Też będę łysy – pomyślał siedemnastolatek, gdy trafił na oddział onkologiczny. W chorobę, którą dotąd oglądał przez szklany ekran telewizora, wszedł z marszu - tydzień wcześniej siedział w ławce I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Złotowie. - Wszyscy będą na mnie patrzeć jak na jakiegoś kosmitę – to kolejna myśl mieszkańca Międzybłocia. Potem były kolejne: o życiu i śmierci, o przeznaczeniu. Przeplatały je cykle chemioterapii. - Dlaczego ja - to jest najgorsze pytanie. Nie da się go rozwinąć. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny –chory na chłoniaka Wojtek nie szukał winnych. Raka potraktował jak wyzwanie. W ubiegłym roku na oddziale onkologicznym w jednym z poznańskich szpitali spędził łącznie pół roku. Osłabiony, z gorączką, zakażeniami i, co najgorsze, odcięty od świata. - Ktoś w moim wieku powinien marzyć o spotykaniu się ze swoimi rówieśnikami, a ja patrzyłem na nich jak na rezerwuar całego zła. Mogli mnie zarazić – mówi licealista. Kilka miesięcy temu wrócił do domu po megachemioterapii i przeszczepie komórek macierzystych. - Wyszedłem po osiemnastu dniach, co było szokiem dla lekarzy, bo byłem drugim rekordzistą w historii oddziału – najbardziej jednak Wojtka Wiese cieszyło nie miejsce na podium, ale słowa na wypisie: „zdrowy”. Dziś siedzi za stołem w salonie, z burzą ciemnych loków na głowie i z niemal niegasnącym uśmiechem na ustach. Jego szyja wygląda normalnie.
Upierdliwy klient
Rak długo nie boli. Wojtek nie ma żadnych dolegliwości, tylko węzły chłonne mu się powiększyły.
- Wiedziałem, że nie mogę być do końca pewny, że choroba nigdy nie wróci. Zawsze trzeba mieć rezerwę w szczęściu, bo z dnia na dzień wszystko może się zmienić – niedawno po raz kolejny okazało się, jak wyjątkowy jest Wojtek. Choroba wybrała go po raz kolejny. - Widać jestem upierdliwym klientem. Po autoprzeszczepie powinno być wszystko w porządku, a tu nawrót. Znowu jestem w specjalnym gronie, bo bardzo mało osób ma nawrót choroby po takim leczeniu jak ja miałem – W. Wiese bez skrępowania opowiada o czekającym go powrocie do szpitala. - Była to dołująca informacja, ale pozbierałem się i staram się łapać każdą chwilę przed leczeniem. Może to i lepiej, że stało się to teraz? Gdybym zaczął żyć normalnie i wtedy wróciłaby choroba, to pewnie byłoby mi trudniej – zastanawia się chłopak i nie sposób nie przyznać mu racji. Tak samo jak słowom, że przez ostatni rok dojrzał i zaczął doceniać rzeczy niedostrzegalne dla nastolatków.
- Patrzę nie na to, co straciłem, ale co zyskałem. Doceniam takie wartości jak rodzina, szczęście no i zdrowie. Choroba to kop w tyłek – mówi uczeń „Ogólniaka”.
[[reklama]]
Siłą rozpędu Wojtek zmienił profil w szkole z matematyczno-fizycznego na biologiczno-chemiczny. Chciałby zostać lekarzem i pomagać ludziom. Nie skupiać się na sobie, ale dawać ludziom pozytywną energię. Do sprawy podchodzi bardzo poważnie. Z pomocą nauczycieli z I LO, którzy przychodzą do niego do domu, dogonił kolegów i ma trzecią średnią w klasie. Często dzień zaczyna przed szóstą, a kończy po 23. Nie ma czasu do stracenia. To, że jest ciągle w biegu nie oznacza wcale, że nie ma chwil załamania. Mężczyzna też płacze. - Chyba lepiej jednego dnia się wypłakać, by przez sześć kolejnych się śmiać – Wojtek, z wrodzonym optymizmem, ucina temat.
Zdrowie kosztuje
W miniony poniedziałek Wojtek wrócił do szpitala. Czeka go chemioterapia, a potem leczenie nowym lekiem. - Brentuximab to środek biologiczny, mało toksyczny, który daje mi szansę na leczenie mniejszym kosztem dla organizmu niż to proponowane przez NFZ – twierdzi mieszkaniec Międzybłocia. Niestety ta nowa terapia jest kosztowna (40 tys. zł miesięcznie) i nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wojtek będzie potrzebował od dwóch do ośmiu dawek tego leku. - To przewyższa nasze możliwości finansowe – mówi. Dlatego państwo Wiese zwracają się o pomoc do wszystkich, którzy mogli wesprzeć finansowo leczenie Wojtka. Pieniądze wpłacać można na konto w fundacji Złotowianka:
Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 (dla operacji zagranicznych SWIFT CODE GBWCPLPP) lub: Bank Gospodarki Żywności 58 2030 0045 1110 0000 0222 6860 (dla operacji zagranicznych SWIFT CODE GOPZPLPW)
- tytule przelewu wpisać należy: Wojtek Wiese lub W-70.
W akcję pomocy zaangażowali się koledzy chłopaka, a także Fundacja Złotowianka – właśnie na pomoc Wojtkowi zbierane będą pieniądze podczas wystawy fotograficznej Wandy Bihun i na czerwcowych Świętojankach Złotowianki.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze