Reklama

Blokada na szpitalnym szlabanie. Dwie strony konfliktu

15/09/2017 18:30
Taksówkarz miał problem, żeby wjechać na teren szpitala. Wiózł starsze małżeństwo do ortopedy. Po emocjonalnej wymianie zdań przy portierni udało się wjechać, ale już z powrotem staruszkowie musieli wracać na piechotę. Z drugiej strony portier, Zygmunt Gliwa zaprzecza zarzutom postawionym przez taksówkarza i jego klientów. – Mam ponad sześćdziesiąt lat i nie pozwolę sobie, żeby ktoś mnie obrażał – mówi w emocjach

Zdenerwowany przebiegiem sytuacji Ryszard Kowalik dzwoni do nas i relacjonuje przebieg zdarzenia.

Ten pan ledwo chodzi, ma problemy z nogami

– opisuje pasażera. Wraz z 86–letnim mężczyzną jedzie małżonka, a także córka.

Stanąłem przed szlabanem i mówię, że wiozę klientów do poradni, a ochroniarz mówi w pierwszych słowach: czym, taksówką? Od razu wyleciało mi z ust: a czym, końmi?

– mówi o ubiegłotygodniowym zdarzeniu.

Powiedział, że nas nie wpuści, bo mają prikaz, że nie ma jeżdżenia po terenie szpitala. To mu powiedziałem, że nie ma problemu, niech wyjdzie i weźmie tego starszego pana na barana i niech go tam zaniesie. Odpowiedział, że nie uradzi. Powiedziałem więc jeszcze raz: to niech pan uniesie szlaban, wjadę i zawiozę

Reklama

– tamten się nie zgodził, ale po trwającej chwilę wymianie zdań odblokował w końcu szlaban.

Płacisz, stoisz do woli

Zawiozłem tych państwa, wysadziłem przy oddziale fizykoterapii. Po drodze spotkałem jeszcze kuriera, pocztę, jakoś nie mieli problemu z wjechaniem i poruszaniem się po terenie szpitala

– po wysadzeniu pasażerów taksówkarz wrócił do miasta na postój i zadzwonił do szpitala.

Połączono mnie z panią odpowiedzialną m.in. za portiernię. Wyjaśnia, że obowiązuje przepis o tym, że nie można jeździć po terenie szpitala, a ja na to, że chciałem tylko zawieźć pacjentów. Że szpital to przecież publiczna instytucja, gdzie wszystko jest dla ludzi

Reklama

– jego zdaniem w takiej sytuacji taksówka to również w pewnym sensie uprzywilejowany pojazd.

W odpowiedzi usłyszałem, że kobieta nie może nic na to zaradzić, ale jest parking i tam można wjechać, wysadzić pasażerów, ewentualnie poczekać. Zapłacę dwa złote i mogę tam siedzieć nawet cały dzień. Pytam więc, czy wzorem wielu innych instytucji jest możliwość darmowego wjazdu powiedzmy na pierwsze dziesięć–piętnaście minut, żeby załatwić sprawę i wrócić. Bo przecież takich kursów może być w ciągu dnia więcej, nie wyobrażam sobie, żebym za każdym razem miał płacić.

Reklama

[[pay]]

Dzisiaj nie wytrzymałem

W odpowiedzi Ryszard Kowalik miał usłyszeć, że opłatę można przecież doliczyć klientowi.

Wyjaśniam więc tej pani, że nie będę oszukiwał klienta po to, żeby szpital na tym zarabiał

– na te słowa taksówkarz miał usłyszeć kolejną podpowiedź rozwiązania sytuacji: skoro ta akurat pani i jej mąż często jeżdżą do szpitala, można zwrócić się o wydanie pozwolenia i następnym razem nie będzie problemu z wpuszczeniem na bramie.

Mówię więc, że tym razem wiozę akurat to małżeństwo, ale przecież za chwilę mogę przyjechać z kolejną osobą, która zamówi kurs. Przecież nie wjeżdżam tam, żeby zwiedzać szpital

Reklama

– taksówkarz wspomina, że kiedyś miał już podobne zdarzenie. Odbierał wtedy pacjenta z oddziału wewnętrznego.

Też nie chcieli mnie wpuścić, pacjent szedł z torbą i z wypisem do szlabanu

– wspomina.

No ale dzisiaj nie wytrzymałem już nerwowo

– argumentuje wykonanie telefonu do redakcji.

W takich sytuacjach można

Zasada jest taka, że każdy, kto ma problemy z poruszaniem się, jest wpuszczany. Wjechać mogą również osoby, które są przywiezione z nagłych zdarzeń, gdzie jest konieczność udzielenia szybkiej pomocy. Należy podejść do portiera, wyjaśnić, o co chodzi, kogo i gdzie się wiezie

Reklama

– mówi zastępca dyrektora ds. ekonomiczno–eksploatacyjnych złotowskiego szpitala Jerzy Janiak. Przyznaje jednak, że portierzy żalili się na zachowania jednego ze złotowskich taksówkarzy, który niejednokrotnie bywał nieuprzejmy, ubliżał nie tylko osobom pracującym przy bramie wjazdowej, ale też pracownicy szpitala.

Nie wiem, czy to jest akurat ten taksówkarz, ale z relacji innych osób wiem, że mieli takie problemy. Być może właśnie z tym panem

– mówi dyrektor. Jerzy Janiak przyznaje, że reakcja portiera być może była spowodowana faktem, że to właśnie ten kierowca.

Reklama

Każdy, kto przywozi czy odbiera osoby może wjechać na teren szpitala, ale po zgłoszeniu na portierni i uzyskaniu akceptacji. Nie robimy tutaj wyjątków, chyba że ktoś niewłaściwie się zachowuje. Takich osób nie mamy obowiązku wpuszczać

– podkreśla Jerzy Janiak. Dyrektor przyznaje, że jeśli doszło do sprzeczki, być może rzeczywiście miała miejsce nieprzyjemna sytuacja, ale generalnie wykładnia jest taka, jak przytoczył.

Łzy rozgoryczenia

Pasażerami taksówkarza byli państwo Jędrychowscy. Jak podkreśla pani Janina, do szpitala przyjeżdżali taksówką już niejednokrotnie. Nigdy nie było problemów, miłe były zwłaszcza obsługujące portiernię kobiety.

Reklama

Przykro nam, że z naszego powodu pan Rysiu musiał nasłuchać się w takiej sytuacji

– małżonkowie przyznają, że najczęściej korzystają z usług Ryszarda Kowalika, ale nie tylko jego. Gdy wychodzili z wizyty zadzwonili do taksówkarza, aby odebrał ich spod poradni.

Niestety, drugi raz nie udało się już wjechać. Do szlabanu musieliśmy iść pieszo. Mąż jest po dwóch zawałach, ma rozrusznik serca, obolałe kolana. Ja również mam problem z nogą, dlatego jeździmy do ortopedy. Męża prowadziła córka, sam nie był w stanie iść. Z wielkim trudem, jakoś doszliśmy

Reklama

– relacjonuje… kilkudziesięciominutowy spacer. Do przejścia mieli zaledwie dwieście metrów, ale schorowanym staruszkom tyle czasu zajęło pokonanie tego odcinka. Po kilku minutach naszej rozmowy kobieta nie wytrzymuje. Najpierw jej głos zaczyna się łamać, a po chwili zaczyna płakać.

Krzywdę nam zrobił…

– wypowiada z trudem.

Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim chamstwem

– dodaje po chwili przerwy na złapanie oddechu.

Może rzeczywiście miał zły dzień, ale żeby postępować w ten sposób? Był złośliwy, bardzo złośliwy

Reklama

– przyznaje, że tego mężczyznę widziała na portierni pierwszy raz.

Nie rozumiem, dlaczego nie chciał nas wpuścić. Zdziwiło mnie, że człowiek, który pracuje na terenie szpitala, mógł tak podle postąpić.

Druga wersja zdarzenia

Poniżej do zamieszczonej wczesniej treści odnosi się portier, który absolutnie nie zgadza się z zarzutami postawionymi przez kierowcę auta i jego klientów. Jest oburzony faktem, że mówiąc o nim, osoby wypowiadające się w artykule używały słów: chamski czy podły.

Mam świadków na to, jak rzeczywiście wyglądało to zdarzenie, jak taksówkarz mnie obrażał. Była tutaj ze mną jedna ze współpracownic, a część zajścia widział jeden z sanitariuszy

Reklama

– podkreśla Zygmunt Gliwa.

Wtedy się zaczęło

Taksówkarz podjechał, otworzył okno samochodu i mówił, że jedzie z osobą do poradni. Tłumaczyliśmy mu, bo byliśmy ze wspomnianą koleżanką, że nie wszystkich możemy wpuszczać, że to nie jest od nas uzależnione. Rzeczywiście powiedziałem, że może zapłacić dwa złote i na parkingu stać do woli. A on dalej swoje. Więc odpowiadam mu na to, że dobrze, wpuszczę go, ale ma wysadzić pasażerów i zaraz wyjechać. Odburknął, że nie będzie tam przecież spać i wjechał na teren szpitala

– relacjonuje portier, podkreślając, że to była ta kulturalniejsza część rozmowy.

Wtedy był grzeczny. Do ostrych słów doszło dopiero przy wyjeździe ze szpitala. Tych państwa nie było już wtedy z nim, zostali już w poradni, dopiero wtedy się zaczęło

– przekonuje.

Zaczął mnie wyzywać od baranów i zasranych ochroniarzy. Powiedział: nie chce mi się wysiadać z taksówki, żebym cię wyciągnął za kudły i za gardło z tej budy

– cytuje słowa.

Mam ponad sześćdziesiąt lat i nie pozwolę sobie, żeby ktoś mnie obrażał

– mężczyzna przyznaje, że doszło do słownej utarczki. Zaznacza, że w firmie, która dla szpitala świadczy usługi ochroniarskie, pracuje od siedemnastu lat.

Nigdy nie miałem takich problemów

– podkreśla mieszkaniec Bługowa w gminie Lipka.

Gotowy na konfrontację

Gliwa zapewnia, że po zakończonej wizycie w szpitalu starsze małżeństwo i ich córka wcale nie musieliby wracać pod szlaban pieszo. Jak bowiem relacjonuje, gdy taksówkarz wrócił po klientów, żeby ich odebrać ze szpitala, wcale nie pytał o możliwość wjazdu na teren instytucji.

To nieprawda, co tam jest napisane [w artykule sprzed tygodnia – dop. red.], że nie był wpuszczony. Nawet nie podjechał pod dyżurkę, tylko stanął w zatoczce, podszedł tutaj i do koleżanki powiedział, że naśle nam gazetę i telewizję i udowodni, co z nas za chamy

– relacjonuje z przekazu koleżanki. Zygmunta Gliwy nie było w tym czasie w portierni.

Wyzywał mnie jeszcze do niej od baranów, zasranych ochroniarzy. Ja sobie na to nie pozwolę

– powtarza w emocjach mężczyzna.

Wiadomo, jakie są tutaj warunki. Jest przecież oczywistym, że nie możemy tutaj wpuszczać wszystkich samochodów. Tylko nagłe przypadki

– w tych słowach wraca do przyczyny zajścia.

To nie nasza wina, że ci państwo musieli wracać pieszo

– raz jeszcze zapewnia Zygmunt Gliwa, podkreślając, że jest gotowy na konfrontację z taksówkarzem i jego klientami. Przyznaje, że z małżeństwem także zamienili kilka nerwowych słów, wymiana zdań miała się jednak zakończyć jedynie na propozycji dla nich, aby załatwili zezwolenie u dyrekcji na wjazdy na teren szpitala.

W piątek przyszli do naszej redakcji inni złotowscy taksówkarze. Po przeczytaniu ubiegłotygodniowego tekstu postanowili poinformować, że odcinają się od zarzutów postawionych w poprzednim materiale przez taksówkarza i że, wykonując usługi, nie mają żadnych problemów z tym, żeby swobodnie wjeżdżać na teren szpitala.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andzej - niezalogowany 2017-09-18 12:43:30

    Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andzej - niezalogowany 2017-09-18 12:43:29

    Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hmmm - niezalogowany 2017-09-18 12:32:03

    Widać jak mało wykształconym człowiekiem jesteś i jak szanują cię inny ktoś szanowany i lubiany nie jest tak zgorzkniałym człowiekiem jak ty ten cieć podejrzewam ma dużo lepsze wykształcenie niż ty tylko mało znaczący i wartościowy człowiek obraża innych bo niby anonimowy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości