Problem narastał od lipca. Przepust pod gminną drogą udrożniony miał być jesienią, podczas remontu traktu. Nic z tego. W styczniu Tomasz Przybyła ze Starej Wiśniewki, Władysław Trojanowicz z Prochów i kilku innych rolników miało już poważny problem. Pod wodą znalazło się kilka hektarów ziemi. W końcu wójt zdecydował, że pomoże.
Moglibyśmy się przepychać, bo rów jest na terenie prywatnym, ale skoro urządzenie wodne znajduje się pod naszą drogą, to nie odżegnujemy się od tego i chcemy to udrożnić
– mówił nam na początku stycznia. Zlecił nawet wykonanie tego zadania spółce wodnej kierowanej przez Czesława Graczyło. Koszt H. Dobrosielski wycenił na 5 tys. zł. Rolnicy ze swej strony, jak T. Przybyła, deklarowali, że po spuszczeniu wody udrożnią rowy melioracyjne biegnące przez ich pola. Sprawa wyglądała na załatwioną.
Przez kilka dni. Po nich wójt wycofał zlecenie dla spółki wodnej. Tłumaczy to tak:
Deklarowałem, że zrobimy przepust i tę wodę spuścimy. Tyle że rowy z jednej i z drugiej strony nie są naniesione na mapy, nie są własnością gminy, a rolnicy, którzy są ich właścicielami, nie należą do spółki wodnej.
Wysłał więc do nich pismo wzywające do naprawienia przepustu na własną rękę. Potwierdza to Krystyna Thomas, odpowiedzialna w Urzędzie Gminy Zakrzewo za gospodarkę komunalną:
Pierwsze ustalenia były takie, że my wyremontujemy przepust, a rolnicy rowy, ale potem zadzwonił pan Józef Helt i wraz z Tomaszem Przybyłą zadeklarowali, że oni sami to zrobią. Pytali, czy mogą wejść na drogę i udrożnić przepust. Stwierdziliśmy, że skoro chcą to zrobić szybciej i we własnym zakresie, to wyrazimy na to zgodę. Chcemy tylko mieć informację, kiedy to nastąpi, bo tam dalej mieszkają ludzie i musimy zorganizować im dojazd do wsi.
Reklama
Problem w tym, że wspomniany Józef Helt zaprzecza, by deklarował, że udrożni przepust.
Sprzedałem swoje tamtejsze siedlisko 29 grudnia i interesu tam nie mam. Partycypować w kosztach nie chcę, bo nie jestem stroną
– mówi przedsiębiorca ze Złotowa. Jego zdaniem gmina powinna zareagować tam wcześniej. Jedyne co obiecywał, to że może być, razem z panem Przybyłą, przy udrażnianiu przepustu. Jego zdaniem za jego zatkanie odpowiadają bobry.
Gdybym coś obiecał, to bym to zrobił
– podkreśla. Zapytany o zdanie T. Przybyła odmówił komentarza, chciał najpierw skontaktować się z J. Heltem, co miało mu się nie udawać.
Tymczasem Władysław Trojanowicz sprawą zainteresował Krzysztofa Doroszuka. Radny Rady Gminy Zakrzewo jest zdania, że przepust pod gminną drogą należy do gminy i powinna ona bezwzględnie się tym problemem zająć. Takie też stanowisko przedstawił wójtowi w poniedziałek 29 stycznia podczas posiedzenia komisji rady.
Po informacji od rolnika, że nie da rady udrożnić przepustu, wójt wznowił zlecenie dla spółki wodnej. Zadanie to opłaci jednak gmina.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ten wojt juz dawno powinien odejsc nikt cie juz nie chce anie wojcie pa pa
Brawo dla wujta. Zawsze umyje ręce od problemu. Chyba czas na zmiany w Gminie Zakrzewo trzeba wpuścić młodych ludzi którzy mają pomysły i będę realizować plany.
ten wojt juz dawno powinien odejsc nikt cie juz nie chce anie wojcie pa pa
Brawo dla wujta. Zawsze umyje ręce od problemu. Chyba czas na zmiany w Gminie Zakrzewo trzeba wpuścić młodych ludzi którzy mają pomysły i będę realizować plany.