Czy radni powinni budować chodniki? Sami mają w tej sprawie podzielone opinie. Jedni przekonują, że potrafią, inni, że jest to dalekie od profesjonalnie wykonanej pracy
Na niedawnym połączonym posiedzeniu komisji między radnymi doszło do sporu. Poszło o to, czy chodniki należy budować w czynie społecznym. Kazimierz Cybulski zaproponował, żeby w miarę finansowych możliwości kontynuować takie prace przy ulicy Niepodległości - jednej z głównych ulic Tarnówki, drogi o tyle reprezentatywnej, że łączącej centrum wsi z cmentarzem. Poparli go Jerzy Sławski i Sylwester Sławski, deklarując swoje zaangażowanie. Radni podkreślili, że w przeszłości wykonywali już takie prace w Tarnówce i, jak zapewniają, efektów tych prac nie muszą się wstydzić. Są nawet przekonani, że położone przez nich wspólnymi siłami odcinki wyglądają obecnie lepiej niż robione przez pracowników interwencyjnych czy firmy. Ich zdaniem jest zdecydowana aprobata takich społecznych akcji, czego dowodem może być fakt, jak wielu ludzi kilka lat temu włączyło się w budowę chodnika przy ulicy Przedszkolnej.
Nie stać nas na fuszerkę
Zastrzeżenia do jakości społecznie budowanych w Tarnówce traktów wyraził na komisji radny Tadeusz Wiśniewski. Jego zdaniem w czynie społecznym można sprzątać wieś, ale nie wykonywać inwestycje, które wymagają dokumentacji, odpowiedniego nadzoru, a przede wszystkim profesjonalnych wykonawców. Nie kwestionuje tego, że potrzeba remontu chodnika na ulicy Niepodległości, ale jego zdaniem powinno to być zrobione fachowo i na lata, bo zwłaszcza ubogiego samorządu nie stać na fuszerkę. Poza tym, jak podkreślił radny z Tarnowca, lokalne firmy powinny mieć sposobność zarobienia, a dzięki umożliwianiu im wykonywania takich prac można byłoby mówić o wspieraniu przez samorząd lokalnej przedsiębiorczości. Podczas komisji Tadeusza Wiśniewskiego poparł w tych poglądach radny Przemysław Błażejewski. – Proszę porównać, jak wyglądają chodniki kładzione w czynie społecznym w Tarnówce, a jak w innych miejscowościach – podpowiedział w rozmowie z nami radny Wiśniewski. Chętni do czynów społecznych usłyszeli też podczas komisji inne argumenty przeciw, m.in. o tym, że niepotrzebnym byłoby remontowanie chodników teraz, kiedy w niedalekiej przyszłości być może uda się pozyskać na to zewnętrzne środki. Po co więc wydawać jedynie gminne fundusze?
Nie chcemy się wyrywać
Sławscy i Cybulski zapewniają, że mają tego świadomość, dlatego swoje zaangażowanie chcą ograniczyć jedynie do newralgicznych odcinków. – Na Niepodległości planuje się powstanie nowego chodnika o łącznej długości blisko 600 metrów. My chcemy zrobić jedynie najgorsze fragmenty, łącznie będzie to maksymalnie około 130 metrów – podkreśla Jerzy Sławski. – Nie chcemy teraz za bardzo się wyrywać, bo faktycznie w przyszłości możemy na tym finansowo stracić – wtóruje Kazimierz Cybulski. Radny podkreśla jednak, że właśnie przy wielu inwestycjach dofinansowywanych zewnętrznymi pieniędzmi premiowany, a wręcz wymagany jest wkład własny w postaci pracy. – Dotyczy to zwłaszcza parkingów i chodników – powołuje się na lokalną strategię rozwoju. – Nie rozumiem takiego sprzeciwu ze strony pana Wiśniewskiego. Nie zabraniajmy ludziom, którzy chcą pomagać – mówi radny-sołtys Sylwester Sławski. – Niczego nikomu nie zabraniam. Chcą, niech robią. Mówię tylko, jak powinno to wyglądać, jeśli oczekujemy profesjonalnie wykonanej inwestycji – odpowiada radny z Tarnowca. Podkreśla jednocześnie, że póki co i tak nie ma w gminie pieniędzy na kupno materiału, który można byłoby wykorzystać przy budowie. – Jak tylko wójt znajdzie pieniądze, jesteśmy gotowi wziąć się do pracy – deklaruje trójka radnych z Tarnówki. Przy okazji także Jacka Mościckiego zapytaliśmy o ocenę tego, jak kiedyś radni położyli chodniki. Wójt uznał, że praca została dobrze wykonana i nie odbiega od tego, co mogą zaoferować pracownicy interwencyjni czy firmy.
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze