Reklama

Czy radni zostali przyparci do muru nowym wozem strażackim?

25/05/2015 08:34
Garaż dla nowego wozu OSP w Świętej niewątpliwie jest potrzebny, radni uznali jednak, że nie powinno się go budować za wszelką cenę, a przynajmniej nie za 200 tys. zł. Odbyło się kolejne spotkanie w tej sprawie

Podczas ostatniej sesji, radni Rady Gminy Złotów podjęli decyzję o nie zwiększaniu puli środków przeznaczonych na rozbudowę garażu Ochotniczej Straży Pożarnej w Świętej (pisaliśmy o tym w poprzednim numerze „Aktualności”). Prezes jednostki Roman Deja, mając nadzieję na zmianę stanowisk rajców, zaprosił ich oraz wójta, a także komendanta gminnego ZOSP RP gminy Złotów Romana Głyżewskiego i Piotra Millera, prezesa zarządu oddziału miejsko-gminnego ZOSP RP w Złotowie do rozmów. Te odbyły się w sali wiejskiej w domu strażaka. Nim jednak zajęto miejsca przy stołach, każdy mógł obejrzeć nowy nabytek – ciężki wóz ratowniczo-gaśniczy, który 30 kwietnia strażacy odebrali od producenta. Radnych nie tyle ciekawiły jednak wyposażenie czy możliwości samochodu, co jego wymiary. To przez nie trzeba rozbudować garaż: nowy, większy wóz do starego garażu nie wejdzie. Podczas środowego, roboczego spotkania mówił o tym Roman Deja. Na dowód podał parametry wozu: jego wysokość to 3,40 m, tymczasem brama mierzy 3,10 m, szerokość samochodu wynosi 2,95 m, a szerokość bramy – 3,26 m. Ten wymiar wydaje się być odpowiedni. „Wydaje się być” – to dobre sformułowanie, wszak Roman Deja zaznaczył, że auto, owszem, mogłoby na szerokość wjechać, z tym, że o możliwości całkowitego otwarcia drzwi trzeba zapomnieć. Prezes zaznaczył też, że kiedy straż wyjeżdża do akcji nie ma czasu na „cyrklowanie” w bramie, ponieważ druhowie za każdym razem starają się dotrzeć na miejsce zdarzenia jak najszybciej.

W razie pożaru – poczekacie?

- Straż pożarna jest jak najbardziej potrzebna, przekonałem się o tym na własnej skórze – do słów prezesa Deji odniósł się Jacek Januszewski. Finał jego wypowiedzi był jednak mało pozytywny. - Ja mam 10 cm zapasu w bramie, przez którą wjeżdżam kombajnem, a więc po 5 cm z każdej strony i spokojnie się mieszczę. Każdy kierowca, który jest trzeźwy i który ma prawo jazdy kategorii C jest w stanie to zrobić – uznał radny. Wracając do wymiarów – po ewentualnym wjeździe auta do garażu na długość zostałby w nim blisko metr wolnej przestrzeni. Prezes sygnalizował, że to zbyt mało, bo po pierwsze gdzieś trzeba ubrania specjalne zawiesić, a po drugie – jak w tak małej przestrzeni ubrać ma się zastęp strażaków? Te argumenty nie trafiły do wszystkich radnych – padła propozycja, by „nomexy” przechowywać w sali wiejskiej albo w pomieszczeniach po dawnym barze. - Pewnie, możemy przynieść je tutaj i tutaj się ubierać – odnosząc się do sali wiejskiej powiedział Roman Deja, przy czym dodał, że z pewnością wydłuży to czas dojazdu do akcji. Ten pomysł nie spodobał się również wójtowi. - Ok, niech mają 20 cm przestrzeni na ubieranie, ale rozumiem, że jak będzie się u kogoś z Państwa palić, to poczekacie – Piotr Lach nie miał wątpliwości, że w sytuacjach kryzysowych nie ma czasu do stracenia. Nim dyskusja o parametrach wozu rozgorzała na dobre Roman Deja poinformował radnych, że wybór ciężkiego wozu nie nastręcza więcej problemów niż by to było w przypadku średniego, ponieważ różnią się one od siebie jedynie długością i masą całkowitą, zaś wysokość i szerokość pozostają na tym samym poziomie.

Pora na wyjaśnienia

- Szkoda tworzyć niejasne sytuacje – na początku rozmów powiedział Piotr Lach. Na jego prośbę Roman Deja przedstawił radnym finanse wiązane z wynajmowaniem sali wiejskiej w ostatnich latach, powiedział też m.in. o składkach członkowskich oraz dochodach jednostki z tytułu rozprowadzania strażackich kalendarzy. Zaznaczył też: nie jest tak, że OSP Święta liczy na prezenty od gminy. W latach 2012, 2013 i 2014 z myślą o konieczności zabezpieczenia przez samorząd środków na planowany zakup samochodu druhowie ze Świętej zrezygnowali z pobierania z gminy dopłat celowych. Dało to oszczędności na poziomie ok. 13 tys. zł. Dalej – dotację z KSRG w kwocie  4 tys. zł, zamiast na uzupełnienie wyposażenia, odciążając gminę, przeznaczono na zakup paliwa, które starczyło na ponad rok wyjazdów do akcji. Ponadto w ubiegłym roku z wiejskiego funduszu sołeckiego na wykonanie projektu przebudowy remizy przeznaczono 10 tys. zł. W tym roku na potrzeby OSP nie zabezpieczono nic i o to niektórzy radni mieli pretensje. Roman Deja zauważył jednak, że zmiana zadań funduszu sołeckiego teraz (choć zgodnie z prawem jest to możliwe) na pewno nie scaliłaby wsi, a poróżniła mieszkańców.

Niczego nie próbowaliśmy ukryć

Nim głos zabrali radni Piotr Lach powiedział jeszcze kilka zdań na temat trybu, w jakim chciano wprowadzić autopoprawkę dotyczącą wspomnianego zwiększenia środków na rozbudowę garażu z 60 do 200 tys. zł. Przypomnijmy, stało się to tuż przed sesją i po rozstrzygniętym przetargu na realizację tego zadania. - Ten tryb był jaki był, ale zapewniam Państwa, że nic nie próbowaliśmy ukryć – Piotr Lach zwrócił się do radnych. Zaznaczył też, że zakup auta dla tej jednostki miał być jednocześnie remedium na problemy z wozem w Kleszczynie i, że kupując auto dla OSP Święta z tak dużym dofinansowaniem (środki gminy - 20%, środki zewnętrzne - 80%) samorząd wykazał się racjonalną postawą.

Nie było przesady

Roman Deja zaznaczył, że w projekcie zawarto tylko najpotrzebniejsze elementy. - Chcąc zaoszczędzić chcieliśmy go okroić, ale było to naprawdę trudne – przyznał prezes, tłumacząc, że ostatecznie zrezygnowano z wykonania m.in. elewacji, zewnętrznej podbitki oraz budowy ścianki działowej mającej wydzielić szatnię. Zadeklarował przy tym, że druhowie w pracach pomogą – rozbiorą klomb zieleni oraz podjazdy. Radnych jednak to nie usatysfakcjonowało. Niemal 200 tys. zł na rozbudowę (taka kwota pojawiła się w rozstrzygniętym przetargu) część radnych uznała za przesadzoną. Proszono o dalszą weryfikację projektu – niektórzy uznali, że można jeszcze zrezygnować np. z kanału samochodowego.

O wiele za późno

Przewodniczący Rady Gminy Złotów Sławomir Czyżyk, który podczas sesji głosował przeciwko zaakceptowaniu autopoprawek, zdania nie zmienił. - Cieszę się, że doszło do takiego spotkania, ale to co najmniej o rok za późno – powiedział, dodając, że skoro strażacy już wcześniej wiedzieli, że wóz się w garażu nie zmieści, powinni o tym poinformować radę. Irytował się też, że o kosztorysie opiewającym na 400 tys. zł nie wiedział, a zapisana na rozbudowę w budżecie kwota 60 tys. zł ma się do niego nijak. - Żadne argumenty do mnie nie docierają. Zdania nie zmienię – zaznaczył. Roman Deja odpowiedział, że o problemy z garażem nikt go nie pytał, a niepytany po prostu się nie odzywał. - Ale to nie rada miała problem, to wy go mieliście i to wy powinniście z nim do nas przyjść – zauważył Adam Tomaszewski. Potem powiedział o swoich odczuciach: - „Wóz dostaliśmy, to teraz postawcie nam garaż”. Tak to odbieram.

Krójmy dalej

W dyskusję włączyła się też Małgorzata Podgórna-Klocek. - Gdzie była rada kiedy robiliście projekty, kiedy powstał kosztorys? - radna skierowała to pytanie do wójta, zaznaczając, że do rajców nie docierały żadne informacje dotyczące tych dokumentów. - Za pięć dwunasta nie podaje się człowiekowi do przełknięcia 140 tys. zł – wróciła do trybu wprowadzenia autopoprawki. - Podczas sesji głosowałam przeciw i dzisiaj nikt mnie nie przekonał, by być na „tak” - dodała. Jacek Januszewski też nie wydawał się być przekonany. – Kroimy, ile się da i gdzie się da, więc krójmy dalej – polecił. Tadeusz Brzeziński zapytał natomiast, czy naprawdę nie da się przebudować istniejącego garażu. Roman Deja zaznaczył, że oczywiście ostatecznie się da, ale nie ma to najmniejszego sensu, ponieważ wciąż będzie on za mały, niefunkcjonalny, a w dodatku konieczność obniżenia posadzki zaburzy ciąg komunikacyjny przed remizą. Dalej – adaptacja również pochłonie spore środki, jego zdaniem rozbudowa to bardziej racjonalny pomysł.

Halo, tu XX wiek

Głos w dyskusji zabrał również Marcin Borzych. - Czuję się rozdarty – zaznaczył na wstępie. - Rozumiem strażaków i wójta, ale z drugiej strony w niektórych miejscowościach gminy XX wiek dopiero puka do drzwi i pyta, czy może wejść – powiedział. - Nie ma kanalizacji, nie ma internetu, nie ma dróg... - wyliczył, po czym polecił: - Zacznijmy od podstaw.

Bądźmy odpowiedzialni

Piotr Lach apelował do radnych o konsekwencję. - Musimy ponieść odpowiedzialność za majątek, który nabyliśmy – powiedział, prosząc o to, by radni raz jeszcze rozważyli kwestię rozbudowy garażu. O to samo wnioskował prezes Deja. Ostatecznie radni zdecydowali, że do tematu wrócą. Tymczasem, wciąż nieformalnie, wszak było to spotkanie robocze, ustalono, że projekt raz jeszcze trzeba zweryfikować, a przetarg na rozbudowę powtórzyć.

Patrycja Kajewska

[[reklama]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama