- Trochę powieje wiatr - nie mamy prądu. Tak samo jest gdy pada deszcz albo są mrozy lub upały. Trudno mi już policzyć, ile razy jeszcze nawet nie będąc sołtysem dzwoniłam do zakładu energetycznego w Wałczu, a nawet w Poznaniu, by coś z tym problemem zrobiono. Owszem, niektóre ze słupów energetycznych we wsi były wymieniane nawet w przeciągu minionego tygodnia, jednak to w niczym nie pomogło – relacjonuje M. Miłoch. Dodaje także, że energii elektrycznej brakuje często od kilkunastu sekund do kilku - kilkunastu minut. - To się zdarza nawet kilka razy w tygodniu. Poza tym obserwujemy spadki napięcia widoczne nie tylko w domach, ale też w oświetleniu ulicznym. Wiemy, że jeśli jedna z latarni zaczyna mrugać i przygasać, to pewnie zaraz prądu nie będzie. Często też jest tak, że przez dłuższy czas po takim wyłączeniu brakuje fazy – stwierdza sołtys. Jej zdaniem to negatywnie wpływa na żywotność urządzeń rtv, agd i nie tylko. - To jest XXI, a nie XIX wiek. Ludzie mają w domach komputery, telewizory, zainstalowane zasypowe piece centralnego ogrzewania z elektronicznymi sterownikami. Takie nagłe wyłączenie resetuje ustawienia sterownika, co, jeśli ktoś w porę nie zareaguje, np. uruchamiając agregat prądotwórczy, który zasili sterowniki i pompy tłoczące ciepłą wodę do instalacji ogrzewania, może doprowadzić do tragedii, do wybuchu pieca – mówi Małgorzata Miłoch.
- Stacja Śmiardowo Krajeńskie zasilana jest z Głównego Punktu Zasilania Złotów - linią średniego napięcia Krajenka 1. Odległość tej stacji od GPZ-tu to ok. 22 km. Na tej linii, w celu poprawy pewności zasilania, prowadzimy prace modernizacyjne i eksploatacyjne. Zamontowaliśmy tu m.in. reklozer, tzn. rozłącznik mocy z zabezpieczeniami, który w wypadku wystąpienia zakłócenia pozwala odłączyć tylko tę część odbiorców, która zasilana jest z sieci objętej awarią. Dzięki takim rozwiązaniom nie ma konieczności wyłączania całej linii. Instalujemy na tej linii również rozłączniki radiowe - pięć sztuk już zamontowaliśmy, obecnie jesteśmy na etapie zabudowy dwóch kolejnych - wyjaśnia Ewa Katulska, rzecznik prasowy poznańskiego oddziału dystrybucji Enea Operator Sp. z o.o.. Czym natomiast spowodowane są krótkie przerwy w dostawie energii? - To działania zabezpieczeń linii, czyli Samoczynne Ponowne Załączanie (tj. naturalne zabezpieczenie linii). Natomiast ich przyczyną są głównie warunki atmosferyczne: bardzo silne podmuchy wiatru, wichury, anomalie pogodowe, kładzenie się drzew na linie, zarzucanie gałęzi i konarów na linie. Aby temu zapobiec prowadzimy wspomniane prace modernizacyjne i naprawcze. Na bieżąco prowadzimy także prace eksploatacyjne związane z wycinką drzew i gałęzi. W przypadku wystąpienia awarii prosimy o wyrozumiałość. Nasi pracownicy, zarówno Dyspozytorzy jak i ekipy Pogotowia Energetycznego, robią wszystko, aby przerwy w dostawie energii skracać do minimum i jak tylko szybko się da, wszystkimi dostępnymi siłami i środkami, przywracać zasilanie – dodaje E. Katulska. - Każdy, kto wskutek zdarzenia związanego z działalnością Enei Operator dozna szkody, może wnieść roszczenie (w formie pisemnej) o odszkodowanie do naszej firmy. Konieczne jest udokumentowanie poniesionych strat oraz wskazanie czasu i miejsca wystąpienia szkody - informuje rzecznik firmy Enea.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no ale jak tam Enea powiedziała mocne podmuchy wiatru. Troszkę zawieje tak z 30 km/h i prądu nie ma, lekka mżawka i nie ma prądu.
no ale jak tam Enea powiedziała mocne podmuchy wiatru. Troszkę zawieje tak z 30 km/h i prądu nie ma, lekka mżawka i nie ma prądu.