzyżyków ma na karku.
Mnie nie stać na chlebek, to wam będę niszczył budżet
– uznał.
Do tego niszczenia Józef Kucharski zbiera się od kilkunastu tygodni. Ma już dwadzieścia godzin do odróbki, jakiś mandat się znajdzie, za picie coś dorzucą.
Nawywijam trochę i całą zimę przesiedzę, jakie mam wyjście? A za kratami trzy razy dziennie jedzenie, nawet dwa razy w tygodniu kąpiel, nie muszę się przejmować. Jeszcze ubiorą i dadzą kasę na wyjście, stówkę
– Józef K. planuje odsiadkę na zimę. Takie wczasy poza Złotowem, bo on recydywa jest i tu go trzymać nie mogą. Może to i lepiej – klimat zmieni i lepiej na tym wyjdzie.
W Złotowie kiedyś dwie dychy tylko dawali
– zaznacza. Ostatnio osiem miesięcy świat zza krat oglądał.
Wybyczyłem się, przytyłem, przyjechałem. Co, źle mi? Do emerytury wytrzymam.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no widzisz. a Tom chce mu sie do wyra pchać.
Józek miał babę ale go wycyckała i ona z innych chłopem teraz łazi po Złotowie, a Józek ma chyba nową babkę i dużo ładniejszą od ex..
pytasz o Toma czy Józka?
A co? Zazdrosny jesteś?
zgadzam się ! sprawę trzeba nagłośnić i odkręcić, nie można tak oszukiwać ludzi a z tego co wiem to dobry człowiek a to ze pije nikomu tym krzywdy nie robi, zycie mu się tak ułożyło , jest chory , ktoś sie powinien za to zabrac i pomóc Józkowi a tym co go tak zrobili na szaro powinna zostac nałozona kara i to duza bo tak sie nie postepuje
elka tu chodzi głównie o OSZUSTWO kradzież domu wart 100 000 zł bo to małżeństwo oszukało go (może na wnuczka) na pewno co innego mu mówili a co innego było napisane ,na piśmie.Może że im sprzedał a jemu powiedzieli,że sie będą do końca życia opiekować.Skoro tak było to ten bezdomny powinien mieszkac w swoim domu.Może to był Testament.. Cokolwiek to by nie było sprawę trzeba odwrócić i unieważnic ten dokument,który podpisał a nieważne w tej chwili, jaki on jest ,że pije to wino i.t.d.
A co? Chcesz mu wejść do wyra?
Dziękujemy za uwagę. Na etapie wprowadzania tekstu na portal wkradł się błąd. Słowo "bóg" jest prawidłowo napisane.
Iza masz rację , trzeba z tym zrobić porządek! zresztą skoro sprawa jest juz nagłośniona tutaj w lokalnej gazecie myślę że trzeba to bardziej wykorzystać i pomóc temu panu. To że jest alkoholikiem to nie znaczy że ma skończyć w krzakach w szałasie.... To jest taki sam człowiek majacy te same prawa tyle że chory z problemami. Jako można podstepem wyrzucić człowieka z własnego domu??? wykorzystać niewiedzę i sytuację? pytam się jak??? w jakiem my kraju żyjemy? ludzie zróbcie coś z tym! Panie redaktorze a może pan by się zajął tą sprawą- skoro już artykuł powstał to jakiś pierwszy krok zrobiony, może pora na drugi?
No to proszę idz z tym bezdomnym i z wydrukiem na Policje i niech ten "Józek" sam im opowie. Zobaczysz,że jak policja weźmie na tapetę tę sprawe to zmieni sie ,proszę pomóż mu isć na Policje zgłosić przestępstwo bo Oszukali go.
A gdzie ten Pan ma ten swój szałas rozstawiony w okolicy plaży Zacisza czy w okolicy plaży przy ul. Jeziornej?
iza ale "Józek" tez to wie, jak jest trzezy mozna z nim normalnie pogadac i zglaszal to ale w Polsce najubozszych sie traktuje jak margines spoleczny a tych bardziej sytuowanych zdecydowanie lepiej z reszta gdzie tak nie jest :)
Słuchaj (do ja84) jak wiesz o tej sprawie idz do prokuratora i napisz o odwrócenie tej sprawy(u prokuratora zastrzeż swoje nazwisko i adres) Niech Prokurator z Sądem niech unieważnią ten "dokument ,który podpisał ten bezdomny" To jest jawne oszustwo ścigane w Polsce prawem Kodeksu Karnego i to małżeństwo musi iść do więzienia a dom musi wrócić do bezdomnego lub Miasto musi przejac ten jego dom a ten Bezdomny do Domu Opieki Społecznej. Idz.proszę do Prokuratora-zrób wydruk tego artykułu.
W powyższym przypadku wyraz "bóg" można napisać z małej litery.
nie zbuduje się szczęścia na nieszczęściu innej osoby, powodzenia życzę tym ludziom którzy tak postąpili, sprawa nadaje się do Jaworowiczowej nie inaczej
Panie dziennikarzu! Oprócz "pułki" jest jeszcze byk w tytule... "Bóg" piszemy z wielkiej litery.
Dziennikarza zapraszam do nauki ortografii. "Pułka"???
Szkoda tego człowieka. Dobrze mu sie w oczy patrzy trudna sytuacja a gdzie jest nasze kochane Miasto ,zarząd,burmistrz czemu oni mu nie pomoga Chca burmistrzowi pensje podciągnąc a bezdomnemu nie chca pomoc smiechu warte
dom mu zabrano bo uwierzyl pewnej parze ze beda sie nim opiekowac a ze sie nie czyta umow to go wycyckali i takie zycie niestety teraz tam robia z tego jeden duzy budynek
za mało wiemy aby go oceniać...
jeszcze ponad rok temu ten człowiek miał swój dom, to że pije jedno ale zaradny był i jakoś żył sobie, koło domu miał zawsze miał porządek , a to dom pomalował a to coś innego zrobił, ale zawsze dach nad głową miał, nie wiem na ile prawdy w tym ale szybko domu się pozbył , ja bym bardziej przyjrzał się temu , bo dali do podpisu a on nieszkolony podpisał i starcił go...
"a jednocześnie pułką na naczynia i ... ozdoby" ahaaa :P
no widzisz. a Tom chce mu sie do wyra pchać.
Józek miał babę ale go wycyckała i ona z innych chłopem teraz łazi po Złotowie, a Józek ma chyba nową babkę i dużo ładniejszą od ex..
pytasz o Toma czy Józka?