Rozmowy na temat tego, jak świętować rocznicę powstania chóru toczyły się już w lutym. Wówczas na corocznym, walnym zebraniu śpiewaczego stowarzyszenia głośno zaczęto dyskutować, że przydałoby się wreszcie zaprezentować nowej, najlepiej zagranicznej publiczności.
Ten pomysł dojrzewał latami. Zainicjował go nasz prezes, Zbigniew Łosoś, który w Berlinie ma rodzinę i którego marzeniem było wystąpić z koncertem najpierw w bazylice w Górce Klasztornej, a później, również w bazylice, w stolicy Niemiec
– wyjaśnia Ewa Dmochewicz, dyrygent chóru.
By wyjazd mógł stać się faktem najpierw trzeba było zebrać fundusze, jego organizacja przekraczała bowiem finansowe możliwości chórzystów. Z pomocą przyszedł Samorząd Województwa Wielkopolskiego, gmina Łobżenica oraz prywatni sponsorzy.
Wyruszyliśmy wcześnie rano w ubiegły piątek, w składzie 20 chórzystów. Byli z nami również sympatycy chóru. Pierwszy dzień upłynął na zwiedzaniu Berlina
– dodaje pani dyrygent.
Byliśmy i po wschodniej, i po zachodniej stronie Berlina. Wśród nas były osoby, które po raz pierwszy wyjechały zagranicę. Cieszę się, że dzięki temu, że należą do chóru miały możliwość takiego wyjazdu
Reklama
– mówi E. Dmochewicz.
Najważniejszy punkt wizyty miał miejsce w sobotę. Już od popołudnia Magnificat ćwiczył przy Lilienthalstrasse 5, gdzie mieści się bazylika pw. św. Jana.
Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci przez tamtejszą społeczność. Zarówno przez proboszcza jak i przez parafian. Co ciekawe, byli to przedstawiciele niemieckiej Polonii. Nasza obecność tak ich ucieszyła, że niektórzy, choć wszystkie informacje wskazywały, że wystąpimy dopiero o 18:00 podczas mszy, po której będzie koncert przyszli już dużo wcześniej posłuchać prób
Reklama
– relacjonuje Ewa Dmochewicz. Wykonywane przez góreckich chórzystów utwory wzruszały do łez.
Po wszystkim podchodzili do nas ludzie, wycierając łzy mówili, że od kilkunastu, kilkudziesięciu lat nie byli w kraju. My im przypomnieliśmy o ojczyźnie. Wielu kojarzyło nawet, gdzie leży Górka Klasztorna. Występu gratulowali nam też Niemcy
– dodaje E. Dmochewicz.
Odwiedziny Berlina zakończyły się w niedzielne popołudnie.
To był też czas bardzo intensywnych warsztatów muzycznych, bo chcąc wypaść jak najlepiej bardzo dużo ćwiczyliśmy. Ponadto nawiązaliśmy współpracę z jednym z miejscowych chórów, który za jakiś czas odwiedzi także nas
Reklama
– mówi Ewa Dmochewicz. Przetarcie szlaków do zagranicznych wojaży ośmieliło chórzystów.
W głowach zarządu chóru już rysują się plany kolejnych wyjazdów i udziału w międzynarodowych konkursach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze