- Właściciel, w tym przypadku skarb państwa, powinien odpowiadać za szkody wyrządzane przez zwierzęta będące jego własnością - Tadeusz Brzeziński uznał, że spychanie tego obowiązku na koła łowieckie nie jest w porządku. Dyskusja o szkodach łowieckich w gminie Złotów trwała blisko dwie godziny
W sali sesyjnej Urzędu Gminy Złotów spotkali się radni, sołtysi, przedstawiciele nadleśnictw Lipka i Złotów, myśliwi z kół łowieckich oraz rolnicy. Zebrani, w obliczu szacowania szkód łowieckich zazwyczaj stający po dwóch strony barykady, przyznali, że w porównaniu do tego typu dyskusji sprzed lat czwartkowa przebiegła wyjątkowo łagodnie. Rozmówcy znaleźli kilka punktów wspólnych. Mało tego, udało się im wypracować pewien koncept – Jacek Januszewski, zastępca przewodniczącego Komisji Rolnictwa, Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Zdrowia Rady Gminy Złotów zaproponował, by myśliwi spisali zmiany, jakich od państwa oczekują i dostarczyli dokument do gminy, a samorząd wesprze ich w walce o ich realizację i przekaże je wyższym szczeblom władzy. Wniosek radnego był pochodną informacji, jakie uzyskał on w trakcie spotkania. Jedna z nich: polskie prawo zabrania polowania z noktowizorem. - To śmieszne – uznał Jacek Januszewski, dodając, że skoro myśliwi nocą mogą strzelać tylko podczas pełni, nic dziwnego, że zwierzęta leśne bez problemów niszczą rolnicze uprawy. Do beczki miodu dołożył jednak łyżkę dziegciu. - Rozumiemy was. Wiemy, że myślistwo to hobby, więc nie możemy oczekiwać niemożliwego, ale powiem co nas, rolników, wkurza – zapowiedział radny: zachowanie myśliwych, którzy, szacując szkody, potrafią być naprawdę opryskliwi. - Na to, że dzik coś zniszczył nie macie wpływu, ale macie wpływ na zachowanie ludzi – apelując o łagodność zwrócił się do przedstawicieli poszczególnych kół. Wójt gminy Złotów Piotr Lach powiedział zaś, że zawsze jeśli będzie taka potrzeba rolnicy nie mogący się dogadać z kołami mogą się zwrócić do niego z prośbą o mediacje. Kolejna rzecz – Jacek Januszewski zaznaczył, że odszkodowania, jakie wypłacają rolnikom koła, nie zawsze w 100% odzwierciedlają rozmiar szkód.
Na tym samym wózku
Co do tego, że na ograniczeniu powstawania szkód łowieckich zależy nie tylko rolnikom, ale też leśnikom i myśliwym, przekonywał nadleśniczy Nadleśnictwa Złotów Jerzy Jaszczyk. Podobny pogląd prezentował wójt Piotr Lach. - Wszyscy jedziemy na tym samym wózku – powiedział, dodając, że w kole Kuropatwa, do którego należy, praktycznie wszystkie środki z polowań dewizowych przeznaczane są na rekompensatę szkód łowieckich. Piotr Lach poprosił też rolników, by nie postrzegali myśliwych jako ""sprawców zamieszania"", ponieważ nie mogą oni strzelić więcej zwierzyny aniżeli zapisano w planach łowieckich. Te zresztą, jak mówił Jerzy Jaszczyk, często bywają zwiększane. - Nawet mi ręka nie zadrży, gdy trzeba podpisać zgodę na zwiększenie odstrzału – powiedział, oczywiście mając na myśli uzasadnione przypadki. - Wzrasta liczba pozyskiwanych zwierząt – Piotr Lach mówił o tym wcześniej.
Dla przykładu:
plan łowiecki koła Kuropatwa na lata 2015/2016, do którego należy wójt, zakłada, że w obwodach leżących w granicach gminy Złotów odstrzelonych ma zostać 165 dzików, 105 saren i 54 jelenie.
- W ostatnich latach nie pojawiały się problemy w kwestii korygowania planów łowieckich – potwierdził Bartłomiej Kuczma z nadleśnictwa Lipka.
Pomóżcie nam
Myśliwi zaapelowali do rolników, by ułatwili im dokonywanie odstrzału. Mogą to zrobić nie zasiewając olbrzymich 40 czy 50 ha powierzchni lub też zostawiając w nich pasy. - Inaczej, nawet jeśli będzie nas stu, nic nie strzelimy, bo dzik z takiego pola nie wyjdzie – uzmysławiał Leszek Kasprowicz z koła Daniel. Odpowiadając na pytanie Jana Bulawy powiedział też, że co roku w budżetach kół łowieckich wyodrębnia się pieniądze na zakup pastuchów. Dalej – Leszek Kasprowicz zaapelował również do rolników, by dbali o rozciągnięte wzdłuż pół elektryczne pastuchy. Podobną prośbę miał Jerzy Jaszczyk. Tadeusz Brzeziński, radny i rolnik, przypomniał, że rolnicy sami próbują bronić swoich upraw przed zwierzyną leśną. - Działamy oddolnie. Grodzimy się, szczególnie na ścianach lasu – powiedział. - Nie dlatego, że nie lubimy zwierząt, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie ich upilnować – dodał. I zwrócił uwagę na problem odpowiedzialności. Jego zdaniem skarb państwa nie powinien jej przerzucać na koła łowieckie. - Ja jestem odpowiedzialny za zwierzęta, jakie mam na podwórku. Skarb państwa – nie – mówił poirytowany. Ta sytuacja rozeźliła również jego kolegę po fachu. Rolnik ze Świętej powiedział, że nie wyobraża sobie, by bez jakiejkolwiek odpowiedzialności mógł puścić swoje kury do sąsiada. - Moglibyśmy tu rozmawiać do wieczora – podsumował Jacek Januszewski. Radny uznał, że, by wreszcie coś się zmieniło, tematem trzeba zainteresować co najmniej władze wojewódzkie. - Nie ma możliwości wprowadzenia zmian bez kontaktu z posłami – Rafał Walczyński z koła Jeleń był podobnego zdania. Dlatego też uczestnicy spotkania żałowali, że Piotr Lach, mający kontakt z przedstawicielami społeczeństwa wyższego szczebla, usprawiedliwiając się uprzednio innymi obowiązkami, prędko opuścił salę. Temat nie został jednak zarzucony – rozmowy podobne do czwartkowych mają być powtarzane. To po pierwsze. Po drugie – pozostaje czekać na to, czy myśliwi dostarczą do gminy listę postulatów i czy – jeśli tak się stanie – uda się ją ""przepchnąć"" wyżej.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze