Reklama

Co dalej z targowiskiem?

17/03/2016 13:10
Handlujący spotkali się z burmistrzem, bo nie godzą się na dzierżawę terenu przez prywatnego przedsiębiorcę. - To będzie koniec targowiska w Łobżenicy – oceniają. Inne zdanie ma potencjalny najemca

Niezadowolenie handlujących wywołała informacja, że władze gminy prowadzą rozmowy dotyczące wynajmu placu Mariuszowi Leśniewskiemu. Przypomnijmy, że przedsiębiorca z Bydgoszczy, który zainteresował się łobżenickim targowiskiem zarządza kilkoma tego typu obiektami. Organizuje na nich handel oraz przyległe mu zaplecze w postaci np. parkingów w kompleksowy sposób. Na takiej umowie, oprócz wpływów z tytułu opłaty targowej od handlujących, które w skali roku sięgają 250 tys. złotych, gmina miałaby zyskać 10 tys. zł netto miesięcznie z tytułu dzierżawy Mariuszowi Leśniewskiemu. Wstępne porozumienie zakładało również, że środki z najmu trafią na poprawę infrastruktury targowiska, która nie jest najlepsza. Jeden z warunków współpracy zakładał także, że jeśli pomysł z dzierżawą okazałby się źle trafiony i spowodował wygaszanie targowiska, ważność umowy niemal natychmiast traciłaby moc.

Nie!

Tymczasem zdaniem handlujących rozpoczęcie przez gminę współpracy z przedsiębiorcą spowoduje upadek targu w mieście.

Reklama

To będzie koniec targowiska w Łobżenicy

– mówią chórem zgromadzeni w niedzielny poranek w sporej grupce handlarze. Oceniają też, że jeśli dojdzie do podpisania umowy i najemca wprowadzi opłaty abonamentowe niemal od razu trzydzieści, czterdzieści procent z nich zrezygnuje z przyjazdu do Łobżenicy.

To nie te czasy, gdy na jednym bazarze ze stoiska znikał cały towar, który się przywiozło i można sobie było pozwolić na wyższe koszty. Każdy liczy, co mu się opłaca, a co nie

– mówi starszy mężczyzna[[pay]].

Reklama

Tu nie ma problemów, o których była mowa. Nie bijemy się o miejsca, bo przez tyle lat przyjeżdżania do Łobżenicy każdy ma już swoje. Znamy się, szanujemy się, pomagamy sobie. Może ze 20 lat temu było tak, że trzeba było starać się o miejsce, a teraz? Młodych do handlu nie ciągnie – to ciężka praca. Poza tym jesteśmy przeciwni pomysłom ustawiania nas według działów tematycznych. Nasi klienci, stali klienci od lat wiedzą kto, gdzie stoi. Po co wywoływać zamęt?

– dodaje jego kolega. Zebrana grupa handlarzy ma też żal, że rozmowy nt. przyszłości targowiska rozpoczęły się bez ich udziału.

Reklama

Na co skarżą się handlarze? Głównie na kiepski stan nawierzchni płyty targowiska i jego odwodnienie

Handlujący potwierdzają natomiast, że targowisku przydałby się remont. Wskazują zwłaszcza na dziurawą nawierzchnię jego płyty oraz słabe odwodnienie, przez co często ich namioty stoją pośród kałuż.

Poszliśmy do burmistrza, by zaproponować mu inne rozwiązanie. Jesteśmy skłonni zgodzić się na podwyższenie opłaty targowej. W tej chwili opłata za namiot o powierzchni 9 m2 wynosi 30 zł. Możemy dać nawet o 10–15 zł więcej, ale niech targowisko zostanie w zarządzie gminy, która tę nadwyżkę sama przeznaczy na remont

Reklama

– mówi jeden z handlujących, który w ubiegły poniedziałek odwiedził gabinet burmistrza Piotra Łososia.

Policzyliśmy, że w skali roku, może to być dodatkowo nawet 40– 45 tys. złotych i to są pewne pieniądze, które na konto gminy trafiają po każdej niedzieli

– dodaje jego kolega. Handlujący nie ufają w zapewnienia przedsiębiorcy z Bydgoszczy, o poprawie infrastruktury targowiska po wprowadzeniu opłat abonamentowych.

A co jeśli do podpisania umowy dojdzie?

Odejdziemy stąd. Znajdziemy nowe miejsce. Zorganizujemy się sami albo z pomocą którejś z okolicznych gmin. 250 tys. zł piechotą nie chodzi. Chętni na terenie w promieniu 70 kilometrów bo czasem nawet tak daleko dojeżdżamy się znajdą. Szkoda tylko, że odbędzie się to ze stratą dla mieszkańców Łobżenicy

Reklama

– sugerują handlarze.

Zgodzili się

W miniony poniedziałek w łobżenickim urzędzie odbyło się posiedzenie wspólne komisji rady miejskiej z udziałem burmistrza w sprawie targowiska. W jego pierwszej części przedstawione zostały podstawowe problemy, przed którymi stanęła gmina. Chodzi głównie o zapewnienie bezpieczeństwa, ładu i porządku na targu.

Podstawowym efektem nie ma być dodatkowy zysk, lecz kompleksowe zorganizowanie tego targowiska, które powstało i rządzi się na zasadach prawa Kaduka, zanim dojdzie tam do jakiegoś nieszczęścia

Reklama

– mówił Piotr Łosoś. Z jego strony i ze strony radnych pojawiały się też obawy, czy wydzierżawienie targowiska potencjalnemu najemcy i wprowadzenie przez niego opłaty abonamentowej nie spowoduje, że niedzielny rynek z Łobżenicy zniknie, a za nim znikną środki w kwocie, sporo ponad 200 tys. złotych rocznie, które wpływają z tytułu opłat. Rozważano inne warianty zorganizowania i remontu targu. Wskazywano na ważne zapisy, które powinny znaleźć się w umowie jeśli dojdzie do jej podpisania. Wyrażano też niechęć wobec podzielenia targowiska na tematyczne sektory.

Druga część rozmów toczyła się już w obecności Mariusza Leśniewskiego. Radni pytali go m.in. o wysokość opłaty abonamentowej. Ta w Łobżenicy (przy założeniu, że dzierżawca będzie płacił gminie 10 tys. złotych netto miesięcznie) miałaby dzielić się na jednorazową – wynoszącą 65 zł tygodniowo za każde miejsce o powierzchni 9 m2 oraz abonamentową w kwocie 40 zł tygodniowo za takie samo stoisko. W przypadku abonamentu, gwarancją poza niższą ceną miałoby też być stałe – przydzielone danemu handlarzowi miejsce. Sprzedawcy o mniejszych stoiskach, np. rolnicy, czy rękodzielnicy mogliby natomiast liczyć na zdecydowanie niższe ceny. Radni i burmistrz przedstawili propozycję mniejszego zysku dla gminy, który miałby się przełożyć na niższy abonament dla handlujących. Mariusz Leśniewski stwierdził, że jest to propozycja do rozważenia, jednak przekonywał, że handlarze stoją w kolejce, żeby móc przyjechać do Łobżenicy, a ceny na stoiskach wcale nie są niższe niż w Bydgoszczy. Jego zdaniem upadek targowiska nie wchodzi w grę, zwłaszcza, że jemu też na tym nie zależy. Radni pytali go również o przewidywane inwestycje. Potencjalny najemca zaproponował, że chciałby przede wszystkim oczyścić płytę targowiska z piasku a następnie uzupełnić ubytki asfaltu. Zakłada też stworzenie drogi pieszej, bądź dla aut od strony ul. Mickiewicza, w stronę targu. W kanon jego działalności miałoby też wejść udrożnienie odpływów wody. Umowa przewidywałaby kompleksową obsługę targowiska, łącznie z miejscami parkingowymi. Po zapoznaniu się z tą informacją radni zgodzili się, by burmistrz podejmował dalsze rozmowy z najemcą.

Reklama

Będziemy chcieli uszczegółowić w umowie, która będzie podpisana na trzy lata sprawy dotyczące inwestycji przez dzierżawcę. Podejmiemy też rozmowy, by kosztem zysku gminy obniżył on abonament dla targujących

– komentuje sprawę Piotr Łosoś. Wiele wskazuje na to, że umowa zacznie obowiązywać od 1 kwietnia.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rokfor 2016-03-19 09:20:57

    Potencjalny najemca zapomina cały czas o tym że Łobżenica to nie Bydgoszcz a skoro czeka kolejka chętnych do handlu to dlaczego zawsze da się znaleźć kilka wolnych miejsc na placu.Opłaty najbardziej uderzą w małe stoiska których nie braknie na Łobżenickim placu i to one odpadną jako pierwsze. W ich miejsce wejdą cudzoziemcy z ich ciągłymi okrzykami "tanio pani ,tanio". Ilu z nich płaci podatki ? Dalsze kroki pozbawią pracy Polaków. Potencjalnemu dzierżawcy idzie tylko o zysk a moim zdaniem gmina lepiej może poradzić sobie z placem i skorzystamy na tym wszyscy. Jakoś nigdzie w okolicy nie ma prywatnych targowisk a place są niczego sobie , wystarczy trochę chęci a nie odpychać problem od siebie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości