Reklama

Casting na pracę

13/07/2015 07:36
Dysk, dzieci, zimno, brak dojazdu, a nawet... praca - to wszystko przeszkadza bezrobotnym w podjęciu zatrudnienia

Firma Noris z Jastrowia szuka dwudziestu pięciu osób do pracy. Najpierw na trzymiesięczny staż, potem na umowę. W znalezieniu kandydatów pomaga jej Powiatowy Urząd Pracy w Złotowie. W przepastnych kartotekach „pośredniak” znajduje 43 osoby do 30. roku życia, które mogłyby pracować w chłodni. I zaprasza je na rozmowę.

Najpierw ślub

- Dzień dobry – do pokoju rozmów wchodzi młoda kobieta. Na pierwszym planie są jej okulary niczym logo Star Treka, potem rząd okrągłych kolczyków w prawym uchu, a dopiero na końcu widać Lidię. Wyraźnie zestresowana siada za stołem. - Czy byłaby pani zainteresowana podjęciem stażu w firmie Noris w Jastrowiu? - pyta pośredniczka pracy.

Reklama

- Szukam pracy centralnie na Złotów lub na wsiach. Mam meldunek u rodziców, a do Złotowa nie jestem przemeldowana – kobieta przebiera stopami ukrytymi w spiczastych szpilkach z kokardami. Ściska mocniej złotą torebkę, gdy opowiada, że na przełomie lipca i sierpnia zamelduje się w Złotowie. Właściwie jak tylko wyjdzie za mąż. Pisze oświadczenie, że odmawia przyjęcia stażu.

Śmiesznie brzmi

- Dowód dać?


Poproszę...Czy byłby pan zainter...


Szczerze mówiąc, to mam złożone papiery w Philipsie, bo tam pracowałem – mężczyzna w sweterku w paski wydaje się zdecydowany odrzucić propozycję. - Wolę iść tam, gdzie pracowałem. Tutaj pójdę i będę rezygnował? - zawiesza głos. Zapewnia, że pracę podejmie jakoś w sierpniu, choć kiedy dokładnie, tego nie wie.

Reklama


Proszę donieść zaświadczenie od przyszłego pracodawcy, że pana zatrudni – pracownica „pośredniaka” mówi takim tonem, jakby usypiała niemowlę. Nie wolno jej w niczym uchybić klientowi.


Ale do czego to jest potrzebne? Że odmawiam stażu, bo chcę iść do pracy?


Do sierpnia jest daleko, a staż zaczyna się 1 lipca... - próbuje wtrącić urzędniczka.


Nie będę się tłumaczył, gdzie ja idę do pracy i po co! Ja nie będę z siebie robił durnia, jak trzy lata tam pracowałem. Na kogo ja tam wyjdę? Staram się być grzeczny, ale to brzmi bardzo śmiesznie...

Reklama

Ojej...

Cały jest czarny. Od stóp do głów w adidasie. Tylko złote paski na rękawach uśmiechają się zalotnie do otoczenia.


Co tam się będzie robiło? - pyta młody mężczyzna, nieśmiało poruszając ustami.


Jest to praca w chłodni. W ruchu ciągłym, na trzy zmiany, siedem dni w tygodniu. Pakowanie, obsługa maszyn... - po minie krótko ostrzyżonego bezrobotnego widać, że nie tego się spodziewał.


Aha... Czyli przy grzybach... Ojej...


Staż potrwa trzy miesiące, potem będzie zatrudnienie – do fachowości urzędniczki nie można mieć zastrzeżeń. Im mniej zdecydowany bezrobotny, tym ona musi być bardziej stanowcza. Za niego. - Myślę, że można spróbować – zachęca młodzieńca.

Reklama


Można spróbować. Jak nie wyjdzie, to trudno...- energii temu panu nie ma co zazdrościć. W swoim tempie podpisuje zgodę na staż i przechodzi obok. W pokoju za drzwiami czeka dyrektor firmy Noris.

Samochodem jestem

Brody są w modzie. Noszą je starzy i młodzi. Dyrektorzy i robotnicy. Broda i bezrobotnym dodaje uroku.
- Czy byłby pan...- po „Dzień dobry” pośredniczka pracy od razu przechodzi do rzeczy.


I tak pracy nie mam. Nie wiem tylko jak długo to potrwa, bo samochodem jestem – odpowiedź właściciela rudej brody każe podnieść na niego wzrok.
A gdzie się pan tak spieszy?

Reklama


Ten gość, co mnie przywiózł, mu się spieszy – wyjaśnia krótko mieszkaniec gminy Jastrowie. Oferta pracy z Norisa skierowana jest głównie do mieszkańców Jastrowia i okolic, by dojazd był dla nich jak najmniejszym problemem. Poza tym PUP nie może bezrobotnemu zaproponować pracy, do której musiałby on dojeżdżać w obie strony dłużej niż trzy godziny środkami transportu publicznego. Brodacz nie ma z tym problemu.


Na stażu około tysiąca złotych na rękę by pan dostał – urzędniczka przechodzi do spraw finansowych.

Reklama


Aha, nie ma sprawy.


Do Piły do Sanepidu musi pan dostarczyć próbki kału z trzech dni, żeby książeczkę wyrobić. Pojemniki w aptece się kupuje.


O Jezu!


Powinien pan spróbować.


Jak trzeba, to trzeba.

Byle do wakacji

Odmawiam podjęcia stażu na stanowisku robotnik pomocniczy w przemyśle przetwórczym w firmie Noris w Jastrowiu, ponieważ w lipcu wyjeżdżam do pracy za granicą. Proszę o wykreślenie mnie z ewidencji bezrobotnych... - ciemne oczy młodej kobiety ani drgną podczas podpisywania oświadczenia. To kolejna osoba, która mimo rejestracji w „pośredniaku” pracy w nim nie szuka. Na razie wystarczy jej ubezpieczenie zdrowotne. Do lipca.

Reklama

Atleta bez kręgosłupa

Barki ma niczym Nastula. Tylko kuli je bardziej, gdy się do niego mówi. Mimo gabarytów wygląda na zagubionego.


No bo ostatnio byłem u lekarza, to dowiedziałem się, że nie mogę dźwigać – po propozycji stażu mówi młodzieniec siedzący przed drobną kobietą. Wzrokiem z całych sił czepia się stołu.


Na coś pan choruje? - w głosie urzędniczki słychać naturalną troskę. Taki młody, a już schorowany...


Dźwigać nie mogę, a reszty przeciwwskazań nie ma – wybąkuje niepewnie, że tak powiedział mu rodzinny.


Będziemy pana kierować do lekarza. Ma pan wyniki badań? Leczy się pan na kręgosłup? - docieka pośredniczka pracy, jakby nie zważając na zakłopotanie mężczyzny.

Reklama


Yhm


Niech pan opisze swoje dolegliwości, dlaczego nie może pan dźwigać.


Nie wiem, jakie powikłania będą... - „kuzyn” Nastuli duma przez chwilę.


Napiszę, że z bólu...


Badanie u lekarza wskazanego przez PUP odbędzie się 1 lipca.

Daj pani wózek

O takich jak pan Maciej młodzież mówi „ziomal”. Strzela słowami, energiczny w ruchach, wygodnie ubrany. I zainteresowany pracą.


A tam jest praca na produkcji? Bo ja mam operatora na wózki – autoprezentację mężczyzna ma opanowaną. Najpierw atakuje zaletami, a potem składa ofertę nie do odrzucenia. - Chciałbym iść tam i pogadać.

Reklama


Pracodawca jest u nas. Za chwilę pan z nim porozmawia – pracownica PUP Złotów stopuje jego zapędy, choć uśmiecha się na myśl, że również dzięki niej ktoś znajdzie pracę. Zresztą siedząca za drzwiami kadrowa Norisa zachwala współpracę z urzędem. - Dogadujemy się bez problemu. PUP jest bardzo pomocny – zapewnia Anna Wójcicka.


Po chwili pan Michał siedzi przed kadrową oraz dyrektor firmy Karoliną Kokowską. Panie wyjaśniają mu zasady. Zmiany, nocki, obniżona temperatura...
Z chęcią bym spróbował. Słyszałem, jak tam jest. Mi zależy na wózkach. Chciałbym zdobyć doświadczenie, wie pani o co chodzi? - bezpośredniość mężczyzny jest wprost proporcjonalna do jego chęci do pracy. Na resztę pytań odpowiada: „nie ma problemu”.

Reklama


Ze świeżego zrobimy wózkowego – mówi kadrowa po wyjściu przyszłego pracownika. Zamiast do końca września dostanie pracę od razu do końca listopada.

Co po przedszkolu?

A gdzie to jest? – pani Joanna nie zna takiego pracodawcy jak Noris. Nie słyszała, czym się zajmuje. Wie tylko, że na zmiany pracować nie może. - Nie mam z kim dzieci zostawić – pociecha jest niezłym argumentem.


Niech pani napisze oświadczenie. W ciągu 30 dni zostanie ono rozpatrzone – urzędniczka daje kobiecie do zrozumienia, że wcale nie musi zostać skreślona z ewidencji bezrobotnych. Dzieci to niezłe wytłumaczenie, podobnie jak brak dojazdu. Jeśli PUP Złotów nie zrozumie, to zawsze można odwołać się do wojewody. A nuż niekorzystną decyzję uchyli…


Nie mam możliwości opieki nad dziećmi, gdy nie są w przedszkolu... Podpis będzie tak, jak miałam wyznaczone? - asekuruje się młoda bezrobotna.
Tak. Proszę podpisać: „zostałam poinformowana o możliwości wyłączenia mnie z ewidencji osób bezrobotnych”.

Urodziny zaliczone

Upływa trzecia godzina rozmów z bezrobotnymi. Korytarz pustoszeje, więc pani Sylwia wchodzi bez kolejki. Z uśmiechem.


Dzień dobry. Na panią czekałam – pośredniczka wita ją jak dobrą znajomą. - Rozumiem, że pani jest chętna, tak jak rozmawiałyśmy?


Kobieta przytakuje oczami. Nie przestaje żuć gumy, gdy czyta warunki oferty. - Najbardziej mnie przerażają nocki – myśli z palcem zasłaniającym usta. - Cały czas w końcu nocek nie będę miała... - szybkim ruchem ręki pani Sylwia zgadza się na staż. No i rozmowę z dyrektorem.


Proszę powiedzieć coś o sobie – zachęca Karolina Kokowska.


Jestem Sylwia, z Jastrowia. Od pół roku szukam pracy. Mam dwuletnie dziecko. Miałam staż w sklepie pół roku, półtora miesiąca na poczcie – tak brzmi ustne CV bezrobotnej.


Jest wstępne porozumienie. Kadrowa zadzwoni, na którą zmianę pani Sylwia ma przyjść. Oczywiście dostanie od razu odzież ochronną, zostanie też przeszkolona. Pasuje?


Akurat teraz w sobotę mam urodziny córki. Później, że tak powiem, nie mam żadnych urodzin do zaliczenia – no to załatwione.

Pani Sylwia była ostatnią osobą, która zgodziła się pójść na staż, a później podjąć pracę w firmie Noris. Efekt poszukiwań jest mizerny: na czterdzieści trzy zaproszone osoby kilkanaście w ogóle się nie pojawiło. Ofertę przyjęło dziewięć, a firma potrzebuje dwadzieścia pięć.

Pozostaje jeszcze pytanie, ile osób z tej dziewiątki pojawi się 1 lipca w pracy?


- Niedawno z robionego przez nas naboru dwie osoby miały pójść do pracy w Tesco w Jastrowiu. Nawet się nie pojawiły – mówi dyrektor PUP Złotów Łucja Greczyło. Podobnie było w Powiatowym Zarządzie Dróg – w dniu planowanego rozpoczęcia pracy ludzie powiedzieli, że idą gdzie indziej. - Takie decyzje bezrobotnych niweczą nasze starania – stwierdza Ł. Greczyło. Jej gorycz podziela dyrektor Norisa.


- Zatrudniliśmy magazyniera, który po czterech dniach pracy przyniósł zwolnienie na resztę umowy. Nie uprzedził nas, a bez magazyniera zakład stoi – mówi K. Kokowska, która teraz ma problem – sezon jest w pełni, a ona nie ma ludzi do pracy. A podobno w „pośredniaku” są ich rzesze.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości