Włodarze gminy Łobżenica zamierzają na rowerach odwiedzić partnerską gminę Schrecksbach, leżącą w Niemczach.
Łobżenicę od Schrecksabch dzieli prawie 800 kilometrów. Gdyby chcieć pokonać ten dystans samochodem potrzeba około dziesięciu godzin w miarę równej jazdy. Co jednak, jeżeli auto zamienimy na rower?
– Idea tego wyjazdu narodziła się podczas naszego ostatniego – styczniowego spotkania z Niemcami – mówi Piotr Łosoś, burmistrz Łobżenicy. Dodaje, że omawiany był wówczas program współpracy na bieżący rok. Na rowerach do Niemiec oprócz niego mieliby się też wybrać Józef Lewandowski – wiceburmistrz, Mariusz Wiśniewski – przewodniczący komisji oświaty RM w Łobżenicy oraz ks. Bartłomiej Brzeziński – wikariusz parafii pw. św. Trójcy w Łobżenicy.
– Pomysł wynika także z tego, że po prostu lubimy jeździć na rowerach. Nie ma prawie weekendu, żebyśmy nie robili objazdówki po gminie – dodaje Józef Lewandowski.
– Z rowerowego siedzenia wszystko wygląda inaczej. Jest więcej czasu, żeby patrzeć na krajobraz i np. gminne drogi. Nasza stała trasa to ponad 30 kilometrów – uzupełnia Piotr Łosoś.
Wyjazd do Niemiec nie ma być jednak tylko wyprawą z miejsca A do miejsca B.
– Chcemy w ten sposób promować naszą gminę – będziemy odpowiednio oznakowani. Liczymy na zainteresowanie ze strony mediów. Zależy nam, by zwrócić uwagę na to, że warto prowadzić aktywny tryb życia i na to, że w gminie Łobżenica są ku temu bardzo dobre warunki. Mamy u siebie sporo tras rowerowych, w tym międzynarodową. Kiedy pracowałem jeszcze w Dębnie, w sezonie nie było tygodnia, żeby przez wieś nie przejeżdżali rowerzyści, głównie z zachodu Europy. Podróżowali trasą z Kaliningradu do kanału La Manche. Nasz kolejny cel to połączona z tym wyjazdem akcja charytatywna. Jej szczegóły jeszcze dopinamy, będą znane niebawem – mówi P. Łosoś.
–Trzeba uzgodnić przede wszystkim noclegi, na przebiegu wstępnie już opracowanej trasy. Musimy robić ponad 110 km każdego dnia, by po siedmiu dniach dojechać do celu. W Polsce mamy jeden przystanek – może Wieleń lub Drawsko w gminie Wieleń. Potem następne przystanki i noclegi będą w Niemczech. Rozmawiamy z samorządowcami, żeby pomogli nam w przyjęciu nas na nocleg. Po stronie niemieckiej mają w tym pomóc przedstawiciele gminy partnerskiej – wyjaśnia Józef Lewandowski. Wyjazd jest planowany na pierwszą połowę września.
– Wymaga to od nas sporego przygotowania logistycznego i fizycznego, jeżeli chodzi o kondycję. Musi też z nami jechać auto serwisowe, w razie, gdyby coś się stało. Finalne przygotowania ruszą w kwietniu. Teraz mamy pół roku na odpowiednie przygotowanie fizyczne. Już teraz jeździmy więcej niż w ub. roku. Wtedy będziemy musieli robić w miesiącu po kilkaset – min. od 300 do 600 kilometrów, żeby zbudować odpowiednią formę – wyjaśnia Józef Lewandowski.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jadą po Koronawirusa czy co? Przecież wirus nie zniknie do końca roku. No mają co robić to niech złoża mandat i do Rajchu.
weźmie urlop czy pojedzie na koszt podatnika ?
Zgromadzenia? Do domu!! Po 5ty powinni tam wszyscy dostać
Te pożyczki to se w dupę wsadźcie.
W zestawie do pożyczki dajecie linę?
Pamiętajcie to droga w jedną stronę i nie wracajcie już.....
Chyba będą musieli zweryfikować swoje plany.
Jadą po Koronawirusa czy co? Przecież wirus nie zniknie do końca roku. No mają co robić to niech złoża mandat i do Rajchu.
weźmie urlop czy pojedzie na koszt podatnika ?
Zgromadzenia? Do domu!! Po 5ty powinni tam wszyscy dostać