Czy w Zakrzewie jest miejsce na taką placówkę? Na razie jest pomysł na jej uruchomienie - w pobliżu publicznego przedszkola
Takie plany ma Elżbieta Czarnotta, była dyrektor Szkoły Podstawowej w Głomsku. – Po pierwsze jestem obecnie bez pracy i mam doświadczenie w tym zawodzie. Po drugie mam też budynek, w którym mogę zrealizować pomysł – mówi o tym, dlaczego planuje podjąć się takiej inicjatywy. – Już kiedyś znajomi podsuwali mi pomysł, żeby uruchomić taką placówkę, ale w Złotowie. To wiązałoby się jednak z wynajęciem obiektu i dużymi opłatami z tego tytułu. Ze względu na potencjalnie duże koszty nie zdecydowałam się wtedy na taki ruch. W Zakrzewie nie muszę niczego wynajmować, bo mamy tutaj z mężem swój obiekt – mówi wieloletnia nauczycielka i dyrektor szkoły, przyznając, że chodzi o budynek byłej wylęgarni, znajdujący się zresztą w pobliżu publicznego przedszkola.
Podwórko pod dachem
Budynek jest parterowy, więc pod tym względem lokum jest idealne pod obiekt o takim charakterze. – Całość ma ponad 300 metrów kwadratowych, ale nie potrzebuję oczywiście całości. Planuję, przynajmniej na początku, wykorzystać tylko część powierzchni – rysuje plany. Czy niemal bezpośrednie sąsiedztwo publicznego przedszkola nie zniechęca do realizacji inwestycji? – Wręcz przeciwnie. Dzieci z obu przedszkoli mogłyby się często widywać, miałyby regularny kontakt, dostrzegam też w tym względzie możliwość współpracy z publicznym przedszkolem – podkreśla mieszkanka Czernic. Najbliższy rok Elżbieta Czarnotta chce wykorzystać na załatwianie procedur, formalności i zdobycie dofinansowania unijnego na remont i adaptację obiektu. Obok tradycyjnych pomieszczeń budynek ma w sobie mieścić dużą salę zabaw. – To miałoby być takie podwórko pod dachem. Potrzebne zwłaszcza jesienią i zimą, ale również w przypadku wiosennego czy letniego deszczu – argumentuje. Przedszkole ma także mieć zagospodarowane podwórko.
Przełomowy rok
Nauczycielka z wieloletnim doświadczeniem liczy, że formalności uda się dość szybko załatwić, tak żeby do września tego roku mogła się zwrócić o dofinansowanie działalności placówki z budżetu gminy na rok szkolny 2016/2017 – dopiero wtedy ma ruszyć przedszkole. Elżbiety Czarnotty nie zraża fakt, że do szkoły idą sześciolatki. Chce przyjmować nie tylko dzieci w wieku 3 - 5 lat, ale też młodsze, nawet dwulatki. Warunkiem ma być jedynie to, żeby dziecko chodziło. – Im wcześniej dziecko aktywnie wniknie w dużą grupę, tym lepiej dla niego pod kątem społecznym – przekonuje. To, ile dzieci uda jej się pozyskać zadecyduje o tym, ilu w przedszkolu będzie zatrudnionych nauczycieli. – Jeśli będzie to mała grupa, sama dam radę. Jeśli nie, zatrudnię osoby wedle zapotrzebowania – zapewnia, przekonując, że w jej ocenie nie ma obecnie większego problemu ze znalezieniem osób wykształconych pod kątem pedagogicznym. – Z nauczycielem anglistą mam już wstępne porozumienie – podkreśla.
Różne opinie
Placówka miałaby pracować w systemie 9-godzinnym (pierwsze pięć godzin tradycyjnie bezpłatne). – Z możliwością wydłużenia pracy, wedle potrzeb rodziców. Placówka ma być elastyczna – podkreśla nasza rozmówczyni. Jak ocenia szansę realizacji pomysłu? – Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty formalne, finansowe, związane z zainteresowaniem rodziców, daję około 60% szansy na realizację idei – szacuje. Mniej optymistycznie zapatruje się na pomysł sekretarz gminy Krystyna Wojtasik, która głównej trudności upatruje w danych demograficznych, związanych dodatkowo z faktem, że sześciolatki idą do szkoły. – Według wyliczeń na przyszły rok, jeśli do przedszkola w Zakrzewie pójdzie 100% kwalifikujących się dzieci, czyli w wieku 3-5 lat, w naszej placówce będą tylko cztery oddziały. Nie pięć, jak obecnie. Dla wszystkich powinno więc wystarczyć miejsca – kalkuluje sekretarz. Trzeba jednak przypomnieć, że w ostatnich latach zdarzały się sytuacje, kiedy rodzicom niektórych dzieci odmawiano przyjęcia. Gdyby nie uruchomienie piątego oddziału o wiele więcej dzieci nie znalazłoby miejsca w publicznym przedszkolu. Poza tym nie ma gwarancji, że mając do wyboru dwie placówki rodzice na pewno wybiorą tę publiczną. Zwłaszcza, jeśli chodzi o 2,5- czy 2-latki. – Konkurencja jest dobrym zjawiskiem – ocenia też skarbnik Czesława Wilk. – Ja bym się jednak na to nie odważyła – o planach Elżbiety Czarnotty mówi dyrektor zakrzewskiego przedszkola Grażyna Ruta.
[[reklama]]
Co o pomyśle uruchomienia w Zakrzewie niepublicznego przedszkola sądzą mieszkańcy gminy?
Aleksandra Kulpa – młodszy referent UG w Zakrzewie Gmina jest chyba za mała na taką niepubliczną placówkę. Nasze publiczne przedszkole ma ogromne tradycje i bardzo dobrą opinię. Pracują tam nauczycielki z dużym doświadczeniem. Jednocześnie nie przekreślałabym takich pomysłów, nie skazywałabym ich na niepowodzenie.
Katarzyna Sierechan – pracownik socjalny GOPS w Zakrzewie Pamiętam, że były lata, kiedy odrzucano dzieci, bo w przedszkolu publicznym brakowało dla wszystkich miejsca. Teraz jest piąty oddział, więc placówka przyjmuje więcej dzieci. Nie wiem, czy w tym kontekście jest potrzeba uruchamiania niepublicznego przedszkola. Z drugiej strony trudno oceniać, bo dotychczas konkurencji nie było i ciężko określić, jakiego wyboru dokonaliby rodzice, gdyby mieli taką możliwość.
Sylwia Borkowska – właścicielka firmy Senior w Zakrzewie Zakrzewskie przedszkole ma dobrą opinię, ale myślę, że powstanie niepublicznej placówki jest jak najbardziej zasadne. Z tego co wiem, całkiem sporo rodziców musi zapewniać opiekę dla swoich dzieci w domach – zwłaszcza dla tych najmłodszych.
Kamil Ziach – przedsiębiorca Mamy wolność rynku, on sam najlepiej zweryfikuje zasadność takiej inicjatywy. Konkurencja zawsze jest wskazana, a wyboru dokonają rodzice. Jeśli dadzą swoje dzieci do placówki niepublicznej, będzie to dowodem tego, że to dobry pomysł. Dużo na pewno będzie zależało od oferty takiego przedszkola.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze