Kondycję wójta gminy Złotów Piotra Lacha, burmistrza Jastrowia Piotra Wojtiuka, wójta gminy Tarnówka Jacka Mościckiego i burmistrza Złotowa Adama Pulita testował zapalony rowerzysta Wiesław Fidurski. Radny powiatowy dość spontanicznie zaprosił włodarzy na wycieczkę rowerową szlakiem kolei z Jastrowia do gminy Złotów, a ci bez wahania przystali na jego propozycję. Po drodze, przekonawszy się, że udrożnienie przejazdu wcale nie będzie oznaczało skoku na gminne budżety, doszli do wniosku, że warto włączyć się w realizację tego przedsięwzięcia. Na to właśnie nadzieję miał organizator wycieczki – Wiesław Fidurski liczył, że dzięki zaangażowaniu wójtów i burmistrzów uda się zaproponować rowerzystom kolejną ścieżkę. - To fajna trasa, interesująca krajobrazowo i nietrudna do przejechania – radny powiatowy krótko podsumował jej walory.
Podobnie ocenił ją Adam Pulit: - Byłaby to ciekawa propozycja dla tych, którzy szukają miejsca na jednodniowy wypad. Burmistrz Złotowa zauważył też, że zaletą ścieżki jest jej przebieg – nasyp przecina wiele tras, które dają rowerzystom możliwość wyboru alternatywnych przejazdów. To po pierwsze. Po drugie – Adam Pulit zachwycony był odkryciem wielu dziko rosnących drzew owocowych, które – jak uważa – mogą posłużyć za materiał do dyskusji podczas wyboru nazwy dla ścieżki. Bo że tej trzeba będzie zapewnić promocję, nikt nie miał wątpliwości.
Piotr Wojtiuk zwrócił uwagę na inny walor trasy – historyczny, opierający się chociażby o architekturę nieistniejących już dworców kolejowych. Spersonalizowanie ścieżki pod względem tematycznym to jednak melodia przyszłości. Pierwsze, czego trzeba będzie dokonać, to zapewnić przejezdność na całej długości. – Poruszam się tymi trasami od dawna. Jeszcze 10-15 lat temu można było bez problemu pokonać odcinek, o którym mówimy, ale dziś niektóre fragmenty są nieprzejezdne – zaznaczył Wiesław Fidurski, mając na myśli rozległe zarośla i uszkodzone przepusty. Wskutek tego typu przeszkód rowerzyści nadłożyli kawał drogi – zamiast około 18 kilometrów (taką długość ma trasa pokonywana nasypem) przejechali około 27 (w kilku miejscach trzeba było wybrać alternatywne przejazdy). To ma się zmienić.
- Pomysł jest osadzony w realiach – uznał Piotr Lach, z czym z dwóch powodów zgodzili się pozostali samorządowcy. Po pierwsze, jak zauważył Adam Pulit, na trasie nie zdiagnozowano żadnych problemów własnościowych, po drugie – udostępnienie ścieżki nie pociągnie za sobą dużych wydatków, ponieważ oprze się głównie o wycinkę zakrzaczenia, odtworzenie uszkodzonych przepustów i montaż barierek w miejscach, w których dziś ich brakuje – np. na wiaduktach. Do tego dojdą koszty bieżącego utrzymania. – Warto będzie je ponieść, bo tereny są naprawdę ciekawe – ocenił Jacek Mościcki.
Adam Pulit poszedł krok dalej – po drodze dostrzegł miejsca, w których w przyszłości można by postawić dla rowerzystów „wiaty przystankowe”.
Samorządowcy uznali, że idealnie byłoby związać przystosowanie trasy dla rowerzystów z Lokalną Grupą Działania, w ramach której gminy we wspólnym projekcie mogłyby się ubiegać o pozyskanie środków zewnętrznych na ten cel, co poparł Wiesław Fidurski. Temat ten z pewnością, jak zadeklarował A. Pulit, stanie na walnym zebraniu członków. Włodarze rozmawiali o nim też ze starostą, który jest pomysłu ciekaw – to w jego gabinecie odbyło się spotkanie podsumowujące środowy wyjazd.
Pomysł W. Fidurskiego bardzo wpisuje się w plany Piotra Lacha, który uparcie działa na rzecz skomunikowania miejscowości gminy Złotów z miastem właśnie poprzez ścieżki rowerowe, co dzieje się chociażby na odcinku Święta-Złotów (w tym roku ruszą prace na trasie Nowiny-Złotów). Systematycznie naciskany przez mieszkańców od lat dyskutuje też kwestię połączenia ścieżką rowerową Klukowa z Blękwitem. Teraz, gdy w planach jest „odkurzenie” trasy mającej biec wspomnianym nasypem, problem ten zyskał na znaczeniu, ponieważ trudno sobie wyobrazić, by rowerzyści wyjeżdżali w Klukowie ze ścieżki rowerowej wprost na pobocze drogi wojewódzkiej. - Takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia – ocenił Piotr Lach, po czym przyznał, że w tej kwestii gmina poczyniła już pewne uzgodnienia z Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich. Ustalono kompromis tego rodzaju: samorząd zadba o grunty pod ścieżkę, a Zarząd ją wybuduje. Gmina działa, pozostaje liczyć na to, że WZDW do prac zabierze się prędzej niż to miało miejsce w przypadku odkładanej latami przebudowy drogi w Klukowie. Reszta to dla Piotra Lacha zdecydowanie mniejszy problem. – Wszystko da się zrobić – uważa wójt, zapowiadając roboty na odcinku od wjazdu z drogi wojewódzkiej w Klukowie w kierunku Pieczynka na wiatraki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo,bardzo jestem za. Było by naprawdę fajnie móc w ramach wycieczki rowerowej odwiedzić Złotów.Wręcz zazdroszczę mieszkancom Nowin pięknej ścieżki rowerowej do Złotowa.Oby tylko nie skończyło się to na zapowiedziach i dobrych chęciach .Trzymam kciuki za projekt.
Bardzo,bardzo jestem za. Było by naprawdę fajnie móc w ramach wycieczki rowerowej odwiedzić Złotów.Wręcz zazdroszczę mieszkancom Nowin pięknej ścieżki rowerowej do Złotowa.Oby tylko nie skończyło się to na zapowiedziach i dobrych chęciach .Trzymam kciuki za projekt.