Często to właśnie dzięki ich interwencji partnerzy mający problemy z prostatą, decydują się na wizytę u urologa. W wielu przypadkach bywa jednak już za późno...
Dziś (4 marca) w Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej w ramach comiesięcznych wykładów Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Złotowie z inicjatywy Fundacji na Rzecz Pomocy Osobom Niepełnosprawnym ""Krajna"" i Złotowskiego Klubu Amazonek odbyło się spotkanie z Tadeuszem Włodarczykiem, prezesem Stowarzyszenia Mężczyzn z Chorobami Prostaty ""Gladiator"" im. prof. T. Koszarowskiego w Warszawie pt.: ""Podstawowa wiedza o raku prostaty"".
Udział w zajęciach wzięły głównie panie, jak zauważył jednak wykładowca to żaden problem. Często bowiem to właśnie kobiety wyciągają swoich mężczyzn do lekarza. - Bardzo wielu z nas wstydzi się o tym mówić. Jak nasze stowarzyszenie uruchomiło infolinię, to przez długi czas w 98 proc. dzwoniły kobiety: żony, córki, a nawet wnuczki. Zdarzało się, że w telefonie było słychać mężczyznę, który wołał: A zapytaj się jeszcze o to! – mówi Tadeusz Włodarczyk. - To nie jest zatem łatwe zadanie namówić kobietom chłopa, żeby udał się wreszcie do urologa – dodaje. A nieleczona prostata może prowadzić do rozwoju nowotworu. W skrajnych przypadkach choroba kończy się śmiercią. Nie trzeba chyba nikogo namawiać, że warto działać jak najwcześniej. - Zazwyczaj problemy zaczynają się po 50 roku życia. Pierwsze objawy to częstsze wizyty w toalecie, szczególnie w nocy. To już jest sygnał aby udać się do urologa – mówi wykładowca.
Dzisiejszy wykład miał przede wszystkim ""otworzyć oczy"" mężczyznom i dać im więcej odwagi do mówienia o problemach intymnych. Na widowni znalazło się ich jednak niewielu, cała nadzieja zatem w kobietach.
Klaudia Siekańska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze