W pięknym stylu zakrzewscy seniorzy urzekli lokalną publikę. Teraz pora na podbój stolicy Wielkopolski
Przed ponad miesiącem informowaliśmy o tym, że od kwietnia w sześciu miastach Wielkopolski trwa projekt „Wielkopolska: Rewolucje”, w który zaangażowano m.in.: seniorów, nauczycieli i ich uczniów czy starych muzykantów. W ramach warsztatów prowadzonych z lokalnymi społecznościami powstają projekty artystyczne, które zamknie grudniowy, poznański „Festiwal Wielkopolska: Rewolucje”.
Projekt organizowany jest przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego, a jego kuratorem jest Agata Siwiak. Jedną z jego idei jest pokazanie, że wartościowe i ważne zjawiska dzieją się nie tylko w stolicy województwa, ale także na prowincji. Każde z sześciu miast: sołectwo Kołata w gminie Pobiedziska, Krzyż, Konin, Swarzędz, Biskupin i oczywiście Zakrzewo ma dedykowanego projektowi artystę i obszar działań, wykorzystujący miejscowy potencjał, historię i ludność. Do wyróżnionych w ten sposób, wyjątkowo prężnie działających zakrzewskich seniorów, trafił kilka tygodni temu Mikołaj Mikołajczyk (tancerz i choreograf), który zajęcia warsztatowe w Zakrzewie rozpoczął od drugiego sierpnia. Artysta (absolwent Państwowej Szkoły Baletowej w Poznaniu) znany jest jako twórca związany z projektem „Stary Browar Nowy Taniec” i niegdyś jako pierwszy solista Teatru Wielkiego. Pracował też we Wrocławskim Teatrze Pantomimy, Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu oraz Badisches Staatstheater w Karlsruhe. Występował na wielu festiwalach w kraju i za granicą. Współtworzył warsztaty i festiwale tańca, współpracował z wieloma choreografami i reżyserami teatralnymi, dla których tworzył reżyserię ruchu w spektaklach operowych i dramatycznych. Tym razem przyszło mu pracować z zakrzewskimi seniorami, z którymi w minioną środę zaprezentowali spektakl będący dziełem wieńczącym miesięczną współpracę.
[[reklama]] Czym jest szczęście?
Efekt przeszedł chyba oczekiwania wszystkich. Reżysera, twórców, ale przed wszystkim bardzo licznie zebranej w sali Domu Polskiego publiczności. Gdy wykonawcy pokłonili się po raz ostatni, oklaskom i słowom podziwu nie było końca. Zakrzewscy seniorzy wykazali się nie tylko estradowym obyciem (zaprocentowało doświadczenie zespołu śpiewaczego Wrzos), ale przede wszystkim wielką odwagą, odkrywając przed bliskimi, znajomymi, przyjaciółmi swoje najgłębsze uczucia i artystyczne talenty. Spektakl stanowił wzruszającą kwintesencję opowieści o szczęściu, miłości, dojrzewaniu, życiowym doświadczeniu (także w chorobie), a także o starości. „Prawicie nam komplementy, że wyglądamy młodo. Dlaczego mamy wyglądać młodo, skoro jesteśmy starzy? Boicie się starości, wstydzicie się jej każdego dnia coraz bardziej, a tymczasem trwacie, rozmawiacie, więdniecie – dokładnie jak wszyscy. Dokładnie jak my” – tymi słowami z tekstu Esther Vilar „Starość jest piękna. Manifest przeciwko kultowi młodości” zaczął się ten wyjątkowy, półtoragodzinny spektakl. „Teraz jest czas” – nosił on tytuł, stanowiący odwołanie do tego, że właśnie teraz, w każdej chwili życia każdego z nas, bez względu na okoliczności, jest odpowiedni moment na szukanie własnego szczęścia. O tych poszukiwaniach opowiadali: Urszula Chałubek, Irena Czermak, Aleksandra Dąbek, Danuta Okońska, Eugenia Płaczek, Łucja Podlewska, Józefa Polak, Maria Trokowska, Danuta Zdrenka, Edmund Bindek, Jan Cieślik, Bogdan Dąbrowski, Janusz Okoński, Jerzy Podlewski, Jan Wojciechowski oraz wspomniany Mikołaj Mokołajczyk, który zajmował się także scenariuszem, choreografią i opracowaniem muzycznym. Zresztą za całą oprawę odpowiadał sztab profesjonalistów: za scenografię i kostiumy Łukasz Błażejewski, muzykę Zbigniew Kozub, realizację dźwięku Anna Kozub, teksty i dramaturgię Aneta Cardet, projekcje video Mirosław Kaczmarek, a współpracą organizacyjną zajęli się wspomniana już Anna Kozub oraz Barbara Matysek-Szopińska i Henryk Szopiński. To Dom Polski był zresztą współorganizatorem projektu, jego partnerem Instytut Muzyki i Tańca, a patronami medialnymi Gazeta Wyborcza (na której łamach można było zresztą przeczytać recenzję spektaklu, TVP Poznań, e-teatr oraz Gazeta Teatralna Didaskalia.
[[nowa_strona]] Różnice a życiowe pryncypia
Gdy po spektaklu podczas nieoficjalnej części podsumowano występ, seniorzy przyznali, że miesiąc pracy nad przedstawieniem wcale nie należał do łatwych. Zdarzały się nerwowe chwile, momenty, gdy w emocjach głosy były wyraźnie uniesione, a z ust leciały nawet przekleństwa. Nikt na nikogo jednak się nie obrażał, wszystkim przyświecał bowiem jeden cel – jak najlepsze przygotowanie. Owszem, niektórzy z seniorów zrezygnowali w trakcie, ale większość dzielnie wytrwała, dziękując na koniec Mikołajowi Mikołajczykowi za kilka tygodni wytężonej współpracy. – Nasz mistrzu... – zwracali się podczas spotkania podsumowującego projekt, na którym we wszystkie strony płynęły słowa wdzięczności za pomysł, inicjatywę i wspólnie spędzony czas.
Po spektaklu rozmawialiśmy chwilę z reżyserem... – W Zakrzewie odbyłem własną, osobistą rewolucję. Przyjechałem po trudnym sezonie, obawiałem się tego projektu, tego, że mam pracować z ludźmi, którzy nie są profesjonalistami, chociaż wcześniej współpracowałem już z osobami, które działały jedynie w ruchu amatorskim albo nie działały nigdzie w ogóle. Seniorzy z Zakrzewa pokazali mi, jak można cieszyć się małymi rzeczami i jak ważny jest dystans do tego, co nas otacza. Prawdopodobnie to ja od nich wziąłem więcej niż oni ode mnie – przyznał. Jak w jego ocenie wyglądała ta miesięczna współpraca? – Początkowo oczywiście w ogóle nie znałem tych ludzi. Miałem miesiąc, żeby poznać ich na tyle, ażeby wydobyć z nich to, co i mnie jest bliskie. To ja byłem tym, który wchodzi do czyjegoś domu i musi się wpisać w istniejące już relacje. Nie było to jednak trudne, ponieważ przyjęto mnie z otwartym sercem, z dużą dawką tolerancji i ciekawości. Najpierw bawiliśmy się i poznawaliśmy, tworząc różne towarzyskie, taneczne interakcje. Po drodze kilka osób rzeczywiście zrezygnowało, ale większość wytrwała, choć zawsze istnieje ryzyko, że projekt się rozsypie, bo reżyser i wykonawcy nie znajdą wspólnego języka. My znaleźliśmy wspólny język. Okazało się, że to, iż mieszkam w dużym mieście i robię awangardową sztukę i to, że seniorzy mieszkają na wsi i śpiewają piosenki odnoszące się głównie do tradycyjnego systemu wartości, można świetnie połączyć. Okazało się też, że pomimo dzielących nas różnic najważniejsze życiowe pryncypia są dla nas takie same – ocenił.
[[reklama]] Po udanej zakrzewskiej premierze pora podbić stolicę Wielkopolski. – Damy radę. Jestem spokojny o ten spektakl – mówi M. Mikołajczyk. W imieniu seniorów, chętnych do obejrzenia tego wyjątkowego widowiska zapraszamy do Starego Browaru 1. grudnia.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze