System kanalizacji podciśnieniowej, zainstalowany w Łobżenicy, przeszedł pierwsze testy. Początkowo nie do końca pomyślnie. Czy taki system może w przyszłości nastręczać problemy związane z jego obsługą?
Komplikacje pojawiły się w momencie badania szczelności układu, który został zamontowany na osiedlu położonym wzdłuż ulicy Złotowskiej oraz na Leśnym. Według Kazimierza Wasiaka, prezesa łobżenickiego ZGKiM, który powołuje się na polską normę ubytek ciśnienia mierzony na godzinę, dla tego typu urządzeń w ciągu dwóch godzin może wynosić maksymalnie 5%. Początkowo był on jednak sporo wyższy. Kilka tygodni prac naprawczych polepszyło wyniki, trwa jednak dyskusja pomiędzy łobżenickim ZGKiM i wykonawcą Zakładem Robót Instalacyjno- Inżynieryjnych Hieronim Gładysz ze Złotowa, jak odczytywać wytyczne wskazywane przez normy.
Wersje są różne
- Ubytek ciśnienia był duży. Przedstawiciele firmy pana Gładysza przez kilka tygodni sprawdzali cały system i znaleźli pięć miejsc, w których były nieszczelności – tłumaczy Kazimierz Wasiak. Dodaje też, że w 4 przypadkach okazało się, że źle elektrooporowo zgrzane były rury. – Trudno powiedzieć, czym to było spowodowane. Wypływki były widoczne na zewnątrz w otworach inspekcyjnych, co powinno sugerować, że wszystko jest w porządku. Firma wykonująca łączenia technologię tę stosuje od ponad 10 lat i do tej pory nie było takich problemów – dodaje prezes. To tylko fragment artykułu z AL 44/2013, s.31
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze