Tak. Mój pierwszy trening biegowy nie był zbyt mądry. Pojechałem do lasu i chciałem od razu w jak najlepszym czasie przebiec pięć kilometrów, które są do pokonania w „Leśnych duktach”. Z marszu. Skończyło się na tym, że po dwóch kilometrach kucnąłem pod drzewem i próbowałem złapać oddech. Poza tym bardzo bolały mnie stopy, bo biegałem w pierwszych lepszych adidasach, ze zbyt sztywną podeszwą. Nie wiedziałem, jak ważne w bieganiu jest obuwie. No i potem przez kilka dni chodziłem na sztywnych nogach...
Poczytałem na forach internetowych, jak należy się zabrać za bieganie, zasięgnąłem rady ludzi, którzy zajmują się tym sportem od lat. Wtedy już było z górki. Kupiłem też buty do biegania, ale nie jakieś megawypasione, żeby była jasność. Poza tym biegam w koszulkach, które rozdajemy podczas „Leśnych duktów”. Są termoaktywne chyba (nie znam tego słownictwa jeszcze), mam ich zapas i ich używam. A na nogach mam spodenki, legginsy nie są dla mnie. Gdy jest zimno wolę dresy.
Reklama
Odpowiednia rozgrzewka na początek to podstawa. Też nie mam się czym chwalić, bo robię jej tylko z pięć minut chyba. I to według autorskiego pomysłu: trochę skłonów, pajacyków, wymachów i przysiadów. Na rozgrzewkę poświęcam odcinek od parkingu nad basenem do początku ścieżki biegowej. Dzięki temu łatwiej jest mi pokonać wyznaczony dystans.

Kto pójdzie za przykładem wójta? We wrześniu będzie okazja, by pobiec obok niego
Kilka lat temu spotkałem się z panem Wiśniewskim i nadleśniczym Januszem Grabowskim, by stworzyć projekt, który zachęci dzieci i dorosłych mieszkańców gminy do biegania. Faktycznie nie mam się czym chwalić, bo dotąd nie miałem okazji wziąć udziału w tym biegu. Wytłumaczę się kontuzją – trzy lata na wakacjach zerwałem więzadło w kolanie. Miałem dwie operacje. Teraz nie mam wymówek, więc się szykuję. Zacząłem jesienią ubiegłego roku.
Reklama
Szykujemy dla nich dodatkową kategorię. Chcemy propagować zdrowy styl życia i uprawiania sportu, ale ciężko kogoś namawiać, kiedy samemu nie daje się przykładu. Będę gorąco namawiał koleżanki i kolegów samorządowców do wzięcia udziału w tym biegu.
Staram się inicjować i pokazywać współpracę między samorządami i mieszkańcami Krajny. W grupie siła, a współpraca buduje, prawda? Kto mnie zna ten wie, że nie jestem wolnym elektronem, wolę pracować i podejmować decyzje zespołowo.
Biegam sam, choć planuję wystartować z małżonką. Ania obiecała, że wkrótce do mnie dołączy i będziemy przygotowywać się wspólnie. Szczerze mówiąc to musiałem zacząć treningi wcześniej niż ona, bo gdybyśmy zrobili to razem to na pewno byłbym w tyle.
Reklama
Nie dałbym rady rano, bo raz, że jestem nocnym markiem i chodzę późno spać, a dwa, że zaczynam pracę w urzędzie o 7:00. Zwykle biegam około osiemnastej.
Zdarzyło mi się biegać w deszczu, gdy w lesie stały kałuże i było błoto. Nie przeszkadzało mi to. Pewnie w wielkiej ulewie bym odpuścił, ale to mi się jeszcze nie zdarzyło. Przy lekkim deszczu nie odpuszczam. Ale żeby była jasność – to nie jest tak, że biegam w każdym tygodniu. Nie będę tutaj robić z siebie ideału. Mam fale, gdy raz jest tego biegania więcej, a raz mniej. Najwięcej zdarzyło mi się trenować trzy razy w tygodniu. To dużo czy niedużo?
Reklama
Zimę też odpuściłem, bo w śniegu bieganie jest utrudnione, a mi sprawia ono frajdę, gdy jest w miarę ciepło. Za to zimą ćwiczę w domu na orbitreku.
Coraz więcej Polaków stara się żyć fit. Mnie też ostatnio udało się zrzucić trochę wagi, bo gdy przyszedłem do samorządu ważyłem ponad sto kilogramów. Nie jadłem śniadań i obiadów, tylko jeden posiłek dziennie. Potrafiłem naraz zjeść trzy obiady, bo myślałem, że to załatwi sprawę. Z czasem okazało się, że nie jest to najlepsze wyjście.
Poza tym moja praca nie sprzyja zdrowemu trybowi życia: nieregularne posiłki i stres nie są zdrowe. Ale muszę się pochwalić, że jest coraz lepiej. Nauczyłem się choćby jeść śniadania – płatki na wodzie.Reklama
Jakoś udaje mi się go przebiec. Nie jestem sportsmenem i nie będę go nawet przed mieszkańcami udawać. Po prostu staram się w wolnej chwili przygotowywać do tego biegu. Nie chodzi mi o wynik, ale o utrzymanie kondycji psychofizycznej. Poza tym aktywny odpoczynek w lesie lubiłem już jako dziecko. Natura jest mi bliska.
Zmierzyłem czas może ze trzy razy. Włączyłem popularną aplikację na telefon, ale nie zapisałem tych wyników. Najbardziej zadowolony jestem z tego, że udało mi się ruszyć zza biurka. Dotąd wir pracy porywał mnie na tyle, że sport odkładałem na dalszy plan. Męcząc się fizycznie odpoczywam psychicznie. Mocny trening pozwala umysłowi odpocząć od bieżących spraw.
Reklama
Na pewno nie ma sensu zrywać się na początku, tylko trzeba trzymać równe tempo. Muszę też pamiętać o oddechu. Na początku sprawiało mi to problem, ale teraz już wiem, jak dotleniać mięśnie. Jestem samoukiem, ale na moje potrzeby mi to wystarcza. A co do wyniku, to nie zakładam, że muszę zdobyć jakieś miejsce czy osiągnąć super czas. Liczyć się będzie dobra zabawa i to, by do biegania zachęcić jak najwięcej osób.
Rozmawiałem z organizatorami Rage Run – biegu z przeszkodami, który w sierpniu odbędzie się w Łąkie i obiecałem, że postaram się wziąć w nim udział. Tyle że gdy o tym pomyśle usłyszała moja żona, to mi zabroniła. Boi się, że odnowi się moja kontuzja. Pamięta jak to było, gdy byłem wyłączony z pracy zawodowej i prac domowych. Na szczęście Michał Pazdzioch i Rafał Bartosiak powiedzieli mi, że mogę pobiec z nimi na końcu. Na spokojnie, żeby spróbować.
Reklama
Rage Run wymaga dodatkowych umiejętności i siły. Jest tam wspinanie się po linie, pokonywanie ścian, przenoszenie kołków i pokonywanie trasy w błocie. Nie wykluczam, że spróbuję tego w tym roku. A że będę w błocie? Cóż, staram się być jednym z mieszkańców. Bycie wójtem jest chwilowe, a ja jestem taki jak wszyscy.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wybory za 1,5 roku , ale Przemo daj na luz z tym PR i tak nie masz kontrkandydata.....
Ale reklama
Znakomity pan jest! Super inwestycje. A nie "sadzenie drzew"
Dureń z ciebie i zazdrosny cebulak
Ha ha ha. Nie ma żadnej różnicy.
Swój chłop! Wolę taki wywiad, niż fotki panów z powiatu lansujących się na wyjazdach do Poznania (veni-vidi-vici - jak za PZPR).
Trochę lansu nie zaszkodzi :-D :-D a może pomóc, ech samorządowcy :-)
Kiedy dokladnie ten bieg we wrzesniu? I gdzie ta trasa?gdzie mozna uzyskac informacje?
Najbardziej prymitywny lans jaki można sobie wyobrazić. Ale na zabitej deskami wiosce wszystko przejdzie.
Wybory za 1,5 roku , ale Przemo daj na luz z tym PR i tak nie masz kontrkandydata.....
Ale reklama
Znakomity pan jest! Super inwestycje. A nie "sadzenie drzew"