Ryszard Ludowicz nie rozstał się z Polonią na dobre – wciąż trenuje trzy zespoły: dzieci z roczników 2005 i 2006 oraz przedszkolaki. Mało tego – jak zauważają wiceprezes MKS Polonia Jastrowie Szymon Szultka i członek zarządu Marcin Klofik – jest w tym dobry, dlatego o rezygnacji z jego doświadczenia w tej kwestii władze klubu nie myślą. - Absolutnie nie zamykamy się na niego – dodaje drugi z naszych rozmówców, piłkarz i wychowanek Ryszarda Ludewicza.
Mimo wszystko zarząd podjął decyzję o zwolnieniu go z funkcji trenera pierwszego zespołu. - Brak wyników trenerskich – to pierwszy powód, na który wskazują nasi rozmówcy. - Ubolewam nad tym, że tak musiało się stać, bo uważamy, że powinniśmy promować naszych ludzi, z terenu gminy, ale trudno. Postanowiliśmy, że chcemy spróbować czegoś nowego – dodaje wiceprezes klubu.
Świeżość i dobry wynik ma zagwarantować zespołowi szkoleniowiec z Piły, Piotr Gałecki. - Postawiliśmy na niego, bo ma na koncie sukcesy. Wcześniej trenował piłkarzy z Orkanu Śmiłowo. Udało mu się wypracować awans z A klasy do okręgówki – wyjaśnia Marcin Klofik, który polecił nowego szkoleniowca. - Marcin gra od lat, więc z niejednego pieca jadł chleb. Zna trenerów i wie, którego warto zarekomendować – uzupełnia Szymon Szultka.
Brak wyniku to nie jedyny powód rezygnacji z Ryszarda Ludewicza. Nasi rozmówcy nie ukrywają, że taka była wola piłkarzy, z którymi rozmawiano o powrocie do Polonii Jastrowie po latach rozłąki. - Łukasz Cyruk wraca z Chemika Police, Błażej Foryś, Bartłomiej Czajka i Jakub Wyszyński z Orkanu Śmiłowo. Chcemy też pozyskać Sebastiana Fabicha – wylicza Marcin Klofik, dodając, że Polonia ma też kilku zawodników na testach, ponadto nikt z zespołu nie zamierza odejść.
Ryszard Ludewicz ma inne informacje. - Z tego co wiem, kilka osób odchodzi właśnie dlatego, że i mnie już nie ma. Wiem też, że niektórzy zawodnicy nie zachowywali się fair play wobec zawodników, którzy odchodzą – odpowiada. Zapytany o decyzję zarządu nie chce jej komentować. Przynajmniej na razie. - Czynniki powiązane z moim odejściem są tak skomplikowane, że nie chciałbym się teraz wypowiadać. Może przyjdzie kiedyś czas na podsumowanie pewnych rzeczy – dodaje. Rezygnacją z jego osoby nie czuje się dotknięty. - Trenerem się bywa, ta funkcja nikomu nie jest powierzona raz na zawsze i to jest normalne – zauważa, wskazując przy tym na swoje zaangażowanie w prowadzenie zespołu: - Poświęciłem tej drużynie 3 lata życia, zaniedbując rodzinę. Moje odejście mogło by się odbyć w innych okolicznościach, na przykład w takich, jak odchodziłem z Iskry Krajenka, Sparty Złotów czy GLKS Wysoka.
Przy okazji rozmowy Ryszard Ludewicz potwierdza, że otrzymał dwie propozycje trenowania innych zespołów. - Już po odejściu z Polonii, a nie, jak niektórzy twierdzą, jeszcze w trakcie pracy – wyjaśnia. - Żadnej z nich, z wielu przyczyn, nie przyjąłem – dodaje. Potwierdza natomiast, że mimo całej tej sytuacji pracy z dziećmi, ze względu na nie i na ich rodziców, nie zamierza porzucać. Złożył za to rezygnację z funkcji sekretarza zarządu klubu. - Ta decyzja jest ostateczna i nieodwołalna – zaznacza.
Jako że od czasu złożenia rezygnacji zarząd jeszcze się nie zebrał, do tej pory nie została ona przyjęta.
- Kiedy Ryszard Ludewicz był trenerem, na treningi przychodziło siedmiu - ośmiu zawodników. Teraz jest ich dwudziestka i więcej – przyznaje Marcin Klofik, dodając, że nie wszyscy zawodnicy chcieli grać pod wodzą dotychczasowego szkoleniowca. Potwierdza to wspomniany Łukasz Cyruk, który po odejściu z Polonii Jastrowie z innymi klubami związał się na siedem lat. - Zawodnicy, którzy mieli styczność z Ryszardem Ludewiczem, znali jego charakter i wiedzieli, że jest on trudny, więc chcieli zmian. Także dlatego, że właściwy temu trenerowi styl gry był wszystkim dobrze znany, a my chcieliśmy czegoś nowego – wyjaśnia piłkarz. Potwierdza też, że warunkiem powrotu jego i kolegów była zmiana trenera. Tego nowego ocenia wysoko. - Na tyle, na ile zdążyłem go poznać mogę powiedzieć, że jest osobą bardzo komunikatywną. Rozmawia z nami i na boisku, i poza nim – podsumowuje zawodnik.
Do Polonii, po roku przerwy, wrócił również Bartłomiej Czajka. - Mam sentyment do tego klubu – wyjaśnia zawodnik, przyznając, że decyzję tę uzależnił od zmiany trenera. Pod okiem Ryszarda Ludewicza grał dwa lata. - Pierwsze półtora roku było bardzo dobre w naszym wykonaniu, wywalczyliśmy awans do Pilskiej Klasy Okręgowej, a po pierwszej rundzie jako beniaminek zajmowaliśmy czwarte miejsce. Po prostu wszyscy tworzyliśmy zgrany zespół. W rundzie wiosennej, kiedy wyniki nie były już takie dobre jak wcześniej, trener zaczął wprowadzać do zespołu nerwową atmosferę. Z tego powodu postanowiłem odejść, lecz cały czas przyglądałem się grze Polonii. Na podstawie własnych obserwacji oraz opinii kibiców doszedłem do wniosku, że zespół jest podzielony – dodaje, nie kryjąc nadziei na to, że teraz uda się go scalić.
Liczą na to również Szymon Szultka i Marcin Klofik, którzy chcieliby zgrać ze sobą nie tylko piłkarzy, ale i ich rodziny oraz kibiców. Wielkich nadziei na awans nasi rozmówcy póki co nie żywią. - W pierwszej kolejności chcemy zadbać o dobrą atmosferę w klubie, stworzyć prawdziwy zespół – zapewniają.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze