Jesienią ubiegłego roku Anna Spychała przejęła rodzinne gospodarstwo. Spore: 120 sztuk trzody chlewnej, 40 sztuk bydła i około sto hektarów ziemi. Ma problem z wodą. Jej poziom w domowej studni jest coraz niższy, nie wystarcza na sprawne funkcjonowanie gospodarstwa. Przejęła je po zmarłym ojcu, gospodarzy jedynie z mamą. Od miesięcy zabiega w gminie o przyłączenie swojej zabudowy do gminnej sieci wodociągowej. Bezskutecznie.
Młoda rolniczka przyznaje, że kiedy w Starej Wiśniewce budowano przed wieloma laty sieć, ich gospodarstwo nie zostało przyłączone do wodociągu. Około 800 metrów – tyle dzieli je od najbliższego odcinka sieci. – Jest bardzo sucho. Poziom wody w naszej studni jest dramatycznie niski, w tej chwili wystarcza jej tylko na dom – mówi o trudnej sytuacji. W ubiegłym roku brała wodę u sąsiada, ale ta sąsiedzka współpraca dobiegła końca. Samorząd zrobił dla niej punkt do czerpania przy hydroforni w Starej Wiśniewce. Młoda kobieta przyjeżdża tutaj po wodę, ale, jak mówi, zajęcie jest zbyt czasochłonne. Raz, że punkt oddalony jest od gospodarstwa o jakieś cztery kilometry (w prostej linii), a dwa, że zastosowany, standardowy dla ogrodnictwa przepływ jest za słaby i wymaga kilku godzin, zanim wypełnią się, liczące po kilka tysięcy litrów, zbiorniki. Czynność powtarza każdego dnia. Stąd takie rozwiązanie jej nie satysfakcjonuje. – Żebym miała chociaż taki punkt, gdzie mogłabym nalać tysiąc litrów w kilka minut – porównuje. – Przy hydroforni tego nie zrobimy, a po drodze nie mamy gdzie ulokować takiego punktu. Na korzystanie z hydrantu też nie wyrazimy zgody, bo dojdzie do spadku ciśnienia i wszyscy na tym stracą – odpowiada kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej w Zakrzewie Edmund Kabattek, podkreślając, że hydranty spełniają funkcję przeciwpożarową. Najbardziej satysfakcjonującym dla Anny Spychały rozwiązaniem byłoby oczywiście podłączenie gospodarstwa do sieci.
Wójt Henryk Dobrosielski mówi, że w najbliższych latach nie jest to możliwe. Podkreśla, że gminę czekają inne inwestycje wodociągowe, w pierwszej kolejności podłączenie Prochów (gdzie od kilku lat woda zawiera zwiększone ilości azotynów i azotanów), do hydroforni w Starej Wiśniewce. Na wykonanie czeka też dalsze wodociągowanie w samej Starej Wiśniewce oraz przyłączenie Śmiardowa Złotowskiego do Zakrzewa. – Łatwiej wykonać zadanie, które będzie miało cztery kilometry i będzie służyć 200 czy 300 osobom, niż 800 metrów dla jednego gospodarstwa – podaje prostą kalkulację. Rozumie, że gospodarstwo Anny Spychały jest duże, ale, jak mówi, nie można zmieniać inwestycyjnych planów z powodu jednego gospodarstwa. Zwłaszcza, że samorząd stworzył kobiecie możliwość czerpania wody przy hydroforni. – Trzeba oznaczyć trasę, zobaczyć, przez jakie to przechodzi pola, zapytać właścicieli, zrobić uzgodnienia, projekty techniczne, pozwolenia, a przede wszystkim trzeba mieć pieniądze – wójt mówi o tym, ile czasu i pieniędzy potrzeba na podłączenie gospodarstwa Anny Spychały do sieci wodociągowej. Dobrosielski mówi wprost, że gdyby wykonać jedno takie zadanie, uruchomiłoby to lawinę wniosków od innych mieszkańców, bo w podobnej sytuacji jest w gminie więcej gospodarstw.

Tymi zbiornikami kobieta przewozi każdego dnia wodę potrzebną do funkcjonowania jej gospodarstwa
Edmund Kabattek przyznaje, że była brana pod uwagę możliwość wykonania inwestycji w taki sposób, żeby jej część sfinansowała właścicielka gospodarstwa, a część samorząd. Kabattek mówi, że całość prac wstępnie oszacował na około 40 tys. zł. Rozmowy nie znalazły jednak finału, a co najważniejsze, wspólnego stanowiska stron.
Tymczasem Anna Spychała przekonuje, że zna przypadek z terenu gminy Złotów, gdzie tego typu inwestycję, również wykonaną na dłuższym odcinku, sfinansował właśnie samorząd. Wójt Piotr Lach potwierdza, że takie sytuacje zdarzają się w kierowanej przez niego gminie. Nie są częste, ale w szczególnych przypadkach – i nie chodzi wyłącznie o aspekt ekonomiczny, a realną pomoc gospodarzom, gdzie będzie ona uzasadniona – gmina rzeczywiście włącza do sieci nieruchomości znajdujące się na wybudowaniach miejscowości.
Kabattek mówi, że w gminie Zakrzewo niejednokrotnie ZGK wykonuje inwestycje wodociągowe wspólnie z właścicielami, ale przyznaje, że nie w aż tak dużym zakresie. Co najwyżej dotyczą one wykonania przyłącza wodociągowego, czego łączny koszt to jakieś 3-4 tys. zł.
Dlatego wójt Henryk Dobrosielski proponuje inne rozwiązanie. Przypomina, że jesienią Rada Gminy Zakrzewo będzie podejmować uchwałę o dofinansowaniu dla osób, które będą chciały pogłębiać istniejące studnie lub budować nowe studnie głębinowe. Czy takie rozwiązanie usatysfakcjonuje młodą rolniczkę ze Starej Wiśniewki? – Ono nigdy nie da pewności na lata, skoro poziom wód gruntowych regularnie się obniża – ocenia kobieta. Anna Spychała przyznaje, że rozważała już taki scenariusz, że sama wykona inwestycję, a po zakończeniu prac wszystkim obciąży samorząd. Podkreśla, że są procedury, które umożliwiają takie działanie mieszkańcom, a gmina musi się do nich dostosować. – Przepis mówi wyraźnie, że jest to uzasadnione tylko w przypadku, gdy taka inwestycja będzie dla gminy finansowo rentowna – odpowiada Kabattek. Wodny pat nadal trwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze