Reklama

Członkowie zarządu powiatu starli się z radnymi Prawa i Sprawiedliwości

14/03/2019 18:00

Poszło o pieniądze – radni PiS oczekują inwestycyjnych działań, członkowie zarządu pytają, kiedy dostaną na nie pieniądze od partii rządzącej.

Zaczęło się jednak od tabletów. W budżecie powiatu przewidziano 12 tys. zł na ich zakup dla radnych. Ci uznali jednak, że nie chcą sprzętu, że lepiej przeznaczyć te pieniądze na oświatowe wydatki. W tym roku szczególnie duże, bo nie tylko trzeba więcej zapłacić nauczycielom z tytułu podwyżek, ale też przygotować szkoły na większą ilość uczniów, która od września trafi do powiatowych placówek w wyniku reformy oświaty. Wstępnie oszacowano, że skutkiem styczniowych podwyżek dla nauczycieli będą większe o około 700 tys. zł w skali roku wydatki w powiatowym budżecie. Od września mają wejść w życie kolejne podwyżki, w ich kontekście starosta mówił o wzroście wydatków o kwotę około miliona złotych. Ryszard Goławski podkreślił, że za zmianami w oświacie i informacjami o podwyżkach dla nauczycieli nie idą pieniądze z centrali.

– Wszyscy na nie czekamy – mówił w nawiązaniu do deklaracji, jakie padają w rządowych przekazach.

Reklama

– Gdzie są te pieniądze? W pierwszym i drugim programie Telewizji Polskiej. Ja ich nie widzę i nie widzę żadnych programów, które by telewizyjne obietnice miały spełnić. Sprawa zaczyna się robić dosyć poważna – podkreślał Ryszard Goławski.

Nie ma do kogo aplikować

Mówił nie tylko w odniesieniu do oświaty, ale także drogowych inwestycji.

– Tych pieniędzy nie ma i nie ma też programów, z których można byłoby sięgać po dofinansowanie – podkreślił. Radny PiS Henryk Trawiński odparł, że pamięta czas, gdy był radnym w Jastrowiu i Ryszard Goławski oraz Mirosław Jaskólski też bazowali na obietnicach, których nie spełniali. Że w czasie ich rządów powiatem też składano obietnice bez pokrycia, co teraz starosta wytyka partii rządzącej. Nawiązał m.in. do drogi do Nadarzyc. Na to w dyskusję włączył się radny Ryszard Król, który wypomniał Trawińskiemu, iż w 2010 roku, podczas rozmów o budowie drogi, był jako radny przeciwny, aby gmina Jastrowie dokładała się do pierwszego etapu na odcinku do Brzeźnicy.

Reklama

W dyskusję włączył się Jerzy Najder z PiS, uspokajał, że pieniądze na drogi będą. Wspomniał o deklaracjach o sześciu miliardach złotych, jakie mają być przeznaczone na takie cele i pytał, czy powiat składał już wnioski o dofinansowania. Starosta najpierw wyśmiał, że sześć miliardów w skali kraju do zaledwie kropla, nawet nie w morzu, a oceanie potrzeb.

– Jak słyszę o sześciu miliardach to trzeba się śmiać, a właściwie płakać – mówił o brakujących zerach.

– Poza tym do kogo składać wnioski, jak nie jest ogłoszony program – podkreślił (kilka godzin przed zamknięciem tego wydania Aktualności Lokalnych pojawiła się informacja o uruchomieniu Funduszu Dróg Samorządowych, z którego 377 mln złotych ma trafić do Wielkopolski).

Reklama

Radni uznali, że lepiej nie kupować tabletów a pieniądze dać na oświatę. Sęk w tym, że na takim zakupie powiat zaoszczędziłby znacznie więcej


Dziwna matematyka oszczędności

Podczas sesji samorządowcy mówili też o potrzebie zabezpieczania większych pieniędzy na wynagrodzenia pracowników starostwa, aby ci nie zmieniali miejsca zatrudnienia ze względu na to, że gdzie indziej mogą zarobić znacznie więcej. Problem może być dla starostwa tym większy, gdy będzie dotyczyć pracowników merytorycznych. W zmianach w budżecie, jakie uchwalono podczas sesji, przewidziano kwotę ponad 210,5 tys. zł na nagrody i regulacje płac oraz na inne wydatki bieżące, wynikające z dostosowania planu wydatków. Starosta podkreślił, że zabezpieczono je przede wszystkim z myślą o pracownikach merytorycznych.

Reklama

Na koniec jeszcze słowo o wspomnianych na początku tabletach. Radni uznali, że lepiej ich nie kupować, a przewidziane 12 tys. zł przeznaczyć na oświatowe wydatki. Sęk w tym, że sprzęt miał być kupiony po to, aby ograniczyć liczbę drukowanych dokumentów. Jak poinformowano nas w wydziale finansowym powiatu, odejście od papierologii i przerzucenie się przez radnych na pracę na tabletach dałoby oszczędności 20–25 tys. zł w skali roku. Kwota 12 tys. zł na tablety byłaby wydana jednorazowo.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-14 19:44:00

    Radny PiS Henryk Trawiński będzie wnioskował by droga do Nadarzyc była im. Pileckiego?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-14 19:54:53

    Rząd tak jak jego organ propagandowy TVP łżą na każdym kroku jak bura suka nawijając makaron na uszy a ciemny Lud to kupuje. W budżecie widać dno, porozdawano pieniądze (m.in. na obronność) by kupić głosy suwerena i nadchodzą ciężkie czasy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-14 19:57:23

    Jestem rozczarowana,co ten postkomunistyczny starostwa Złotowskiego z ZSL Ryszard Goławski wygaduje.On dyskryminuje swoich pracowników,którzy mają większe doświadczenie od niego ale maja mają poglądy Polskie i Katolickie.One są ciągle dyskryminuje swoich pracowników,chociaż mają duży staż pracy.Większe zarobki dostają bez doświadczenia i praktyki,ze średnim wykształceniem,niż którzy mają wyższe wykształcenie i przepracowali ponad 20 LAT.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama