Reklama

Boazeria receptą na sól na ścianach. Czy to tylko maskowanie problemu?

31/03/2015 08:38
- By pozbyć się soli w murach należałoby wycinać kawał ściany i wstawiać nowe cegły. To z technicznego punktu widzenia jest właściwie niewykonalne - mówi Rafał Tomala, przewodniczący komisji rewizyjnej. Pojawiła się propozycja - kwituje burmistrz Piotr Łosoś

Przyjrzeli się, ocenili

Jednym z głównych powodów, dla których komisja rewizyjna zainteresowała się łobżenicką wieżą ciśnień był upływający termin jej gwarancji. - Docierały do nas sygnały, że istnieją pewne nieprawidłowości związane z jej stanem technicznym. Gdy 27 stycznia otrzymaliśmy do przeanalizowania stosowne dokumenty związane z tą inwestycją okazało się, że zostały tylko cztery dni do końca gwarancji. Postanowiliśmy więc działać szybko. Komisyjnie wybraliśmy się na wieżę, by sporządzić protokół kontrolny. Ten dokument miał pomóc wyegzekwować wydłużoną gwarancję – mówi Rafał Tomala, przewodniczący komisji rewizyjnej. Główną uwagą, jaką w protokole zanotowali radni, był łuszczący się i odpadający wewnątrz wieży tynk. - Usterka ta znajduje się na poziomie około drugiego piętra i występuje na powierzchni ok. 8-10 m2. Udało się nam ustalić, że dawniej, przez kilkadziesiąt lat w tym miejscu przechowywane były chlor i sól używane do oczyszczania wody. Stąd mogło pojawić się silne zasolenie ścian, które niszczy tynk. Wiele wskazuje też na to, że podczas remontu podłoże pod nowy tynk nie zostało dostatecznie dobrze oczyszczone i przygotowane przez wykonawcę – stwierdza Ryszard Biniak, należący do komisji rewizyjnej. Na liście uwag znalazła się też toaleta na parterze, w której kilkakrotnie w ciągu ostatnich trzech lat miało dochodzić do zamarzania wody i pękania rur. - Mamy podejrzenie, że dzieje się tak z powodu braku otuliny termicznej na rurach, która zapobiegałaby przemarzaniu – mówi R. Biniak. Pozostałe punkty dotyczą mniej znaczących usterek, które wniknęły częściowo z eksploatacji. Poważnym uchybieniem, zdaniem komisji rewizyjnej, jest jednak brak ustanowionego prawem gospodarza wieży. - Okazało się, że wszystkie deklaracje o tym, kto nią zarządza, były słowne. Klucze do obiektu ma parę podmiotów podlegających burmistrzowi [m.in. GCK, ZGKiM – przyp. red.]. Brakuje natomiast dokumentów, które określałby jasno, kto jest odpowiedzialny za obiekt wart po remoncie milion, dwa miliony złotych – stwierdza Rafał Tomala. Zdaniem Ryszarda Biniaka to daje efekt zaniedbanego wnętrza wieży. - Brakuje dogrzewania i wentylacji czy konserwacji elementów drewnianych. Dziwi też fakt, że poprzednia komisja rewizyjna w minionej radzie nie dostrzegła tych uchybień, podobnie jak pozostali radni i organy ścigania, które też ""prześwietlały"" wieżę – zauważa.

Dogadamy się?

Po wizji lokalnej radni z komisji rewizyjnej wyciągnęli wnioski, które przedłożyli burmistrzowi w formie protokołu. Ten skierował uwagi do wykonawcy, prosząc o jego ustosunkowanie się do sprawy. - Jako komisja rewizyjna nie doczekaliśmy się odpowiedzi od burmistrza, więc na naszą wtorkową [10.03.15 – przyp. red.] komisję postanowiliśmy zgodnie z naszymi uprawnieniami zaprosić właściciela firmy wykonującej remont, pana Romana Jopka, by dowiedzieć się, co zamierza – mówi R. Biniak. - Komisja zrobiła swoje i dalej nie jest stroną w sprawie, jest nią gmina. Dlatego dziwi mnie tak daleko idące zaangażowanie w umawianie się radnych na rozmowy z wykonawcą i ten pośpiech. Naszym kolejnym krokiem jako urzędu po protokole miało być zlecenie ekspertyzy, jak przeprowadzić remont, by problem wykwitów solnych nie wracał. Wykonawca w odpowiedzi na pismo z urzędu stwierdził bowiem, że całość remontu została wykonana zgodnie ze sztuką – wyjaśnia burmistrz Piotr Łosoś.



Tymczasem na wtorkowym spotkaniu z wykonawcą, w którym także uczestniczył włodarz padła propozycja, by newralgiczne miejsca zasłonić boazerią, zachowując odpowiedni odstęp od ściany, by odbywała się cyrkulacja powietrza. - Jako komisja doszliśmy do wniosku, że skuwanie tynków i położenie nowych nic nie da. By pozbyć się soli w murach należałoby wycinać kawał ściany i wstawiać nowe cegły. To, z technicznego punktu widzenia, jest właściwie niewykonalne – mówi R. Tomala. - Ruszanie tych murów nie jest możliwe, bo groziłoby to zawaleniem wieży. Dlatego, dbając o swoje i mojej firmy dobre imię zobowiązałem się bezpłatnie wykonać boazerię. Zostałaby ona zrobiona z twardego, np. jesionowego drewna umieszczonego na dębowych łatach. Wszystko w estetyczny sposób, dopasowany stylem i formą do wnętrza wieży. Sól takiej konstrukcji nie zaszkodzi, bo konserwuje ona drewno – mówi Roman Jopek, właściciel firmy wykonującej remont wieży. - W tej sprawie jako urząd będziemy jeszcze prowadzić rozmowy z wykonawcą, by znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie. Boazeria jest jednym z nich. Jeśli natomiast chodzi o ustanowienie gospodarza to od kwietnia będzie nim Gminne Centrum Kultury w Łobżenicy – stwierdza burmistrz Piotr Łosoś.

Sz. Chwaliszewski

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości