Reklama

Czarne perły?

16/06/2013 00:00
Efektowne dryblingi, mistrzowskie asysty i wspaniałe strzały pozostają w pamięci kibiców. Oni dostali dar, który pozwolił im przez moment zadziwić publiczność. Dlaczego nie udało się im zabłysnąć pełnym blaskiem na piłkarskich salonach?

Niektórzy tracili formę, innym przeszkadzały kontuzje czy nawet libacje alkoholowe lub po prostu zwyczajny brak szczęścia.
„Po meczu pije się zawsze. Po wygranym - oficjalnie w barze, po przegranym - po cichu w hotelowym pokoju” – pisał w swojej biografii Wojciech Kowalczyk (legionista, były reprezentant Polski). W historii piłki nożnej było wielu zawodników, którzy w młodym wieku mogli mieć u stóp cały świat. Niestety, części z nich nigdy nie udało się zrobić kariery na miarę swoich możliwości.
Oto dziesiątka zmarnowanych talentów grająca na boiskach Złotowa i okolic, według trenerów powiatu złotowskiego.

[[reklama]]

Ryszard Ludewicz
Tych talentów piłkarskich było zdecydowanie kilka. Pozwolę sobie przypomnieć. W latach 70-tych Czesław Pacała - bramkarz, Jerzy Zieliński - obrońca, Klemens Ziółkowski - napastnik, Czesław Ciula - pomocnik. W latach 80. Mirosław Sobiczewski - napastnik, Ireneusz Żendel - obrońca, Andrzej Blok – napastnik. Lata 90. należały do braci Krauze, Mariusza Grabowskiego, Krzysztofa Gazerkiewicza, Roberta Zielińskiego, Krzysztofa Frankowskiego. Według mojej opinii największym talentem piłkarskim Polonii Jastrowie był Remigiusz Skrzoska, zawodnik środka pola, grający na przełomie lat 80/90 w okresie największych sukcesów klubu (IV-III liga), później Intrat Wałcz. Niestety, jako piłkarz się nie spełnił z powodu poważnej choroby i kontuzji kolana. Dysponował dobrymi cechami piłkarskimi takimi jak waleczność, nieustępliwość, zadziorność, przy tym jeszcze był dobrym technikiem i miał znakomitą wydolność.

Jednak, aby talent piłkarski mógł się spełnić, potrzeba kilkunastu czynników, bez których nie ma się szans na karierę piłkarską:
 - zdrowie i warunki fizyczne
 - szczęście
 - poparcie osób trzecich
 - w dzisiejszych czasach, niestety, jeszcze układy.

Przyznam, że ja miałem zdrowie, warunki fizyczne, może trochę talentu, zabrakło szczęścia, poparcia i nie wchodziłem w układy – to tak na marginesie.
[[nowa_strona]]
Mariusz Ziatyk
Dla jednego spełnieniem marzeń jest gra w okręgówce, dla innego gra na poziomie ekstraklasy czy reprezentacji Polski. Talentem niespełnionym, który mógł zabłysnąć dużym blaskiem na stadionach ekstraklasy, co było i moim marzeniem jako trenera, był Janusz Biela. Ten chłopak mógł grać naprawdę wysoko. Miał wszystko, co powinien mieć kandydat na bardzo dobrego piłkarza. Był bardzo dobry motorycznie, technicznie, zależało mu, żeby grać w piłkę. W głowie miał poukładane. Zabrakło chyba wsparcia najbliższego otoczenia, które nie chciało, żeby postawił na piłkę nożną. Zabrakło mu też samemu odwagi, by pójść na głębokie wody. Próbował później szukać klubu, ale to było zdecydowanie za późno.

Aby bowiem taki talent jak Janusz mógł się spełnić, potrzebna jest do tego niesamowita wytrwałość, bo droga do sukcesu jest długa i kręta. Zanim się zostanie piłkarzem prze duże „P” trzeba czasami zostawić rodzinę i wyruszyć w nieznane. Potrzebne też jest szczęście, żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Są mecze, na których pojawiają się skauci i wtedy trzeba wykorzystać tę szansę, której nie zaprzepaścił np. Paweł Buzała, grając fantastyczne mecze z Lechem Poznań, do którego de facto później trafił. Zdrowie to kolejny argument ważny w drodze po największe laury. Bez niego, jak wiadomo, nic nie zrobimy, a kontuzje przekreślają praktycznie karierę. Przykładów jest dużo, m.in Karol Zabel, Mateusz Pobiedziński itd. Więcej mógł osiągnąć Mariusz Grabowski, który co prawda grał w „prawdziwej” trzeciej lidze, ale zabrakło menadżera, który pociągnąłby go wyżej na salony piłkarskie. Zresztą do dzisiaj, mimo 40 lat, prezentuje się bardzo dobrze. Muszę wspomnieć też Bartosza Laskę. Niesamowite warunki fizyczne i duży potencjał, niestety kompletnie niewykorzystany. Niespełnione marzenia pewnie i rodziców, i trenerów. Nie wytrzymał chyba presji. Młodych utalentowanych zawodników było dużo więcej, ale tylko garstka z nich grała lub będzie grać na najwyższym szczeblu.

[[reklama]]

Grzegorz Apryas:
Za mojej kadencji trenerskiej we Włókniarzu najbardziej utalentowani byli: Krzysztof Budny, Zbigniew i Jerzy Żerkowie oraz Janusz Kłosowicz. Nie wszyscy chcieli opuścić barwy Okonka i grać wyżej mimo składanych im propozycji. Ci z największym talentem to zdecydowanie bracia Żerkowie. Do tego zacnego grona można dodać Remigiusza Skrzoskę i Łukasza Cyruka. Aby w pełni talent mógł się jednak rozwinąć potrzebna jest boiskowa inteligencja, zazwyczaj wrodzona, poparta tytaniczną pracą i pełnym dążeniem do tego, że się chce zostać piłkarzem.
[[nowa_strona]]
Roman Michalski:
Jednym z takich talentów był Karol Zabel, który sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie wykorzystał swojego potencjału. Drugi talent, który mógł zabłysnąć, to Krzysztof Gazarkiewicz, który miał warunki na dobrego piłkarza i mógł grać wyżej. Miał szybkość, technikę, skuteczność. Nie wiem, czy nie chciał grać dalej, czy nie miał menadżera. Widziałem w nim zawodnika na wyższą ligę. Jednak żeby talent mógł eksplodować trzeba mieć trochę szczęścia. Mieć też koło siebie odpowiednich ludzi. Praca i jeszcze raz praca, i nie zadawalać się tym, że się gra w III-IV lidze. Trzeba się umieć poświęcić piłce i wtedy mamy szansę na jakąkolwiek karierę.

Piotr Muszyński:
Z moich obserwacji z ostatnich lat talentem niespełnionym był Łukasz Barczykowski. Teraz ma on 33 lata i kariery na miarę talentu już zrobić nie może. Chłopak sumienny, pracowity, gdyby trafił do klubu prowadzonego profesjonalnie wypłynąłby na szerokie wody. Miał charakter, był zaangażowany w jednostkę treningową, chłopak charakterny. Utrudnieniem było to, że grał w środowisku wiejskim i selekcja tutaj jest ograniczona. Trudno zostać zauważonym. Szkółek piłkarskich było kiedyś mniej. Łukasz był uniwersalnym zawodnikiem. Grał na pomocy, miał doskonałe warunki wydolnościowe, fizyczne. Predyspozycje osobowościowe miał wręcz znakomite. Nie miał żadnych kompleksów. Odpowiedzialny na treningach. Miał ksywę Boniek ze względu na kolor włosów. Obecnie mieszka w Pile. Niestety, aby taki talent rozbłysnął potrzebnych jest kilka czynników. Przede wszystkim szczęście i mocny charakter. I cechy wolicjonalne, jak zawziętość, pracowitość, sumienność. Nie tylko same piłkarskie walory się liczą. Musi być też taki zawodnik odpowiednio ukierunkowany. Muszą być stworzone odpowiednie warunki. Trzeba dać możliwość rozwoju, teraz jest dużo łatwiej. OZPN powinien wykazać się większą aktywnością na tym polu. Powinni wyszukiwać talenty, taki zawodnik powinien być obserwowany i śledzony, szczególnie w mniejszych środowiskach.

[[reklama]]

Eugeniusz Barabasz:
Zmarnowanych talentów było naprawdę wiele. Powodów ich niewykorzystania jest kilka. Ten zmarnowany talent, który przychodzi mi najszybciej do głowy, który z różnych przyczyn pozasportowych nie rozwinął się odpowiednio do swoich możliwości, to Piotr Wiśniewski – napastnik. Szkoda, on miał papiery na wyższe granie. Nawet taki Marcin Manikowski sporadycznie teraz już tylko pogrywa. Talent ma czy miał, ale wybrał inną drogę życiową i nic nie zrobimy. Żeby taki talent w pełni eksplodował trzeba mieć szczęście, być zauważonym przez wysłannika, oprócz tego talent plus praca. Trzeba pamiętać, że przebija się tylko niewielka ilość zawodników, zresztą podobnie jest w każdej innej dziedzinie życia. W dodatku nie każdy potrafi poświęcić się dla piłki nożnej i oddać jej swoje życie.

Wymienieni piłkarze obecnie pracują m. in. jako przedstawiciele handlowi lub pracują w wyuczonych zawodach. Jeszcze inni szukają swojego szczęścia za granicą. Wszyscy kiedyś marzyli o grze w Barcelonie, Realu Madryt czy Manchesterze United. Życie potoczyło się jednak inaczej. Czy żałują? – o to trzeba byłoby zapytać ich samych.
A kogo Państwo dopisalibyście jeszcze do tej listy?

Karol Zabel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości