Reklama

Boję się zamachu. Wywiad ze złotowianinem o pracy kierowcy ciężarówki, uchodźcach i terrorystach

18/01/2017 19:00
– To mogłem być ja – o porwaniu polskiego kierowcy ciężarówki mówi Przemysław Krawczyk. – Gdyby za kierownicą w Berlinie siedział zawodowy kierowca, to rozniósłby ten jarmark w pył. Jesteśmy łatwymi celami dla terrorystów

Jak się dowiedziałeś o zamachu w Berlinie?

To był poniedziałek, ruszyłem o 3:00 nad ranem i przez cb usłyszałem Polaka, który powiedział, że porwali polskiego kierowcę i ciężarówkę. Od razu pomyślałem, że to mogłem być ja. Pierwsza myśl: co ja tutaj robię?! Wiesz, samoloty są już tak strzeżone, że teraz terroryści nie mają do nich dostępu. Teraz wzięli się za ciężarówki. Gość z Nicei podsunął innym pomysł.

Byłeś wtedy w Niemczech, więc Twoja partnerka mogła się o Ciebie bać.

Mamy z Julitą układ, że po nocy piszę sms „Cześć Kochanie, ruszam, wszystko jest ok”. Wtedy, o tej 3:00, też tak napisałem, a potem ona zadzwoniła i opowiedziała mi szczegóły tego zamachu. Była przerażona i od razu pojawiła się myśl, że może rzucić tę pracę. Tyle że jak ma mi się coś stać, to może to być i tu, na miejscu. Praca kierowcy jest niebezpieczna, ale nie ma co popadać w paranoję. Nie możemy pokazać terrorystom, tym chorym ludziom, że ich się obawiamy.

Reklama

Boisz się o siebie?

Tylko głupi się nie boi. Zarabiam dobre pieniądze, „zwiedzam” Europę, ale życie mam jedno. Gdy dojechałem na miejsce rozładunku, usiadłem z innymi kierowcami w biurze przed telewizorem i nikt nic nie mówił. Totalna cisza. Niemieccy kierowcy nie są fajni dla Polaków czy innych kierowców, ale tym razem siedzieli w zadumie. Byliśmy wkur…, że nic nie możemy zrobić. Jesteśmy w tych ciężarówkach bezbronni.

Przemysław Krawczyk kierowcą ciężarówki jest od roku

Po zamachu pojawiły się sugestie, by dać kierowcom pozwolenia na broń.

To duże ryzyko. Kierowcy są różni. Bywają agresywni przez cb, świrują na drodze, biją się na parkingach. Mi też nieraz psycha siada, bo to bardzo stresogenny zawód. Nie jestem za daniem kierowcom broni, bo na parkingach byłyby strzelaniny. Wyobraź sobie, że przez dwa tygodnie jesteś z kimś w pomieszczeniu wielkości łazienki. Wariujesz. Nieraz kierowcy jeżdżący w podwójnej obsadzie tłukli się albo jeden zamknął się w kabinie, a drugi wybił mu szybę kamieniem.
Dziś żadnej broni nie możemy wozić. Nawet bejsbola nie mogę mieć czy większego noża, bo policja uzna mnie za bandytę.

Reklama

W przypadku napadu nerwy mogłyby puścić i ktoś użyłby broni?

Jesteś wku…, zmęczony, noc. Słyszysz, że cię tną (złodzieje tną plandekę w celu kradzieży), to sięgasz po broń i strzelasz do tych gości. Może gazowe pistolety by się sprawdziły...?

Ktoś, kto porywa się na ciężarówkę, zabiera kilkadziesiąt ton towaru musi mieć środki i ludzi, żeby to upłynnić.

To są profesjonaliści. Podejrzewam, że mają nawet cynki o takich chodliwych ładunkach jak buty czy opony z firm, w których się ładujemy. Na szczęście ja wożę towar mało przydatny. Najczęściej puszki do napojów.

Tyle że bandyci zwykle tego nie wiedzą. Dobierali się do Twojego auta?

Kilka dni temu miałem taki przypadek w Anglii. Ochroniarz nie zgodził się na pauzę na ich terenie, ale pokazał nam drogę, na której możemy stanąć. Gdy rano wstałem, obszedłem auto – miałem pocięty samochód i przyczepę (jeżdżę tandemem). Kolega był pocięty i miał otwarte drzwi. Dobrze, że przecięli plandekę w kształt uśmiechu, to sam mogłem ją zakleić, bo gdy zrobią  „plakat” lub potną wzdłuż, to trzeba szukać firmy, która te plandeki klei.

Reklama

Słyszałeś ich w nocy?

Nie. Po piętnastu godzinach pracy spałem jak suseł. Miałem zasłonięte firany, a obok jeździły samochody, więc nic nie słyszałem. I tak bym nie wyszedł z auta. Przecież koleś, który tnie plandekę ma w ręce nóż i może wbić go we mnie.

Właściciele firm naciskają na kierowców, by ci „walczyli” o ładunek?

Szef nie ma do mnie pretensji o to, że pocięli mi plandekę. Nie każe mi bronić ładunku, bo wie, że życie kierowcy jest najważniejsze. Poza tym nie ma problemu z tym, że staję na płatnym parkingu. To koszt 10 euro, które potem mi zwraca. Mógłby mieć żal, gdybym miał możliwość, by stanąć bezpiecznie, a stanąłem na dzikusa (niechroniony parking). Chodzi o zapobiegliwość.

Reklama

To dopiero 40% wywiadu. W dalszej części zadałem m.in. następujące pytania:

W Niemczech jest sporo strzeżonych parkingów. Są rzeczywiście bezpieczne?

Zdarza się, że nie dojedziesz do bezpiecznego parkingu. Co wtedy?

Jaki jest stosunek kierowców ciężarówek do uchodźców?

Po zamachu pomyślałeś: jeszcze raz coś takiego i rzucam tę robotę?

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


W Niemczech jest sporo strzeżonych parkingów. Są rzeczywiście bezpieczne?

Teoretycznie tak, chociaż koledze, który był zaplombowany linką celną, też pocięli auto. Akurat miał towar niechodliwy, więc go zostawili.

Powiedziałeś, że firmy, do których przyjeżdżacie nie chcą, byście nocowali na ich terenach.

W przypadku zamachu w Berlinie też tak było – chłopak musiał stać za płotem i to było główną przyczyną tego, że go dopadli. Z jednej strony wkurza mnie to, że firmy nie pozwalają pauzować na ich terenie, gdy np. rano mamy u nich załadunek, ale z drugiej je rozumiem. Bo kierowcy są różni, potrafią załatwić się gdzie popadnie, a śmieci wyrzucić przez okno. Firmy nie chcą tego syfu.

Reklama

Kierowcy pilnują się nawzajem?

Na parkingach narodowości trzymają się razem. Ja zawsze szukam Polaków lub Ukraińców, którzy jeżdżą dla polskich firm. Szukam ich nie po to, by uderzyć w bajerę czy wypić z nimi browara, ale by czuć się bezpieczniej. To zachowanie instynktowne. Reszta narodowości robi to samo.

Zdarza się, że nie dojedziesz do bezpiecznego parkingu. Co wtedy?

Staję na dzikusie (niechroniony parking). Ostatnio w Hiszpanii załadowałem się, kończył mi się czas pracy (czas jazdy jeszcze miałem), więc stanąłem na pompie (stacji paliw). Miejsc na ciężarówki było ze dwadzieścia, ale byłem sam. Ciemno. Nie wiedziałem, czy naciągnąć czas pracy i później mieć problemy z inspekcją drogową, czy tam stać… Nie zasłaniałem firanek i spałem na czuja. Bałem się. Włączyła mi się wyobraźnia – 2 tys. km od domu, sam, bez znajomości języka, bo w Hiszpanii mało kto mówi po angielsku. Zrobiłem pauzę „dziewiątkę” (9 godzin) i rano szybko ruszyłem.

Reklama

Kierowcy zabezpieczają się na noc np. spinając pasem transportowym drzwi szoferki. To działa?

Pasy to już jest przeżytek. Teraz są już zabezpieczenia montowane na zamki. To proste urządzenie przykręcane do drzwi, zakręcane od środka motylkiem. Nawet jak rozwiercą zamek, to do środka nie wejdą. Mam taki, zapłaciłem za to bezpieczeństwo 50 złotych. Chłopaki montują też sobie kątowniki z dziurą na grubą zawleczkę.

Przemysław trafił na trudny okres, choć to zajęcie nigdy różami usłane nie było

Często bandyci obezwładniają kierowców, wpuszczając do kabin gaz.

Rozmawiałem z kolegą, który był zagazowany. Miał wstać rano, a obudził się wieczorem. Choć był moment, że się przebudził, ale nie mógł wstać. Słyszałem opowieść, że cały parking był zagazowany, a połowa samochodów okradziona. Na gaz nie ma patentów. Ja śpię przy uchylonym szyberdachu, dzięki czemu może bym przyjął mniej gazu…

Reklama

Nowym zagrożeniem dla kierowców ciężarówek są uchodźcy. Swego czasu media bombardowały nas obrazkami z napadów.

Koledze w nocy, na zjeździe z autostrady, na drogę wyskoczyło około dwudziestu uchodźców. Straszne, bo w ułamku sekundy musiał podjąć decyzję, czy stanąć, czy wjechać w ten tłum ludzi, którzy świecili latarkami. Nie wiem, co bym zrobił. Kolega zwolnił, ale jechał dalej. Widziałem powybijane szyby, pourywane przez uchodźców lusterka. Gdy stałem na bezpiecznym teoretycznie parkingu w Dunkierce – ogrodzonym i strzeżonym przez ludzi z psami – widziałem uchodźców wychodzących dachem z ciężarówki. Pochodzili sobie i nagle zniknęli. Gdzieś się przesiedli.

Ciężarówki to niezły środek transportu po Europie.

Zawsze znajdą sposób. Czasami ładują się do paleciary. To duży pojemnik pod naczepą na europalety. Czasami podwieszają się pod naczepy. Weź wytrzymaj tam 4,5 godziny!

Reklama

Jaki jest stosunek kierowców ciężarówek do uchodźców?

Mówimy na nich „ciapaci”. Nie lubimy ich, cokolwiek się stało w ich kraju. Co innego gdyby weszła mi do auta kobieta z dwójką dzieci. Dałbym jej koc i zrobił herbatę, ale jak mi wchodzi na chama byk, który ma dwadzieścia lat, bo chce się dostać do innego kraju tylko dlatego, by polepszyć sobie życie, to mówię „nie”. A jeszcze załatwia się na przyczepie, tnie plandekę, rozrywa plomby i niszczy towar, bo mu musi być ciepło i wygodnie.

Widzisz w nim potencjalnego terrorystę?

Po wydarzeniu w Berlinie już tak. On może mi coś zrobić. Może jest zamachowcem? Może wejdzie do kabiny, strzeli mi w głowę, a moją ciężarówką dokona zamachu. W Europie lepiej nie będzie. Już słyszę wypowiedzi uchodźców, którzy próbują wyganiać Niemców ze swojego kraju. Mówią: „Jak wam się nie podoba, to możecie wyjechać”.

Reklama

Po zamachu pomyślałeś: jeszcze raz coś takiego i rzucam tę robotę?

Rozmawialiśmy na parkingu z kolegami, że ciężarówka to jest bardzo łatwy cel. Te 40 ton może być potężną bronią. Gdyby za kierownicą w Berlinie siedział zawodowy kierowca, to rozniósłby ten jarmark w pył. Szczęście w nieszczęściu, że tam zginęło tylko tyle osób. Gdyby jutro, pojutrze był kolejny taki zamach, to może zapaliłaby mi się czerwona lampka, że nie warto. Może pracować tu, w Złotowie, za 2 tys. zł, ale żyć. Chcę podkreślić bohaterską postawę tamtego kierowcy - Łukasza – był bardzo odważnym człowiekiem!  

Jak wygląda życie osobiste kierowcy zawodowego?

Jest ciężko. Julita, moja partnerka, wytrzymuje bardzo wiele. W ogóle żony kierowców są aniołami, bo znoszą dużo. Przyjeżdżasz na 2-3 dni, kobieta ma stos prania, jeszcze więcej zakupów do zrobienia i musi znosić twoje humory. Ponadto pod twoją nieobecność dba sama o cały dom i rodzinę.

Reklama

Pieniądze wynagradzają długą rozłąkę?

Zarabiam podobnie jak kierowcy z Zachodu. Mam kasę na zachcianki. Kupiłem sobie np. wymarzony motocykl. Nie mam wprawdzie kiedy nim jeździć, ale jak wracam, to idę do garażu, odpalam, przegazuję i mam frajdę. Wiem, że kiedyś będę musiał skończyć pracę kierowcy, bo zdrowie, bo rodzina, a pieniądze to jednak nie wszystko. Daję sobie pięć lat.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bajojajo - niezalogowany 2017-01-20 11:29:54

    To na ch** czytasz?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czytelnik - niezalogowany 2017-01-19 17:39:17

    No jak czemu? Po znajomości. Wiesz jak to jest w Złotowie kółka wzajemnej adoracji i chwalenie się byle pierdnięciem na facebooku itp. hihi śmietanka elyty złotowskie hahaha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Xyz - niezalogowany 2017-01-19 13:09:04

    To do kamila

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości