Zdenerwowany przebiegiem sytuacji Ryszard Kowalik dzwoni do nas i relacjonuje przebieg zdarzenia.
Ten pan ledwo chodzi, ma problemy z nogami
– opisuje pasażera. Wraz z 86–letnim mężczyzną jedzie małżonka, a także córka.
Stanąłem przed szlabanem i mówię, że wiozę klientów do poradni, a ochroniarz mówi w pierwszych słowach: czym, taksówką? Od razu wyleciało mi z ust: a czym, końmi?
– mówi o ubiegłotygodniowym zdarzeniu.
Powiedział, że nas nie wpuści, bo mają prikaz, że nie ma jeżdżenia po terenie szpitala. To mu powiedziałem, że nie ma problemu, niech wyjdzie i weźmie tego starszego pana na barana i niech go tam zaniesie. Odpowiedział, że nie uradzi. Powiedziałem więc jeszcze raz: to niech pan uniesie szlaban, wjadę i zawiozę
Reklama
– tamten się nie zgodził, ale po trwającej chwilę wymianie zdań odblokował w końcu szlaban.
Zawiozłem tych państwa, wysadziłem przy oddziale fizykoterapii. Po drodze spotkałem jeszcze kuriera, pocztę, jakoś nie mieli problemu z wjechaniem i poruszaniem się po terenie szpitala
– po wysadzeniu pasażerów taksówkarz wrócił do miasta na postój i zadzwonił do szpitala.
Połączono mnie z panią odpowiedzialną m.in. za portiernię. Wyjaśnia, że obowiązuje przepis o tym, że nie można jeździć po terenie szpitala, a ja na to, że chciałem tylko zawieźć pacjentów. Że szpital to przecież publiczna instytucja, gdzie wszystko jest dla ludzi
Reklama
– jego zdaniem w takiej sytuacji taksówka to również w pewnym sensie uprzywilejowany pojazd.
W odpowiedzi usłyszałem, że kobieta nie może nic na to zaradzić, ale jest parking i tam można wjechać, wysadzić pasażerów, ewentualnie poczekać. Zapłacę dwa złote i mogę tam siedzieć nawet cały dzień. Pytam więc, czy wzorem wielu innych instytucji jest możliwość darmowego wjazdu powiedzmy na pierwsze dziesięć–piętnaście minut, żeby załatwić sprawę i wrócić. Bo przecież takich kursów może być w ciągu dnia więcej, nie wyobrażam sobie, żebym za każdym razem miał płacić.
Reklama
[[pay]]
W odpowiedzi Ryszard Kowalik miał usłyszeć, że opłatę można przecież doliczyć klientowi.
Wyjaśniam więc tej pani, że nie będę oszukiwał klienta po to, żeby szpital na tym zarabiał
– na te słowa taksówkarz miał usłyszeć kolejną podpowiedź rozwiązania sytuacji: skoro ta akurat pani i jej mąż często jeżdżą do szpitala, można zwrócić się o wydanie pozwolenia i następnym razem nie będzie problemu z wpuszczeniem na bramie.
Mówię więc, że tym razem wiozę akurat to małżeństwo, ale przecież za chwilę mogę przyjechać z kolejną osobą, która zamówi kurs. Przecież nie wjeżdżam tam, żeby zwiedzać szpital
Reklama
– taksówkarz wspomina, że kiedyś miał już podobne zdarzenie. Odbierał wtedy pacjenta z oddziału wewnętrznego.
Też nie chcieli mnie wpuścić, pacjent szedł z torbą i z wypisem do szlabanu
– wspomina.
No ale dzisiaj nie wytrzymałem już nerwowo
– argumentuje wykonanie telefonu do redakcji.
Zasada jest taka, że każdy, kto ma problemy z poruszaniem się, jest wpuszczany. Wjechać mogą również osoby, które są przywiezione z nagłych zdarzeń, gdzie jest konieczność udzielenia szybkiej pomocy. Należy podejść do portiera, wyjaśnić, o co chodzi, kogo i gdzie się wiezie
Reklama
– mówi zastępca dyrektora ds. ekonomiczno–eksploatacyjnych złotowskiego szpitala Jerzy Janiak. Przyznaje jednak, że portierzy żalili się na zachowania jednego ze złotowskich taksówkarzy, który niejednokrotnie bywał nieuprzejmy, ubliżał nie tylko osobom pracującym przy bramie wjazdowej, ale też pracownicy szpitala.
Nie wiem, czy to jest akurat ten taksówkarz, ale z relacji innych osób wiem, że mieli takie problemy. Być może właśnie z tym panem
– mówi dyrektor. Jerzy Janiak przyznaje, że reakcja portiera być może była spowodowana faktem, że to właśnie ten kierowca.
Każdy, kto przywozi czy odbiera osoby może wjechać na teren szpitala, ale po zgłoszeniu na portierni i uzyskaniu akceptacji. Nie robimy tutaj wyjątków, chyba że ktoś niewłaściwie się zachowuje. Takich osób nie mamy obowiązku wpuszczać
– podkreśla Jerzy Janiak. Dyrektor przyznaje, że jeśli doszło do sprzeczki, być może rzeczywiście miała miejsce nieprzyjemna sytuacja, ale generalnie wykładnia jest taka, jak przytoczył.
Pasażerami taksówkarza byli państwo Jędrychowscy. Jak podkreśla pani Janina, do szpitala przyjeżdżali taksówką już niejednokrotnie. Nigdy nie było problemów, miłe były zwłaszcza obsługujące portiernię kobiety.
Przykro nam, że z naszego powodu pan Rysiu musiał nasłuchać się w takiej sytuacji
– małżonkowie przyznają, że najczęściej korzystają z usług Ryszarda Kowalika, ale nie tylko jego. Gdy wychodzili z wizyty zadzwonili do taksówkarza, aby odebrał ich spod poradni.
Niestety, drugi raz nie udało się już wjechać. Do szlabanu musieliśmy iść pieszo. Mąż jest po dwóch zawałach, ma rozrusznik serca, obolałe kolana. Ja również mam problem z nogą, dlatego jeździmy do ortopedy. Męża prowadziła córka, sam nie był w stanie iść. Z wielkim trudem, jakoś doszliśmy
Reklama
– relacjonuje… kilkudziesięciominutowy spacer. Do przejścia mieli zaledwie dwieście metrów, ale schorowanym staruszkom tyle czasu zajęło pokonanie tego odcinka. Po kilku minutach naszej rozmowy kobieta nie wytrzymuje. Najpierw jej głos zaczyna się łamać, a po chwili zaczyna płakać.
Krzywdę nam zrobił…
– wypowiada z trudem.
Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim chamstwem
– dodaje po chwili przerwy na złapanie oddechu.
Może rzeczywiście miał zły dzień, ale żeby postępować w ten sposób? Był złośliwy, bardzo złośliwy
Reklama
– przyznaje, że tego mężczyznę widziała na portierni pierwszy raz.
Nie rozumiem, dlaczego nie chciał nas wpuścić. Zdziwiło mnie, że człowiek, który pracuje na terenie szpitala, mógł tak podle postąpić.
Poniżej do zamieszczonej wczesniej treści odnosi się portier, który absolutnie nie zgadza się z zarzutami postawionymi przez kierowcę auta i jego klientów. Jest oburzony faktem, że mówiąc o nim, osoby wypowiadające się w artykule używały słów: chamski czy podły.
Mam świadków na to, jak rzeczywiście wyglądało to zdarzenie, jak taksówkarz mnie obrażał. Była tutaj ze mną jedna ze współpracownic, a część zajścia widział jeden z sanitariuszy
Reklama
– podkreśla Zygmunt Gliwa.
Taksówkarz podjechał, otworzył okno samochodu i mówił, że jedzie z osobą do poradni. Tłumaczyliśmy mu, bo byliśmy ze wspomnianą koleżanką, że nie wszystkich możemy wpuszczać, że to nie jest od nas uzależnione. Rzeczywiście powiedziałem, że może zapłacić dwa złote i na parkingu stać do woli. A on dalej swoje. Więc odpowiadam mu na to, że dobrze, wpuszczę go, ale ma wysadzić pasażerów i zaraz wyjechać. Odburknął, że nie będzie tam przecież spać i wjechał na teren szpitala
– relacjonuje portier, podkreślając, że to była ta kulturalniejsza część rozmowy.
Wtedy był grzeczny. Do ostrych słów doszło dopiero przy wyjeździe ze szpitala. Tych państwa nie było już wtedy z nim, zostali już w poradni, dopiero wtedy się zaczęło
– przekonuje.
Zaczął mnie wyzywać od baranów i zasranych ochroniarzy. Powiedział: nie chce mi się wysiadać z taksówki, żebym cię wyciągnął za kudły i za gardło z tej budy
– cytuje słowa.
Mam ponad sześćdziesiąt lat i nie pozwolę sobie, żeby ktoś mnie obrażał
– mężczyzna przyznaje, że doszło do słownej utarczki. Zaznacza, że w firmie, która dla szpitala świadczy usługi ochroniarskie, pracuje od siedemnastu lat.
Nigdy nie miałem takich problemów
– podkreśla mieszkaniec Bługowa w gminie Lipka.
Gliwa zapewnia, że po zakończonej wizycie w szpitalu starsze małżeństwo i ich córka wcale nie musieliby wracać pod szlaban pieszo. Jak bowiem relacjonuje, gdy taksówkarz wrócił po klientów, żeby ich odebrać ze szpitala, wcale nie pytał o możliwość wjazdu na teren instytucji.
To nieprawda, co tam jest napisane [w artykule sprzed tygodnia – dop. red.], że nie był wpuszczony. Nawet nie podjechał pod dyżurkę, tylko stanął w zatoczce, podszedł tutaj i do koleżanki powiedział, że naśle nam gazetę i telewizję i udowodni, co z nas za chamy
– relacjonuje z przekazu koleżanki. Zygmunta Gliwy nie było w tym czasie w portierni.
Wyzywał mnie jeszcze do niej od baranów, zasranych ochroniarzy. Ja sobie na to nie pozwolę
– powtarza w emocjach mężczyzna.
Wiadomo, jakie są tutaj warunki. Jest przecież oczywistym, że nie możemy tutaj wpuszczać wszystkich samochodów. Tylko nagłe przypadki
– w tych słowach wraca do przyczyny zajścia.
To nie nasza wina, że ci państwo musieli wracać pieszo
– raz jeszcze zapewnia Zygmunt Gliwa, podkreślając, że jest gotowy na konfrontację z taksówkarzem i jego klientami. Przyznaje, że z małżeństwem także zamienili kilka nerwowych słów, wymiana zdań miała się jednak zakończyć jedynie na propozycji dla nich, aby załatwili zezwolenie u dyrekcji na wjazdy na teren szpitala.
W piątek przyszli do naszej redakcji inni złotowscy taksówkarze. Po przeczytaniu ubiegłotygodniowego tekstu postanowili poinformować, że odcinają się od zarzutów postawionych w poprzednim materiale przez taksówkarza i że, wykonując usługi, nie mają żadnych problemów z tym, żeby swobodnie wjeżdżać na teren szpitala.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa
Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa
Widać jak mało wykształconym człowiekiem jesteś i jak szanują cię inny ktoś szanowany i lubiany nie jest tak zgorzkniałym człowiekiem jak ty ten cieć podejrzewam ma dużo lepsze wykształcenie niż ty tylko mało znaczący i wartościowy człowiek obraża innych bo niby anonimowy
Ale ile czasu trzeba stracic zeby sie z yoba dogadac jak ty tak wolno myslisz
Cieciu przeczytaj sobie definicję kto to cięć podpowiem tobie Cieciu ze jest to człowiek wolnomyslacy a resztę sobie doczytaj jak potrafisz Cieciu czytac bo obrazków tam niema
Cieciu przeczytaj sobie definicję kto to cięć podpowiem tobie Cieciu ze jest to człowiek wolnomyslacy a resztę sobie doczytaj jak potrafisz Cieciu czytac bo obrazków tam niema
Cieciu przeczytaj sobie definicję kto to cięć podpowiem tobie Cieciu ze jest to człowiek wolnomyslacy a resztę sobie doczytaj jak potrafisz Cieciu czytac bo obrazków tam niema
Cieciu przeczytaj sobie definicję kto to cięć podpowiem tobie Cieciu ze jest to człowiek wolnomyslacy a resztę sobie doczytaj jak potrafisz Cieciu czytac bo obrazków tam niema
Po twoim komentarzu widać jak mało wartościowym człowiekiem jesteś że nie szanujesz innych ludzi ile dajesz od siebie tyle dostajesz od życia intligętny człowiek tak się nie zachowuje więcej szacunku do innych
Ciecie to najgorsze osoby na firmie, uwazaja sie za Bogow firmy, prezydentow a tak naprawde go*** znacza i maja do gadania
Cieciem to ty jestes to widać z daleka
Straszyć to możesz twojego starego tepa dzido
Spotka cie to samo to inaczej będziesz szczekac
Jak jesteś dupolizem to poleruj cieciom rowy.
Pewnie ze sie da wystarczy rozmowa pozdrawiam
Zawozilem znajomego na rehabilitacje do naszego szpitala.Za pierwszym razem bez problemu.Wyjasnilem Pani w "kiosku" ze wioze Pana o kulach na rehabilitację,zostawiam i wyjeżdżam.Tak tez bylo.Na nastepny dzien to samo,ale...Pani w "kiosku" (juz inna)oznajmiła ze mam zalatwic sobie pozwolenie na wjazd od szefowej danego oddziału.No ale jeszcze raz udalo sie wjechać.Pozwolenia pisemnego nie dostalem,ale szefowa z rehabilitacji zadzwonila pod szlaban,opisala moj samochód,podala nr rejestracyjny.Przez nastepne 8 dni bez żadnej zbędnej gadki szlaban otwierał się przede mną automatycznie.Da się?
To ja tez powinnam isc np do sklepu i powiedziec do kasjerki jestes burakiem bo nie chcesz mi dac za darmo towaru logiczne chyba ze nie może prawda to tak jak w tej sytacji podjerzdza auto chce wjechac a nie moze i kogo wyzywa portiera a co ten portier ma do powiedzenia nic to tak jak byscie wy nie wykonywali swoich polecen w pracy ciekawe jak długo byscie pracowali
Portier wykonuje polecenia jakie ustalił dyrektor szpitala. Pewnie mają zakaz wpuszczania samochodów. Zakaz dotyczy wszystkich i w tym taxi. Dyrektor chce jeszcze wyciągnąć kasę od ludzi i dlatego jest płatny parking. A parking dziurawy. Więc uważam że pretensje powinny być kierowane do dyrekcji A nie do pracownika portierni.
Odcinamy się od zarzutow taksówkarza jednym słowem żenada panowie taksówkarze którzy byliście w redakcji żeby to wypowiedzieć brak słów.
Oni nie zarabiają bo pacjent nie dociera do lekarza
Szczera prawda ...
To byłby dopiero dziennikarski temat.
Być może nie wyraziłam się do końca jasno. Chodzi mi konkretnie o zaistniały po tym wypadku fakt, mianowicie oczekiwanie przez poszkodowanego 40 minut na przybycie karetki. Ambulans ma maksymalnie 15 minut na dotarcie do rannego. W mieście powinna zrobić to jeszcze szybciej. Przy tak nieszczęśliwych zdarzeniach liczy się każda minuta. Każda minuta oczekiwania, oddala człowieka od życia.
Może by szanowna redakcja zainteresowała się tym faktem? Może zrobiła by coś aby to wyjaśnić? Czyż praca dziennikarska nie polega także na wyjaśnianiu tego typu kwestii? Może mogła by to gdzieś zgłosić? No chyba, że bycie dziennikarzem polega tylko na zrobieniu zdjęć po wypadku, opisaniu zdarzenia i zapytaniu rzecznika policji o stan poszkodowanego. Z resztą informacje o stanie rannego motocyklisty daleko odbiegały od prawdy. Niestety. Może redakcja znajdzie odpowiedz dlaczego poszkodowany w wypadku, ranny motocyklista musiał czekać na karetkę 40 minut? Wypadek wydarzył się może nieco ponad kilometr od szpitala. Był przytomny, krwawił. Trudno wyobrazić sobie ogrom jego bólu i cierpienia. Powinniście ten fakt czy jemu podobne nagłaśniać i wyjaśniać a przynajmniej próbować. To jest właśnie misja bycia dziennikarzem. Bo uważam, że zawód ten jest pewnego rodzaju misją. Taką nawet życiową. Pstryknąć kilka zdjęć każdy potrafi. Nie potrzeba ku temu jakiegoś nadzwyczajnego talentu. Bycie dziennikarzem to bycie blisko z ludzmi i dla ludzi. To praca dla społeczeństwa. Pozdrawiam szanowną redakcję.
A czekanie po wypadku 40 minut na karetkę, kilometr od szpitala? Jak to nazwać? Po co jest ten szpital? Bo chyba nie po to żeby ratować życie i zdrowie!!! Podobno jak wypadek to tylko przed Piłą.
Masz problem idz do dyrekcji nie zapominaj sie ze ten portier wykonuje swoja prace ty szAnujesz swoja oni swoja nie oni wymyslili sobie żeby nie wpuszczac tylko dyrekcja więc nie rozumiem zalu do pracowników portierni
Należy napisac lub wydrukowac pismo z tekstem ze portier odpowiada za stan chorego na terenie scieżek szpitala i niech podpisze.Za wszystkie problemy w trakcie dojscia osób chorych i zniedołęzniałych bierze odpowiedzialnosc. I wszystko.
Mało szpital zarabia , że jeszcze muszą od swoich pracowników pobierać opłatę za szpitalny parking ??!! Dziadostwo i złodziejstwo !!!
Dopiero jak chory umrze w drodze od szlabanu do jakiejkolwiek poradni lub oddziału, może w końcu cos się zmieni. Wstyd! Jak tak można? Gdy dzwonisz na pogotowie to każą przywieść chorego we własnym zakresie... a z wjazdem na teren szpitala robią problemy..Niejednokrotnie sama tego doświadczyłam.. wioząc moją już ś.p 97 letnią babcię.. Bardzo dobrze,że to w końcu jest nagłośnione,, czas to zmienić! Uważam,że każdy potrzebujący pomocy powinien mieć możliwość wjazdu na teren szpitala do 15 min..
kwestia zachowania się portiera przy bramie to z jednej strony kultura osobista, nawet biorąc pod uwagę drugiej strony konfliktu, a to co się od nich wymaga to drugie. Każdy z nas jest lub był pracownikiem i wie jak się czasem ma rzeczywistość do tego co tzw "szef " wymaga. A kwestia ważności? Cóż każdy lubi poczuć odrobinę władzy :)
popieram w 300 % Pana Kowalika, miałam ten sam problem,żeby niejednokrotnie ledwo żywego pacjenta podwieźć do poradni albo odebrać ze szpitala. Padło jedynie pytanie ze strony osoby z dyżurki "czy pacjent chodzący " Cóż był chodzący, tyle , ze po 20 metrach nie mógł iść dalej. Brak słów na to co się dzieje z dojazdem do poszczególnych poradni na terenie szpitala czy na sam oddział w celu odebrania chorego. Pobliski parking od ul. Norwida potrzebny jakże na potrzeby pacjentów zajęty przez pracowników szpitala. No cóż mają prawo są uczestnikami dróg publicznych. Idąc tokiem myślenia dyrekcji szpitala pozostali pracodawcy w mieście też powinni wprowadzić opłaty???? Bardziej od chorych jest chora dyrekcja szpitala. Ale oni już nie mają się gdzie leczyć. Życzę wszystkim, którzy wpadli na ten chory pomysł ograniczenia dostępu do szpitala, aby mogli tego samego kiedyś doświadczyć. Zderzenie chorego, którego nie możesz dotaszczyć na plecach z durnowatym zarządzeniem. Pozdrawiam.
ech szkoda słów tych wszystkich co siedząc w budżetówce dajcie do prywatnych firm tam moment nabiorą ogłady bo jak będą skargi to dostanie świadectwo pracy i rynek niech go wybiera w moment nauczyli by się obsługi najpierw klientów by potem obsługiwać petentów
Geniusz...
To prawda policja sobie bez problemu nawet po obiadki wjezdza...
Skrzyknijmy się wszyscy co mieliśmy podobny problem w większej grupie zrobimy więcej
Miałam podobną sytuację. Odieralam Ojca, który choruje na ciężką niewydolność serca z oddzialu wewnętrznego. W portierni siedziała Pani z czarnymi włosami, która stwierdziła, że pielęgniarki powinny do niej zadzwonić i ją o tym poinformować. Padło również pytanie czy Ojciec nie może przejść piechotą do auta. Gdyby mógł to pewnie by tak było! Po wymianie zdań szlaban z wielką łaską został otwarty. Wyjeżdżając trafiłam na taxi, które chciało wjechać z pacjentem niestety nie udało się... Może trochę więcej empatii, jeżeli pracownicy portierni wiedzą co to znaczy?!
Miałam podobną sytuację. Odieralam Ojca, który choruje na ciężką niewydolność serca z oddzialu wewnętrznego. W portierni siedziała Pani z czarnymi włosami, która stwierdziła, że pielęgniarki powinny do niej zadzwonić i ją o tym poinformować. Padło również pytanie czy Ojciec nie może przejść piechotą do auta. Gdyby mógł to pewnie by tak było! Po wymianie zdań szlaban z wielką łaską został otwarty. Wyjeżdżając trafiłam na taxi, które chciało wjechać z pacjentem niestety nie udało się... Może trochę więcej empatii, jeżeli pracownicy portierni wiedzą co to znaczy?!
Odwołać Panią Dyrektor widocznie sobie ni radzi,brak nadzory na szpitalem. Panie starosto proszę o interwencje jest Pan przełożonym Pani dyrektor.
Nas też tskie coś spotkało. Wiozłam męża po operacji nogi. Ciężko mu było chodzić o kulach. Oczywiście nas nie wypuścili, musieliśmy jechać na parking PŁATNY. HAŃBA normalnie. A gdy mąż podniósł głos to pani z portierni zagroziła że na policje zadzwoni. Zróbcie coś z tym. Tak nie powinno być.
W Pile parking przed szpitalem darmowy pierwsze 30 minut i mozna stanąć pod wejściem wysadzić pacjenta.... mozna? mozna !
I bardzo dobrze, że wprowadzono opłatę za parkowanie, może wreszcie parking zacznie służyć pacjentom i ich rodzinom, a nie pracownikom, który mają dedykowany im parking wewnętrzny. Niestety takie czasy, że za dużo aut, a za mało miejsc do parkowania i większą rotację na tych miejscach trzeba wymuszać opłatami i strefami parkowania.
Szpital jest dla ludzi i oplacany z ludzkich składek sytuacja niedopuszczalna, proszę Panią Dyrektor o interwencję.
Teraz zobaczymy ile wolnych miejsc będzie na tym parkingu. Większość stojących tam samochodów należała do pielęgniarek tego szpitala. Czy rano, czy wieczorem o każdej porze dnia ten parking był pełny. Parkowały tam bo miały bliżej na oddział na którym pracują. Szkoda było jako pracownik zapłacić miesięczny bilet w promocyjnej cenie 10 złotych i wjechać na parking wewnątrz szpitala przeznaczony dla pracowników ale trzeba było trochę dalej się przejść . Tu było za darmo i blisko. Ale się skończyło.
To nie pierwszy taki przypadek. Serwisanci wzywani do szpitala na naprawę również nie są wpuszczani bez wymiany zdań i wykonania kilku telefonów do biura szpitala. Ale za to policja jak jedzie do pacjenta na oddział to wjeżdża sobie bez problemu. Zdrowi, młodzi ludzie ale policjanci wjeżdżają na teren szpitala, a choremu się odmawia. Problem tkwi we władzach szpitala i ich kuriozalnych zarządzeniach.
Wstyd i hańba
nie od dzis wiadomo ze ciecie na bramach, portierniach strozowkach, sa wazniejszi od reszty osob, na firmie, to tzw. prezydenci. oni mysla ze im wszystko wolno, ogolnie nie lubie Zlotowkarzy, ale tutaj popieram Pana z Taxowki
Oświadczenie dyrektora gdzie?
Wystarczy trochę empatii :( to smutne że jej brak
To jest sprawka dyrektora technicznego szpitala , najlepiej to złupić pacjenta a nic od siebie. W szpitalu to zapomnieli , że funkcjonują dzięki pacjentom. Teraz to nawet parking płatny zrobili od strony ul. Norwida za namową pewnie technicznego . Burmistrz to się dopiero popisał. Tylko kasa i kasa tak jak robią w pisie. A personel i tak sobie poradzi bez parkingu szpitalnego - dyrektorze .......
Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa
Ale przeciez nikt nikogo nie obraza czlowiek wolnomyslacy portier, wozny jest nazywany cieciem proste jak budowa cepa
Widać jak mało wykształconym człowiekiem jesteś i jak szanują cię inny ktoś szanowany i lubiany nie jest tak zgorzkniałym człowiekiem jak ty ten cieć podejrzewam ma dużo lepsze wykształcenie niż ty tylko mało znaczący i wartościowy człowiek obraża innych bo niby anonimowy