Reklama

Czy powstanie rowerowa alternatywa z Jastrowia do Złotowa?

27/09/2015 06:30
Dwie godziny jazdy, 27 kilometrów za plecami, przyjemne okoliczności przyrody, owocowe przystanki i decyzja, że warto zainwestować w przetarcie szlaku rowerowego z Jastrowia do gminy Złotów, biegnącego starym nasypem kolejowym – to bilans wycieczki samorządowców

Kondycję wójta gminy Złotów Piotra Lacha, burmistrza Jastrowia Piotra Wojtiuka, wójta gminy Tarnówka Jacka Mościckiego i burmistrza Złotowa Adama Pulita testował zapalony rowerzysta Wiesław Fidurski. Radny powiatowy dość spontanicznie zaprosił włodarzy na wycieczkę rowerową szlakiem kolei z Jastrowia do gminy Złotów, a ci bez wahania przystali na jego propozycję. Po drodze, przekonawszy się, że udrożnienie przejazdu wcale nie będzie oznaczało skoku na gminne budżety, doszli do wniosku, że warto włączyć się w realizację tego przedsięwzięcia. Na to właśnie nadzieję miał organizator wycieczki – Wiesław Fidurski liczył, że dzięki zaangażowaniu wójtów i burmistrzów uda się zaproponować rowerzystom kolejną ścieżkę. - To fajna trasa, interesująca krajobrazowo i nietrudna do przejechania – radny powiatowy krótko podsumował jej walory.

Podobnie ocenił ją Adam Pulit: - Byłaby to ciekawa propozycja dla tych, którzy szukają miejsca na jednodniowy wypad. Burmistrz Złotowa zauważył też, że zaletą ścieżki jest jej przebieg – nasyp przecina wiele tras, które dają rowerzystom możliwość wyboru alternatywnych przejazdów. To po pierwsze. Po drugie – Adam Pulit zachwycony był odkryciem wielu dziko rosnących drzew owocowych, które – jak uważa – mogą posłużyć za materiał do dyskusji podczas wyboru nazwy dla ścieżki. Bo że tej trzeba będzie zapewnić promocję, nikt nie miał wątpliwości.

Reklama

Piotr Wojtiuk zwrócił uwagę na inny walor trasy – historyczny, opierający się chociażby o architekturę nieistniejących już dworców kolejowych. Spersonalizowanie ścieżki pod względem tematycznym to jednak melodia przyszłości. Pierwsze, czego trzeba będzie dokonać, to zapewnić przejezdność na całej długości. – Poruszam się tymi trasami od dawna. Jeszcze 10-15 lat temu można było bez problemu pokonać odcinek, o którym mówimy, ale dziś niektóre fragmenty są nieprzejezdne – zaznaczył Wiesław Fidurski, mając na myśli rozległe zarośla i uszkodzone przepusty. Wskutek tego typu przeszkód rowerzyści nadłożyli kawał drogi – zamiast około 18 kilometrów (taką długość ma trasa pokonywana nasypem) przejechali około 27 (w kilku miejscach trzeba było wybrać alternatywne przejazdy). To ma się zmienić.

Do zrobienia

- Pomysł jest osadzony w realiach – uznał Piotr Lach, z czym z dwóch powodów zgodzili się pozostali samorządowcy. Po pierwsze, jak zauważył Adam Pulit, na trasie nie zdiagnozowano żadnych problemów własnościowych, po drugie – udostępnienie ścieżki nie pociągnie za sobą dużych wydatków, ponieważ oprze się głównie o wycinkę zakrzaczenia, odtworzenie uszkodzonych przepustów i montaż barierek w miejscach, w których dziś ich brakuje – np. na wiaduktach. Do tego dojdą koszty bieżącego utrzymania. – Warto będzie je ponieść, bo tereny są naprawdę ciekawe – ocenił Jacek Mościcki.

Reklama

Adam Pulit poszedł krok dalej – po drodze dostrzegł miejsca, w których w przyszłości można by postawić dla rowerzystów „wiaty przystankowe”.

LGD, koniecznie

Samorządowcy uznali, że idealnie byłoby związać przystosowanie trasy dla rowerzystów z Lokalną Grupą Działania, w ramach której gminy we wspólnym projekcie mogłyby się ubiegać o pozyskanie środków zewnętrznych na ten cel, co poparł Wiesław Fidurski. Temat ten z pewnością, jak zadeklarował A. Pulit, stanie na walnym zebraniu członków. Włodarze rozmawiali o nim też ze starostą, który jest pomysłu ciekaw – to w jego gabinecie odbyło się spotkanie podsumowujące środowy wyjazd.

Reklama

Do roboty

Pomysł W. Fidurskiego bardzo wpisuje się w plany Piotra Lacha, który uparcie działa na rzecz skomunikowania miejscowości gminy Złotów z miastem właśnie poprzez ścieżki rowerowe, co dzieje się chociażby na odcinku Święta-Złotów (w tym roku ruszą prace na trasie Nowiny-Złotów). Systematycznie naciskany przez mieszkańców od lat dyskutuje też kwestię połączenia ścieżką rowerową Klukowa z Blękwitem. Teraz, gdy w planach jest „odkurzenie” trasy mającej biec wspomnianym nasypem, problem ten zyskał na znaczeniu, ponieważ trudno sobie wyobrazić, by rowerzyści wyjeżdżali w Klukowie ze ścieżki rowerowej wprost na pobocze drogi wojewódzkiej. - Takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia – ocenił Piotr Lach, po czym przyznał, że w tej kwestii gmina poczyniła już pewne uzgodnienia z Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich. Ustalono kompromis tego rodzaju: samorząd zadba o grunty pod ścieżkę, a Zarząd ją wybuduje. Gmina działa, pozostaje liczyć na to, że WZDW do prac zabierze się prędzej niż to miało miejsce w przypadku odkładanej latami przebudowy drogi w Klukowie. Reszta to dla Piotra Lacha zdecydowanie mniejszy problem. – Wszystko da się zrobić – uważa wójt, zapowiadając roboty na odcinku od wjazdu z drogi wojewódzkiej w Klukowie w kierunku Pieczynka na wiatraki.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gusiac - niezalogowany 2017-07-16 14:21:24

    Bardzo,bardzo jestem za. Było by naprawdę fajnie móc w ramach wycieczki rowerowej odwiedzić Złotów.Wręcz zazdroszczę mieszkancom Nowin pięknej ścieżki rowerowej do Złotowa.Oby tylko nie skończyło się to na zapowiedziach i dobrych chęciach .Trzymam kciuki za projekt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości