Przy Szkole Podstawowej w Śmiardowie Złotowskim powstaje stowarzyszenie. Czy to oznacza pogodzenie się środowiska z ewentualną likwidacją szkoły publicznej i prowadzeniem przez stowarzyszenie szkoły niepublicznej? - Absolutnie nie - mówi dyrektor Bożena Kowalska
W ostatnich dniach urzędnicy skończyli opracowywać dane dotyczące kosztów ponoszonych przez samorząd na jednego ucznia szkoły w Śmiardowie. To radni poprosili swego czasu o taką informację. Materiał niebawem do nich trafi i m.in. na bazie tych informacji mają zastanowić się nad przyszłością placówki. Już wiadomo, że wstępnie wynika z nich, że w dwóch ostatnich latach utrzymanie jednego ucznia było o około 80-90% droższe niż w innych szkołach podstawowych gminy. Tam średnia za ostatnie trzy lata (od 2012 do 2014 roku) wynosiła kolejno ponad 10 tys. zł, niecałe 10 tys. zł i ponad 9,4 tys. zł. W przypadku śmiardowskiej szkoły koszt za kolejne lata oszacowano na poziomie: blisko 12 tys. zł, prawie 17 tys. zł i niemal 19 tys. zł. – Z każdym rokiem te koszty wzrastają – przyznaje sekretarz Krystyna Wojtasik, co, jak podkreśla, przede wszystkim wiąże się z liczbą uczniów. Należy pamiętać, że przy szkole w Śmiardowie jest jeszcze oddział przedszkolny, który w 2012 roku także był uwzględniony w tych wyliczeniach. Stąd w tamtym roku jednostkowy koszt na dziecko wyszedł mniejszy. W przypadku 2013 i 2014 roku wyliczenia obejmują wyłącznie uczniów, dlatego koszt jest wyraźnie wyższy. W odniesieniu do wyliczeń dyrektor Szkoły Podstawowej w Śmiardowie Złotowskim Bożena Kowalska podkreśla, że szkoła ma niepełnosprawnych uczniów, za których gmina otrzymuje wyższą subwencję. Jak wyjaśnia jednak sekretarz Wojtasik, w ogólnym obrazie kosztów tylko nieznacznie poprawia to całościowy obraz sytuacji.
Stowarzyszenie da pieniądze
Tymczasem przy Szkole Podstawowej w Śmiardowie Złotowskim powstaje stowarzyszenie. Czy inicjatywę należy odbierać jako pogodzenie się środowiska z ewentualną likwidacją szkoły publicznej i jednocześnie z przejęciem placówki przez tę organizację i prowadzeniem jej jako szkoły niepublicznej? – Absolutnie nie – zdecydowanie odpowiada dyrektor szkoły Bożena Kowalska. Wyjaśnia, że stowarzyszenie powstaje po to, żeby wspierać samorząd w prowadzeniu publicznej szkoły. Dyrektor podkreśla, że szkoła może dla środowiska wiele, ale jedynie w zakresie edukacyjnym, opiekuńczym i wychowawczym. Jako jednostka budżetowa ma natomiast ograniczone możliwości pozyskiwania pieniędzy. Powstająca organizacja ma dać możliwość zabiegania o zewnętrzne środki, którymi można byłoby odciążyć budżet gminy z utrzymywania placówki. Stowarzyszenie ma jednocześnie dać większą możliwość w zakresie aktywizacji i integracji środowiska. – Żeby ta grupa osób miała swoje miejsce. Od dawna mówię, że szkoła może być wykorzystana w takich celach – przekonuje Bożena Kowalska.
W takim przekonaniu żyję
Dyrektor szkoły mówi wprost, że możliwości likwidacji szkoły publicznej nawet nie bierze pod uwagę. – Wiązałoby się to z wykreśleniem okolicznych wsi z życia w ogóle. To będzie wyłącznie mała sypialnia, tutaj nic nie będzie się działo – mówi o skutkach takiej decyzji. – Na tym terenie poza szkołą nie ma nic jeśli chodzi o zaplecze kulturalne i oświatowe – podkreśla. – Nikt nie ma zamiaru likwidować szkoły. W takim przekonaniu żyję – zapewnia, podkreślając, że rozmawiała na ten temat z wójtem i radnymi, wyjaśniając, jakie są zamierzenia szkoły i powstającego stowarzyszenia. – Dlatego podążamy w tym kierunku, żeby szkoła była organizatorem życia na tych terenach – deklaruje. Dyrektor powołuje się też na zapowiedzi organów państwa o dotowaniu mniejszych szkół. – Działania państwa idą w takim kierunku, żeby we wsiach czy małych miejscowościach rzeczywiście coś się działo. W tej chwili czekamy tylko na akty wykonawcze – mówi o możliwości dotowania przez państwo małych szkół ponad tysiącem złotych więcej na ucznia, co powinno ułatwić samorządom utrzymanie małych placówek.
Mamy warunki
W stowarzyszeniu mają ponoć sporo pomysłów na to, jak efektywnie, zarówno pod katem społecznym jak i finansowym, wykorzystać budynek. Zajęcia językowe, fitness, szkolenia z przedsiębiorczości, wynajem szkoły np. pod kolonie czy obozy, funkcja schroniska młodzieżowego, a nawet stworzenie placówki wychowawczej dla dziewcząt czy integracyjnej, dostosowanej do uczniów niepełnosprawnych, nie tylko z gminy, ale z większego obszaru – to tylko część prezentowanych przez władze Stowarzyszenia Nasz Bociek (bo tak nazywa się organizacja) pomysłów. – Mamy do tego warunki – podkreślają członkowie jego władz. Już w grudniu odbyło się zebranie założycielskie, powołano władze, w tej chwili w stowarzyszeniu czekają na KRS i oficjalne zarejestrowanie. Sołtys Karolina Barabasz jest prezesem stowarzyszenia, jej zastępcą dyrektor Bożena Kowalska. Skarbnikiem jest Sylwia Fidler, a w zarządzie są jeszcze Malwina Rozmus, Jadwiga Mielke i Maryla Fidler. – Naszym symbolem jest bocianie gniazdo w Śmiardowie – argumentuje wybór nazwy prezes Karolina Barabasz. Przed szkołą również stoi bocian, przy którym zrobiliśmy zamieszczone obok zdjęcie.
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze