Reklama

Bo Duda powie prawdę

19/04/2015 00:00
Niedoszły kandydat na sołtysa Starej Wiśniewki wie, że nie jest lubiany w swoim sołectwie. - U mnie białe zawsze jest białe, a czarne jest czarne. I zdania nie zmienię - mówi. Z Pawłem Dudą rozmawia Piotr Steffen

Nie wystartował Pan wprawdzie w niedawnych wyborach, ale powszechnie wiadomo, że chciał Pan być sołtysem. Dlaczego?
Wcale nie wiem, czy chciałem być sołtysem. Po prostu odpowiedziałem niektórym osobom, które zarzucały mi, że dużo gadam, a nic nie robię, że jestem gotów podjąć to wyzwanie. I dlatego powiedziałem wyraźnie, że jeżeli ktoś zgłosi moją kandydaturę, to wystartuję.

Kto miałby Pana poprzeć? Po wyborach tłumaczył Pan, że liczył na osoby spoza swojego otoczenia, dlatego najbliżsi mieli wytyczne, żeby Pana nie zgłaszać. W takim razie, na kogo Pan w tym względzie liczył?

Na kogoś, kto ma autorytet w tej wiosce.

Na kogo konkretnie?
Nie będę wymieniał żadnych nazwisk. Nie jest mi to do niczego potrzebne.

Dlaczego? Mogą nie chcieć tego, żeby publicznie wyszło na jaw, że nie popierają Andrzeja Massla – bo to osoby, które oficjalnie są z nim i stąd chce Pan uniknąć niezręczności? Nie chcę o tym mówić na łamach gazety. To są sprawy, które pewnie omówimy w swoim gronie. Ale faktem jest, że mam znajomych, kolegów, którzy przed wyborami wielokrotnie mówili mi o tym, że dobrze byłoby zmienić sołtysa. Tymczasem w momencie, kiedy można było to zrobić, nikt nie zgłosił mojej kandydatury.

Był Pan tym zaskoczony?
Na pewno. Bo rzeczywiście byłem przygotowany do tego, że będę zgłoszony i że będę kandydować. Jeżeli spora ilość osób mówi mi przed wyborami: wystartuj, a w decydującym momencie nikt nie zgłasza mojej kandydatury, uznałem, że jednak nie do końca jestem chciany na tej funkcji. Że być może tylko mówiono mi to, co mówiono, a poglądy tych osób są w rzeczywistości inne. Chyba że osobom tym po prostu zabrakło odwagi.

Andrzej Massel miał w głosowaniu kilka głosów przeciwnych jego kandydaturze. Nie wierzę, że nie było w tej grupie kogoś spoza Pana bliskich i że nikt nie był w stanie się wychylić. Słyszałem też wersję, że tak naprawdę to Pan wycofał się w pewnym momencie z wyborów, bo po prostu oszacował Pan, że nie ma szans na wygranie.
Nie. Zapewniam, że gdyby ktoś mnie podał, zgodziłbym się i rywalizowałbym z Andrzejem Masslem. Gdybym dopiero w takiej sytuacji nie wyraził zgody na kandydowanie, wtedy ludzie faktycznie mogliby mówić, że nie podjąłem rękawicy. Ale do takiej sytuacji nie doszło i sołtys nie miał kontrkandydata. A ja mam zasadę, że nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą.

Dlaczego w takim razie nie wystartował Pan przynajmniej do rady sołeckiej?
Bo to jest mniejsze ogniwo, które niewiele może zdziałać.

Ale to jest grupa, która ma bezpośredni wpływ na sołtysa. W tym przypadku na sołtysa, z którego pracy nie jest Pan zadowolony.

To nie jest tak, że nie podoba mi się wszystko, co robi Andrzej Massel. Ale nie może być tak, że na zebraniu czy sesji sołtys w ogóle nie zabiera głosu. To by znaczyło, że w naszym sołectwie wszystko jest w należytym porządku, a przecież tak nigdy nie jest. Przykłady mógłbym tutaj wyliczać. Poza tym często krytycznie oceniam pracę władz sołeckich, bo nie mogę akceptować takich sytuacji, w których nie ma uczciwości.

Zdarza się, że we władzach sołeckich waszej wsi nie wszystko jest jasne, klarowne?
Odpowiem pytaniem na pytanie. Podczas zebrania przewodniczący rady sołeckiej przeczytał sprawozdanie z czteroletniej działalności rady. Dlaczego nie było drugiego sprawozdania, przedstawionego przez sołtysa? Zwłaszcza sprawozdania finansowego? Przecież chodzi o sołeckie, a więc publiczne środki. Nawet wójt, gdy przyjeżdża co roku, mówi nam o jakiś cyferkach, które – tak na marginesie - niewielu interesują, niewielu tego słucha. A o sołeckich pieniądzach, zwłaszcza na koniec kadencji, ani słowa? Od mieszkańców innych pobliskich wsi wiem, że tam sprawozdania podaje się co do złotówki, a u nas nic w tym temacie. Zresztą już raz w naszym sołectwie przerabialiśmy temat, gdy współpraca społeczników niespodziewanie się zakończyła, bo poszło o pieniądze i jeden z panów zrezygnował z prowadzenia świetlicy. Powodem były pieniądze. To, że się nie rozliczył. A czy teraz rozliczono czteroletnią kadencję? Ja sprawozdania finansowego nie usłyszałem. Tyle w tym temacie.

Mam rozumieć, że jako sołtys planował Pan przeprowadzić jakąś rewolucję w Starej Wiśniewce? Chciał Pan coś komuś udowodnić?
Nic z tych rzeczy. Po prostu zawsze jest tak, że jeśli ktoś dysponuje publicznymi pieniędzmi, to ktoś będzie niezadowolony i ktoś będzie zadawał pytania. W tym celu niezbędna jest przejrzystość. Choćby po to, żeby uniknąć takich sytuacji, wszystko trzeba szczegółowo rozliczać. Gdy nie ma takich rozliczeń, bez względu na to, jak sytuacja wygląda naprawdę, rodzą się wątpliwości i pytania. Brak takich rozliczeń tylko potęguje domysły.

Czego społeczeństwo Starej Wiśniewki może się teraz spodziewać po Pana postępowaniu w kontekście waszego sołectwa?
Niczego więcej jak dotychczas.
Czuje się Pan nielubiany w swojej wsi? Bo czasami mam wrażenie, że część miejscowych za Panem nie przepada.
Ja o tym wiem.

Z czego to wynika?
Gdy niedawno jedna kobieta dowiedziała się o tym, że mogę wystartować na sołtysa, przyznała mi wprost, że raczej nie mam szans. Bo ludzie boją się prawdy. Tego, że Duda wyciągnie wszystko, żeby prawda wyszła na jaw. A przecież chyba na tym to wszystko polega, zwłaszcza w publicznym funkcjonowaniu. Nie wiem, dlaczego można bać się prawdy.

Może to Pan jednak przegina? Może czasami w życiu trzeba pójść na ustępstwa, na które Pana nie stać? Postępować bardziej na zasadzie kompromisów, negocjować? Samemu uderzyć się niekiedy w pierś?
Ze mną zawsze można dyskutować. Tu chodzi tak naprawdę o coś innego. O to, że u mnie białe zawsze jest białe, a czarne jest czarne. I zdania nie zmienię, a nie każdy akceptuje taką zasadę.

Czym Pan zapracował na taką kontrowersyjną opinię? Co takiego zrobił Pan tej społeczności, że jawi się niczym pierwsza w Starej Wiśniewce persona non grata? Ja mam w pamięci chociażby sprawę waszej wyremontowanej sali wiejskiej. Długo i uparcie wiercił Pan w tym temacie, punktując nieprawidłowości, nieścisłości, mówiąc krótko: błędy.
Ja też usłyszałem kiedyś, że chciałem zamknąć tę salę, ale nigdy tak nie było. Chciałem jedynie, żeby temat był załatwiony tak, jak należało. Sęk w tym, że nie wszyscy mieli do tego odwagę.

Załatwiono ten temat do końca – usatysfakcjonowano tym Pana?
Skądże. Ten temat do dzisiaj nie jest zamknięty. Ale będzie. Więcej na razie nie powiem.

Niektórzy mogą się na Pana jeszcze bardziej obrazić...

Nie szkodzi. Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. Zwłaszcza wtedy, gdy jakaś sprawa boli i ma się świadomość, że to wszystko powinno inaczej funkcjonować. Tak jest chociażby z naszym LZS-em. Stowarzyszenie Gromada, pod które podlega klub, prężnie działa. Ma pod sobą również koło gospodyń czy chór Gromada. Ale nie wszystkie podmioty są równo traktowane. Gdy chór świętował 5-lecie działalności, były piękne obchody. A dlaczego nie odbyły się żadne uroczystości związane z 90-leciem naszego LZS? Jubileusz był przed rokiem, o czym pewnie niewielu wie. Nigdzie ani słowa. Coś tu jest chyba nie tak. Dlatego chyba zakończę działalność w naszym klubie.

Słyszałem niedawno, że właśnie takich jak Duda potrzeba w Naprzodzie Stara Wiśniewka, a Pan chce uciekać?
Najlepszym dowodem tego, jak funkcjonuje klub, jest sytuacja z zarządem. Po ubiegłorocznych wyborach jestem wprawdzie członkiem zarządu, ale chyba tylko teoretycznie, bo zarząd do dzisiaj nawet się nie ukonstytuował.

Jak to możliwe?

No właśnie. Wybory były przed rokiem, zarząd został wprawdzie wybrany, prezes również – w osobnym głosowaniu – ale od tego czasu zarząd nigdy się nie ukonstytuował. Na zebraniu wyborczym nie było na to czasu, a później to nigdy się nie odbyło, choć miało być w późniejszym terminie. Czyli w mojej opinii zarząd funkcjonuje bezprawnie. To najlepszy dowód tego, jak działa obecnie nasz LZS. I dlatego chcę się z niego wycofać.

A co z sołtysowaniem? Wystartuje Pan za cztery lata?

Podobają mi się propozycje zmian statutowych w kwestii wyborów sołeckich, o których mówi się w ostatnim czasie na zebraniach wiejskich. Jeżeli te zmiany zostaną wprowadzone, będzie tajne głosowanie przy urnach, a nie na sali i jeżeli poprą mnie ludzie... Dlaczego nie?
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama