Seniorzy siedzą na ustawionych naprzeciw siebie kanapach. Trzymają kartki w rękach – dzisiaj uczą się o zdrowym odżywianiu. Jedni komentują między sobą czytaną treść, inni ze zdziwieniem przyglądają się kartkom. Któryś z panów po kilkunastu sekundach wpatrywania w papier woła o okulary, bo bez nich niewiele widzi.
Teraz lepiej
– stwierdza, gdy bryle trafiają na nos. Szefem tego miejsca jest Aleksandra Mueller. Pochodzi z Trójmiasta, obecnie mieszka w Krajence. Trafiła tutaj ponad rok temu z misją rozwoju placówki.
Każdy dzień jest pełen aktywności. Nikt się tutaj nie nudzi. Gdy seniorzy wracają do domów, najczęściej są trochę smutni. Z niecierpliwością oczekują kolejnego dnia i następnych wspólnie spędzonych chwil
– zapewnia.
W Wigorze pojawiła się zaledwie dwa tygodnie po tym, jak placówka ruszyła w drugiej połowie października 2015 roku. Nie ma wątpliwości, że dla osób w tej grupie wiekowej taka instytucja to skarb.
Są kluby seniorów, Uniwersytet Trzeciego Wieku, ale tam są zupełnie inni seniorzy, choć inni niekoniecznie ze względu na wiek
Reklama
– zastrzega, porównując do okolicznych środowisk, które skupiają osoby w jesieni życia.
Wszyscy zadbaliśmy o to, aby to miejsce było takim, jakim jest
– odnosi się do swoich współpracowników. Są opiekunki, terapeutki zajęciowe, pedagog, a od lutego w Wigorze ma się także pojawiać psycholog, której specjalizacja to geriatria.
Społeczeństwo się starzeje, więc problem będzie istniał i trzeba się z tym zmierzyć
– Aleksandra Mueller nie ma wątpliwości, że utworzenie placówki było strzałem w dziesiątkę.
Należy jak najdłużej wspierać te osoby w aktywności pozainstytucjonalnej. Chodzi o to, aby zbyt szybko nie trafiały do miejsc, w których w pewnym sensie są zamknięte w myśl postępowania: niech tam sobie żyją. Nie w tym rzecz
– mówi, powołując się na badania z regionu Flandrii.
Tam średni pobyt osoby starszej w „placówce zamkniętej” wynosi dwa–trzy lata. W Polsce około dwadzieścia lat! Osoba starsza powinna trafić w takie miejsce rzeczywiście dopiero wtedy, gdy nie może już sama funkcjonować i niezbędna jest opieka innych. Kiedyś było inaczej, bo powszechnością było funkcjonowanie rodzin wielopokoleniowych. To się zmienia, ale jednocześnie w Polsce, szczególnie w małych środowiskach, nie ma odpowiedniej infrastruktury, która jak najdłużej pomagałby seniorowi być autonomicznym. Placówka taka jak ta jest odpowiedzią na te potrzeby
Reklama
– przekonuje.

M.in. pod okiem tych osób seniorzy spędzają w tym domu niemal cały dzień. Druga z lewej Aleksandra Mueller
Dzień zaczyna się tutaj o 7.30. Koło 9.00 jest wspólne śniadanie. Osiem godzin leci jak z bicza strzelił. Zajęcia, rozmowy, prace manualne (osoby z alzheimerem chodzą na zajęcia w złotowskim Warsztacie Terapii Zajęciowej pracować w glinie), gimnastyka, zajęcia terapeutyczne, świetlicowe, rehabilitacja, dogoterapia, no i wizyty gości, wśród których największą frajdę przynoszą oczywiście spotkania z dziećmi.
Po całym dniu seniorzy są wręcz zmęczeni
– przyznaje Aleksandra Mueller. Osiem osób korzysta z możliwości dowozu.
Gdyby nie to, ci seniorzy nie mogliby do nas dotrzeć
– uzmysławia kierownik placówki.
Z relacji bliskich wiemy, że gdy przychodzi weekend nasi seniorzy potrafią dać do wiwatu. Brakuje im tego miejsca, swojego towarzystwa
– podkreśla.
Obecnie mamy tutaj dwadzieścia osób, ale z moich informacji wynika, że jest kolejka oczekujących. Obecnie grupa spokojnie mogłaby liczyć około trzydziestu osób.
Reklama
Zarezerwowany stolik – Do Wigoru kwalifikuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Dwa podstawowe warunki: mogą to być złotowianie, którzy ukończyli 60. rok życia...
NIK pozytywnie – Roczny budżet placówki wynosi około 230 tys. zł. W 2016 roku wydatki obniżyła ministerialna dotacja przyznana w ramach konkursu MRPiPS...
Jesteśmy zdeterminowani – Na poziome tworzenia Wigoru przeszukaliśmy absolutnie wszystkie nasze nieruchomości. W poprzednich latach miasto tak się idiotycznie rozprzedało...
Do Wigoru kwalifikuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Dwa podstawowe warunki: mogą to być złotowianie, którzy ukończyli 60. rok życia. Niekiedy są to osoby odrobinę wykluczone społecznie, choć nie zawsze, czasami z problemami socjalnymi
Reklama
– wyjaśnia kierownik Wigoru. Przyznaje, że społeczeństwo także coraz chętniej włącza się w aktywizację seniorów.
W dużych miastach funkcjonuje tzw. „zarezerwowany stolik”, gdzie senior może przyjść z opiekunem, nieodpłatnie otrzyma obiad czy deser zafundowany przez właścicieli lokalu. Nam także udało się dwukrotnie zrobić coś takiego. Dzięki uprzejmości cukierni państwa Lewandowskich i właścicieli restauracji Promenada
– podkreśla z wdzięcznością A. Mueller.
Na co dzień z seniorami pracują: Lucyna Zenfler, Irena Klóska (opiekunki osób starszych, terapeutki), Maria Błaszczyk (pedagog), Krzysztof Kaźmierski (fizjoterapeuta), lek.med. Joanna Czernaś (ze specjalizacją z geriatrii) i dr Monika Matecka (psycholog). Część z tych osób to miejscowi, niektórzy dojeżdżają z Poznania, Szczecina czy Trójmiasta. Są także wolontariusze: Krystyna Matraszek, Katarzyna Piątkowska, Karolina Bąkowska, Helena Jędrzejewska, Jeremiasz Urbański, Anna Rogut, Iwona Sadowska, Maria Jaszczyk, Anna Król, Paulina Zdrenka i Alicja Król.

W trakcie naszej wizyty seniorzy uczestniczyli w szkoleniu na temat zdrowego żywienia
Roczny budżet placówki wynosi około 230 tys. zł. W 2016 roku wydatki obniżyła ministerialna dotacja przyznana w ramach konkursu MRPiPS. Dodatkowo w 2015 roku, miasto otrzymało 77 tys. zł na utworzenie i wyposażenie placówki. Reszta kwoty rocznego budżetu nie leży jedynie po stronie samorządu, bo także sami seniorzy ponoszą comiesięczną odpłatność. Choć nie wszyscy – są tacy, którzy z racji społeczno–socjalnego sytuowania są zwolnieni z opłat. Inni, w zależności od indywidualnej sytuacji płacą średnio od 50 do 400 zł. Kwoty nie są zawrotne, stąd też zapewne spore zainteresowanie kolejnych osób. W tej chwili nie ma jednak możliwości przyjęcia ich do tego domu.
Wiceburmistrz Małgorzata Chołodowska przyznaje, że miasto od początku miało kłopot ze znalezieniem miejsca pod placówkę. Gdyby nie porozumienie z parafią pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, ulokowanie seniorów byłoby jeszcze trudniejsze (DD Senior Wigor mieści się w budynku dawnych salek katechetycznych przy parafii). Ostatnio Senior Wigor przeszedł kontrolę Najwyższej Izby Kontroli pod kątem realizowania programu w pilotażowym roku działalności.
Ocena jest pozytywna
– mówi burmistrz Adam Pulit, jego zastępczyni podkreśla jednak, że za najsłabszy punkt uznano właśnie lokal.
Nie jest za mały, ale mógłby być większy
– przyznaje Małgorzata Chołodowska.
Na poziome tworzenia Wigoru przeszukaliśmy absolutnie wszystkie nasze nieruchomości. W poprzednich latach miasto tak się idiotycznie rozprzedało, że lokalu, który by się nadawał na tego typu placówkę, w zasobach miejskich nie ma
– mówi wiceburmistrz.
Albo znajdziemy duży lokal, który będzie można rozbudować w razie potrzeby, albo utworzymy inny punkt również na zasadzie wynajmu
– jedynie takie rozwiązania widzi na dzisiaj zastępca burmistrza.
Mam pewne pomysły, ale jeszcze nie na tę chwilę
– dodaje Adam Pulit.
Widzimy, rosnącą potrzebę, widzimy tendencje, społeczeństwo się starzeje i naszą rolą jest wychodzenie takim potrzebom naprzeciw, dlatego jesteśmy zdeterminowani, żeby rozwijać ten program
– zapewnia burmistrz.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze