- Bibliotekarki, jak co niektórzy myślą, to zrzędliwe panie w bamboszach - mówi Sylwia Mróz, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotowie. - Tak nie jest! To fajne, szalone babki, dlatego postanowiłyśmy się odczarować...
Czarodziejskie zaklęcia, eliksiry, czy różdżka jak się okazuje wcale nie są do tego potrzebne.
Recepta na odczarowanie to: pomysł, aparat fotograficzny i odwaga. Skąd to wszystko wziąć?
Szczegóły zdradza Sylwia Mróz, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotowie. - Pomysł pojawił się w te wakacje. Choć już w zeszłym roku słyszałam o kalendarzu z seksownymi bibliotekarkami z Morąga, ale on gdzieś mi umknął. Pamiętam, że był to pracowity dzień, a jak jest za dużo pracy przychodzi tzw. głupawka. Zaczęłyśmy sobie zatem pstrykać śmieszne zdjęcia i w tym momencie właśnie, wpadłam na pomysł kalendarza ze zdjęciami złotowskich bibliotekarek – mówi.
I po co to nam?
Na początku nie wszystkie panie zgodziły się. Pozowanie do zdjęć i to jeszcze pokazywanie się z tej prywatnej strony, to nie takie łatwe zadanie. Zresztą po co? - Przede wszystkim chciałyśmy się pokazać mieszkańcom, kto na co dzień tutaj pracuje. Bywało tak, że pani z prawie 30 - letnim stażem słyszała od czytelników, że jest tu nowa. Poza tym, co roku mamy wygospodarowane środki na kalendarz. Jest to nasza promocja. W tym roku chciałyśmy to wykorzystać i pokazać, że bibliotekarki nie są zrzędliwymi paniami w bamboszach. Są to natomiast fajne, postrzelone babki, które mają swoje pasje poza biblioteką – mówi dyrektor MBP.
Czy ja siebie znam?
Każda z pań stanęła przed trudnym zadaniem – określenia swojej pasji. To wbrew pozorom nie było łatwe. Gdy zdjęcia były już gotowe, musiały wybrać to najlepsze, które oddaje charakter danej osoby. Co ciekawe bohaterki fotografii nie zawsze postrzegały siebie tak, jak widziały je koleżanki. Wspólnymi siłami udało się jednak spiąć dwanaście bibliotekarek w jedną całość. Kalendarz otwiera dyrektor MBP, choć nie miało tak być. - Chciałam zamykać kalendarz. W ogóle moja sesja miała odbyć się na trzepaku...Wszystkie zdjęcia były robione we wrześniu, wtedy niestety nie wzięłyśmy pod uwagę zimowych miesięcy. Dlatego ja i pani Ela, jako jedyne, mamy zdjęcia studyjne, które zapełniają dwa zimowe miesiące. Głupio by wyglądało, gdyby w styczniu pojawiła się na przykład pani Bożena siedząca na plaży, dlatego taka decyzja – tłumaczy Sylwia Mróz.
Zdjęcia bibliotekarek wykonała złotowska fotografka Katarzyna Jędrzejczyk. Jedenaście miesięcy zdobią obecne pracownice biblioteki. Jeden natomiast wypełnia już emerytowana bibliotekarka - pani Urszula, która ciągle pomaga w bibliotece.
[[reklama]]
Jaki jest efekty końcowy? Czy przepis na odczarowanie był skuteczny? To już zostawiamy ocenie czytelników. Kalendarz ""My, bibliotekarki prywatnie"" dostępny jest w wypożyczalni głównej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotowie. Łącznie wydrukowano 250 egzemplarzy, niestety kalendarz nie był przeznaczony na sprzedaż. Wszystkie trafiły do złotowskich instytucji i bibliotek w Polsce.
Komentarze