Reklama

Coś po sobie zostawię

29/12/2013 00:00
Parafia ma swój ewangeliarz. Jest to dzieło napisane ręcznie przez wiernych. Prawdopodobnie jest to pierwszy taki przypadek w Polsce

Ksiądz, nauczyciel, farmaceuta, rolnik, kierowca, sprzedawca, uczeń, ci w trakcie robienia doktoratu oraz ci, którym nie było dane ukończyć szkoły podstawowej; starzy oraz bardzo młodzi - co ich wszystkich połączyło?

Jak sami mówią – miłość do Pisma Świętego. Podjęli się niemal benedyktyńskiej pracy, przepisali wszystkie ewangelie ręcznie. Wyszło dzieło, którym można się tylko zachwycać. Pamiątka, a jednocześnie świadectwo wiary.

Halina Peczyńska – szefowa okoneckiego Caritas



Chciałam mieć swój osobisty udział w tworzeniu ewangeliarza. Ewangeliarz jest pisany odręcznie przez naszych parafian, naszą wspólnotę, do której się zaliczam i z którą się identyfikuję. Jestem dumna z faktu, że jako jedna z wielu osób wpisuję się w tworzenie historii naszej parafii.

Czytając ewangeliarz niech każdy dostrzeże wielką głębię tego, co nam umyka w codzienności. Mam nadzieję, że ewangelie przepisane odręcznie przyciągną i zaciekawią każdego, kto chce dostrzec całe piękno liturgii, która łączy wymiar duchowy i zbawczy. Stwórzmy mu miejsce w naszych domach i niech przetrwa przez pokolenia dla potomnych.

****
Do ręcznego przepisywania części Pisma Świętego zgłosiły się sto cztery osoby, ewangelii jest osiemdziesiąt dziewięć. Większość osób, które się tej żmudnej pracy podjęła, z początku do pomysłu księdza wikariusza Zbigniewa Olkowskiego podeszła sceptycznie. Zadawano sobie najczęściej pytania: czy podołam, czy mój tekst da się odczytać, czy nie zrobię błędów?

Ksiądz Zbigniew wszystkim wahającym się dodawał otuchy, deklarując, że sam ma niezbyt czytelne pismo. Ewentualne błędy ortograficznie nie miały podlegać korekcie, wszystko miało mieć oryginalny charakter. Po tych zapewnieniach ruszyła lawina ze zgłaszającymi się, ich liczna zaskoczyła nawet samego pomysłodawcę.

Małgorzata, Jacek Kalutowie – nauczyciele. Kacper – uczeń



Podczas jednej z niedzielnych mszy nasi księża wyszli z inicjatywą ręcznego przepisania Ewangelii. Mojej rodzinie pomysł bardzo się spodobał i spontanicznie podjęliśmy decyzję o włączeniu się w akcję, która jest świetnym sposobem przybliżenia ewangelii, zachętą do częstego czytania Pisma Świętego oraz uczynienia słów ewangelii żywym Słowem Bożym.

Akcja ta rozniosła się szerokim echem, do przepisywania zgłosiły swój akces również osoby z sąsiedniej parafii Lotyń, jak i z Kołobrzegu. Każdy z nas dostał losowo wybrany fragment ewangelii ze wskazówkami do przepisywania. Pisanie danego fragmentu zajęło mi około 3 godzin.

Od niedzieli cieszymy się pięknie wydanym ewangeliarzem i z niecierpliwością czekamy na następne propozycje naszych księży.

****
To, kto jaką ewangelię będzie przepisywał, wyznaczono w drodze losowania. Każdy otrzymał tekst pochodzący z Biblii Tysiąclecia. Miał go przepisać na specjalny szablon. Ile średnio zajęło to czasu? Różnie.

Wszystko zależało od tego, kto jak długi fragment wylosował, od zdolności władania piórem, od czasu, jakim się dysponowało. Jedni zrobili to w ciągu trzech godzin, inni musieli poświęcić na to trzy wieczory. Ale wyszło piękne, niemal bibliofilskie wydanie Ewangeliarza Okoneckiego.

Na jego treść składają się nie tylko ewangelie, są w nim umieszczone zdjęcia i krótka historia kościołów należących do okoneckiej parafii. Teksty ewangelii przyozdobione są rysunkami artysty – grafika Józefa Wawrzyńca Piotraszewskiego. Wykorzystano również prace plastyczne przedszkolaków z Niepublicznego Przedszkola „Pszczółka Maja” oraz uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej w Okonku.

Monika Ziółkowska – farmaceutka


Przyznam się, że na początku do pomysłu przepisywania Ewangelii odniosłam się sceptycznie. Z jednej strony pomyślałam, że nie bardzo mam na to czas w natłoku codziennych zajęć, ale również zastanawiało mnie to, czy znajdą się w ogóle chętni i czy uda się coś takiego zrobić. Obawiałam się także mojej ogromnej dysgrafii, która sprawia mi kłopoty z bezbłędnym przepisywaniem.

Jednak za namową księdza wikariusza, który zapewnił mnie, że będzie dobrze, podjęłam to wyzwanie. Zastanawiało mnie również to, czy tacy zwykli ludzie jak my mamy prawo do przepisywania Pisma Świętego, bo na przykład w kulturze żydowskiej nie moglibyśmy, tak sobie na to pozwolić, gdyż tam robi to odpowiedzialna za to osoba, inaczej całe Pismo uważane jest za nieczyste.

Pisanie zajęło mi dwa wieczory i o dziwo, nie zrobiłam żadnego błędu. Wtedy pomyślałam, że to zapewne Duch Święty nade mną czuwał, bo to On daje nam łaski i pomaga, gdy o to poprosimy.

Mam dwa Ewangeliarze Okoneckie w domu. Jest to piękna pamiątka, która zostanie dla moich dzieci i wnuków. Coś po sobie zostawię. Może ktoś, dzięki temu z ciekawości zajrzy do ewangelii i znajdzie tą właściwą drogę, bo nie oszukujmy się, ale my Polacy, bardzo rzadko czytamy Pismo Święte.

Ogromnie cieszę się, że jednak zdecydowałam się na wzięcie udziału w przepisywaniu Ewangelii i pewnie gdybym tego nie zrobiła, żałowałbym dzisiaj, że ominęło mnie coś tak pięknego, co daje radość, że można zrobić coś dla siebie, dla innych, ale przede wszystkim dla Boga.

****
Na Ewangeliarz Okonecki były przed drukiem prowadzone zapisy, pierwsze dwieście egzemplarzy rozeszło się błyskawicznie. Potrzebny będzie dodruk. Kupowano nie tylko dla siebie, ewangeliarz jest doskonałym prezentem pod choinkę. Jak zapewniał ksiądz Zbigniew Olkowski, jest to na pewno pierwsze takie dzieło w diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej i prawdopodobnie w Polsce.


Sprawca całego zamieszania ks. Zbigniew na pewno z dzieła jest zadowolony

Ewangeliarz Okonecki wydano z okazji Roku Duszpasterskiego „Wierzę w Syna Bożego”, który rozpoczął się w pierwszą niedzielę Adwentu.

We wstępie do księgi ksiądz Zbigniew Olkowski napisał: „To pierwsze takie dzieło w historii naszej parafii, ale po tak pięknym zaangażowaniu naszych parafian, myślę, że nie ostatnie”.
Z pewnością tak będzie.

Ryszard Mikietyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości