Reklama

Choroba za jeden uśmiech

23/05/2015 00:00
Wojtek Wiese raz wygrał z rakiem. Teraz sposobi się do kolejnej walki, ale potrzebuje wsparcia. Lek, który ma mu pomóc, nie jest refundowany

Też będę łysy – pomyślał siedemnastolatek, gdy trafił na oddział onkologiczny. W chorobę, którą dotąd oglądał przez szklany ekran telewizora, wszedł z marszu - tydzień wcześniej siedział w ławce I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Złotowie. - Wszyscy będą na mnie patrzeć jak na jakiegoś kosmitę – to kolejna myśl mieszkańca Międzybłocia. Potem były kolejne: o życiu i śmierci, o przeznaczeniu. Przeplatały je cykle chemioterapii. - Dlaczego ja - to jest najgorsze pytanie. Nie da się go rozwinąć. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny –chory na chłoniaka Wojtek nie szukał winnych. Raka potraktował jak wyzwanie. W ubiegłym roku na oddziale onkologicznym w jednym z poznańskich szpitali spędził łącznie pół roku. Osłabiony, z gorączką, zakażeniami i, co najgorsze, odcięty od świata. - Ktoś w moim wieku powinien marzyć o spotykaniu się ze swoimi rówieśnikami, a ja patrzyłem na nich jak na rezerwuar całego zła. Mogli mnie zarazić – mówi licealista. Kilka miesięcy temu wrócił do domu po megachemioterapii i przeszczepie komórek macierzystych. - Wyszedłem po osiemnastu dniach, co było szokiem dla lekarzy, bo byłem drugim rekordzistą w historii oddziału – najbardziej jednak Wojtka Wiese cieszyło nie miejsce na podium, ale słowa na wypisie: „zdrowy”. Dziś siedzi za stołem w salonie, z burzą ciemnych loków na głowie i z niemal niegasnącym uśmiechem na ustach. Jego szyja wygląda normalnie.

Upierdliwy klient

Rak długo nie boli. Wojtek nie ma żadnych dolegliwości, tylko węzły chłonne mu się powiększyły.
- Wiedziałem, że nie mogę być do końca pewny, że choroba nigdy nie wróci. Zawsze trzeba mieć rezerwę w szczęściu, bo z dnia na dzień wszystko może się zmienić – niedawno po raz kolejny okazało się, jak wyjątkowy jest Wojtek. Choroba wybrała go po raz kolejny. - Widać jestem upierdliwym klientem. Po autoprzeszczepie powinno być wszystko w porządku, a tu nawrót. Znowu jestem w specjalnym gronie, bo bardzo mało osób ma nawrót choroby po takim leczeniu jak ja miałem – W. Wiese bez skrępowania opowiada o czekającym go powrocie do szpitala. - Była to dołująca informacja, ale pozbierałem się i staram się łapać każdą chwilę przed leczeniem. Może to i lepiej, że stało się to teraz? Gdybym zaczął żyć normalnie i wtedy wróciłaby choroba, to pewnie byłoby mi trudniej – zastanawia się chłopak i nie sposób nie przyznać mu racji. Tak samo jak słowom, że przez ostatni rok dojrzał i zaczął doceniać rzeczy niedostrzegalne dla nastolatków.
- Patrzę nie na to, co straciłem, ale co zyskałem. Doceniam takie wartości jak rodzina, szczęście no i zdrowie. Choroba to kop w tyłek – mówi uczeń „Ogólniaka”.

[[reklama]]

Siłą rozpędu Wojtek zmienił profil w szkole z matematyczno-fizycznego na biologiczno-chemiczny. Chciałby zostać lekarzem i pomagać ludziom. Nie skupiać się na sobie, ale dawać ludziom pozytywną energię. Do sprawy podchodzi bardzo poważnie. Z pomocą nauczycieli z I LO, którzy przychodzą do niego do domu, dogonił kolegów i ma trzecią średnią w klasie. Często dzień zaczyna przed szóstą, a kończy po 23. Nie ma czasu do stracenia. To, że jest ciągle w biegu nie oznacza wcale, że nie ma chwil załamania. Mężczyzna też płacze. - Chyba lepiej jednego dnia się wypłakać, by przez sześć kolejnych się śmiać – Wojtek, z wrodzonym optymizmem, ucina temat.

Zdrowie kosztuje

W miniony poniedziałek Wojtek wrócił do szpitala. Czeka go chemioterapia, a potem leczenie nowym lekiem. - Brentuximab to środek biologiczny, mało toksyczny, który daje mi szansę na leczenie mniejszym kosztem dla organizmu niż to proponowane przez NFZ – twierdzi mieszkaniec Międzybłocia. Niestety ta nowa terapia jest kosztowna (40 tys. zł miesięcznie) i nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wojtek będzie potrzebował od dwóch do ośmiu dawek tego leku. - To przewyższa nasze możliwości finansowe – mówi. Dlatego państwo Wiese zwracają się o pomoc do wszystkich, którzy mogli wesprzeć finansowo leczenie Wojtka. Pieniądze wpłacać można na konto w fundacji Złotowianka:

Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 (dla operacji zagranicznych SWIFT CODE GBWCPLPP) lub: Bank Gospodarki Żywności 58 2030 0045 1110 0000 0222 6860 (dla operacji zagranicznych SWIFT CODE GOPZPLPW)
- tytule przelewu wpisać należy: Wojtek Wiese lub W-70.



W akcję pomocy zaangażowali się koledzy chłopaka, a także Fundacja Złotowianka – właśnie na pomoc Wojtkowi zbierane będą pieniądze podczas wystawy fotograficznej Wandy Bihun i na czerwcowych Świętojankach Złotowianki.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości