Temat jastrowskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, któremu szefuje Janina Haweto, od dobrych kilku miesięcy systematycznie skłania samorządowców do podejmowania dyskusji, często burzliwych. Prócz tych dotyczących planowanego przekształcenia gminnej jednostki budżetowej w spółkę oraz przeprowadzonego na wniosek radnych audytu, ostatnio głównie w kontekście rzekomych nieprawidłowości, zarzucanych dyrektor przez część członków wspólnoty mieszkaniowej Grunwaldzka 17 oraz przez niektórych radnych. W związku z nimi właśnie do biura rady miejskiej wpłynął dokument, w którym ci pierwsi skarżąasię na działania Janiny Haweto.
Przewodniczący Piotr Kurzyna do rozpatrzenia przekazał go komisji rewizyjnej, której szefem jest Janusz Siwak. Podczas ubiegłotygodniowej sesji radny omówił wynik jej prac – uznano, że wspomniane pismo nie nosi znamion skargi w administracyjnym ujęciu tego terminu. Członkowie komisji jednogłośnie tak orzekli opierając się na zasięgniętej w tej sprawie opinii radcy prawnego. Nie wszyscy wydawali się być tą informacją usatysfakcjonowani.
- Nie upieram się, byśmy rozpatrywali to pismo w trybie skargi, ale uważam, że sprawa jest poważna i że powinniśmy się jej przyjrzeć – odnosząc się do zarzutów dotyczących rzekomych zaniedbań oraz nienależytego wywiązywania się przez zarządcę, a więc przez ZGM, ze swoich obowiązków - powiedział Krzysztof Nagórski. – Postuluję, byśmy spróbowali rozwiązać zgłaszane problemy – dodał radny, proponując powołanie komisji lub podkomisji, której członkowie zajęliby się wyjaśnieniem niejasności, jakie pojawiły się na linii Grunwaldzka 17 - ZGM oraz analizą współpracy między zarządcą a innymi wspólnotami. - Póki co brakuje komunikacji i wiary w to, że ZGM funkcjonuje prawidłowo – podsumował Krzysztof Nagórski. - Od tego, by to ocenić, jest sąd – w odpowiedzi Janusz Siwak przypomniał, że każda wspólnota ma prawo dochodzić swoich racji w drodze powództwa cywilnego.
Propozycję Krzysztofa Nagórskiego poparł Michał Kruszyński.
- Można by się jeszcze raz przyjrzeć tej sprawie, bo nieprawidłowości były, wykazano je i nie odbiło się to żadnym echem. Nieważne, czy miałaby się tym zająć komisja, podkomisja czy speckomisja – uznał radny.
- Mam odmienne zdanie – zareagował Piotr Wojtiuk. - Na podstawie czego formułuje Pan takie zarzuty? Na postawie znajomości prawa, doświadczenia w zarządzaniu nieruchomościami? - burmistrz zwrócił się do swego przedmówcy. - Jeśli niektórzy twierdzą, że pewne wydatki źle zaklasyfikowano, a zarządca twierdzi, że dobrze, to kto ma w tej kwestii rozstrzygać? Radni? Czy oni są jakimiś super sędziami? - zapytał. - Łatwo rzucać oskarżenia, mówić „były nieprawidłowości”, trudniej je udowodnić – Piotr Wojtiuk poprosił, by radni ważyli słowa.
Chwilę później przypomniał, że w obecności ponad 80% właścicieli uznano, że dotychczasowe relacje między zarządem „siedemnastki” a ZGM były niewłaściwe, w efekcie czego podjęta została decyzja o zmianie jego składu. Odniósł się także do trwającej od 2012 roku i prowadzonej przez Krystynę Stemler kontroli zarządczej: - Każda kontrola kończy się wnioskami, zaleceniami. My do tej pory niczego takiego nie otrzymaliśmy – podsumował.
- Pięknie to burmistrz przedstawił, mówiąc, że wolą mieszkańców była zmiana zarządu, tymczasem sprawa wyglądała tak, że postawiono im ultimatum: albo zmieniacie zarząd, albo nie ma współpracy z ZGM – na słowa burmistrza zareagował Michał Kruszyński, który zasugerował, że członkami wspólnoty kierował raczej strach przed utratą zarządcy aniżeli chęć wprowadzenia zmian. Radny odniósł się też do kwestii nieprawidłowej klasyfikacji wydatków. - Mówił Pan: źle zaksięgowane czy źle zapisane – zwrócił się do Piotra Wojtiuka – ja bym się raczej pokusił o stwierdzenie: źle wydatkowane pieniądze wspólnoty przez zarządcę. Na koniec zaznaczył, że sprawa ma charakter rozwojowy, zatem radni pewnie jeszcze do niej powrócą.
W podsumowaniu dyskusji głos zabrał jeszcze Adam Dzbuk. Radny chciał wiedzieć, czy Zakład, który wcześniej wypowiedział „siedemnastce” umowę, z powrotem przyjął ją w zarząd. - Na 30 listopada zaplanowane jest zebranie. Jeśli członkowie wspólnoty podejmą decyzję, że chcą, by tak się stało i jeśli przyjmą nasze warunki, to się zgodzimy – odpowiedziała Janina Haweto, przyznając, że decyzję w tej kwestii uzależniła od zmiany składu poprzedniego zarządu oraz od ustalenia konkretnych stawek za zarządzanie.
Adam Dzbuk nie mógł zrozumieć tej deklaracji. - Jaki to interes współpracować z tymi, którzy ściągają na Zakład kłopoty? - pytał. Dyrektor odpowiedziała, że krok ten jest podyktowany prośbą właścicieli mieszkań – ponad 50% z nich wystąpiło z wnioskiem o wycofanie wypowiedzenia.
Radny swojej oceny nie zmienił. - Gdybym był szefem firmy, do której ktoś ma pretensje, którego oskarżają, że oszukuje i naciąga, to nie chciałbym mieć z takimi ludźmi nic wspólnego. Nie pchałbym się sam do wody, wiedząc, że wcześniej próbowali mnie utopić – podsumował, na zakończenie dodając, że takim osobom powinno się dać wolną rękę. - Dajmy im porządzić, niech zobaczą, co to znaczy – powiedział.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda słów - chłopy nie mają co w oborze i polu robić - to im się nudzi.
Radny to niech najpierw posprząta na swojej wspólnocie - a nie nos wciska w nie swoje sprawy
Każda władza (gminna też) musi mieć opozycję i czuć na plecach oddech, bo inaczej robi to jej się żywnie podoba.
Wszędzie tam gdzie macza palce Stemlerowa jest bałagan i to nie z winy mieszkańców czy zarządu ta osoba ma właściwości destrukcyjne.
O szczególnym układzie burmistrza Wojtiuka a dyrektorem ZGM Haweto wszystkie okoliczne ptaszki ćwierkają.
Szkoda słów - chłopy nie mają co w oborze i polu robić - to im się nudzi.
Radny to niech najpierw posprząta na swojej wspólnocie - a nie nos wciska w nie swoje sprawy
Każda władza (gminna też) musi mieć opozycję i czuć na plecach oddech, bo inaczej robi to jej się żywnie podoba.