Szuler położył wszystkich. Tafel do końca deptał mu po piętach, w dogrywce finałowego pojedynku złote włosy mniej mu jednak przypasowały
3 maja Jastrowie, a raczej JotWuE!, skandowane przez wykonawców i publikę rozbrzmiewało mocnym, prawdziwym Hip-Hopem. Na scenie amfiteatru gęsto ścieliły się rymy, wysoko podniesione ręce podkręcały atmosferę. Freestyle Battle zgromadziła w królewskim mieście ludzi, w których żyłach płynie rap – nie tylko jastrowian. Podgaje, Piła, Okonek, Wałcz… Chętnych, by stanąć przy mikrofonie, nie brakowało. Do końca zostali najlepsi. Talent, odwaga i lekkość liczyły się na scenie najbardziej, zwłaszcza, że tematy publiczność podpowiadała najdziwniejsze. Makron. Makaron?! Robert Grosicki z Jastrowia, pseudonim Szuler, wybrnął znakomicie. Piwo, bigos, złote włosy… „Tylko bez wulgaryzmów” – instruowali prowadzący. Jedni słuchali, inni nie – ci drudzy musieli przepraszać. Publika wybaczała. Liczyły się rym, ogarnięcie tematu i uznanie słuchaczy – to oni rozstrzygali pojedynki. Po dogrywce w finałowej bitwie ich zdaniem Szuler zarymował Tafla. I wygrał stówę. „9 dych, bo dychę Dziadowi leżę” – uściślił zwycięzca. I obiecał rozmienić. Niedługo potem, po supporcie chłopaków, na scenę wyszedł beatbokser Minix i pokazał parę dobrych sztuczek. Rozgrzał publiczność i razem z nią wywołał zza sceny gwiazdę wieczoru – Rahima, członka legendarnego już składu Paktofonika, teraz działającego w Pokahontaz. Przywitały go ręce w górze. „Wiedz spec, że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność, Gadką jawną gładko przeciwstawność, Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej, Notabene - Rahuene nie menel, Wokal ponad zrozumienie w plener…”.
Patrycja Koplin
[[gal=700]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze