Reklama

Decyzje podejmuję sama. Rozmowa z Moniką Król.

01/02/2016 18:30
O lakonicznych odpowiedziach, rozczarowaniu, szkole w Jastrowiu i drogowych tematach z radną Rady Powiatu Złotowskiego Moniką Król rozmawia Patrycja Kajewska

W radzie powiatu zasiada troje radnych z Jastrowia. Ta cyfra teoretycznie daje potencjał, ale Państwo nie gracie chyba do jednej bramki...

Każdy z nas ma swój program, swoje zdanie, a co za tym idzie cele, które chce zrealizować. Ideałem byłaby gra do jednej bramki.

Obserwuję, że o porozumienie trudno...

Być może nie do końca zgrywamy się przez różnicę wieku i doświadczenia, ale zapewniam, że staram się rozmawiać ze wszystkimi radnymi.

Ryszard Sikora i Jadwiga Harbuzińska-Turek to weterani samorządności – może warto korzystać z ich doświadczenia, rad i w efekcie – poparcia?

Być może z boku wygląda to tak, że zupełnie ze sobą nie rozmawiamy, nie konsultujemy tematów zgłaszanych na sesji, ale w rzeczywistości jest inaczej. Rozmawiamy, może nie często i intensywnie, ale też nie odcinamy się od siebie. Ja cały czas nabieram samorządowego doświadczenia i nie zamykam się na nikogo. Z cennych rad korzystam.[[pay]]

Reklama

W kuluarach czasami mówi się, że za Pani aktywnością stoi tata Ryszard, były radny powiatowy i obecny radny Rady Miejskiej w Jastrowiu.

Każdy ma swój rozum i podejmuje autonomiczne decyzje. Nie uważam, by tata miał wpływ na te, które są moim udziałem. Wnioski, które zgłaszam, działania, które podejmuję są moje. Owszem, z racji jego doświadczenia w pracy samorządowej czasami pytam go o pewne sprawy, dyskutujemy, ale często jest tak, że mamy zupełnie odmienne zdania. Poza tym oboje mamy mocne charaktery, więc niełatwo jest się nam nawzajem do czegoś przekonać. Powiedzieć, że nie rozmawiamy o gminie, o powiecie byłoby nieprawdą. Przecież tata jest radnym gminy, której interesy reprezentuję. Dzięki niemu jestem na bieżąco, ale powtarzam, bezpośredniego wpływu na moje decyzje nie ma. Czasami podpowiada, ale nigdy nie kieruje. Sama podjęłam decyzję o starcie do rady powiatu. Nikt mnie nie namawiał, nikt mnie nie popychał, nie widzę więc powodu, dla którego ktoś miałby za mnie decydować.

Królowie bycie w opozycji mają chyba we krwi. Pan Ryszard często spiera się z burmistrzem Wojtiukiem, Pani nie przyklaskuje staroście...

Wyjaśnijmy, że nie jestem w opozycji. Jeśli nie podoba mi się to, co starosta czy jakikolwiek inny radny mówi, jeśli mam inne zdanie na dany temat to dlaczego mam pokornie przytakiwać? Nie zamierzam negować wszystkiego z zasady, ale też nie będę siedzieć cicho, kiedy z czymś się nie zgadzam.

Reklama

Nawet jeśli Pani pogląd jest wśród kolegów niepopularny?

Nawet wtedy. Zakładam, że nikt z nas nie jest dla siebie nawzajem złośliwy i że każdy wniosek, mój czy kogoś innego, jest rozpatrywany nie przez pryzmat sympatii bądź antypatii, a obiektywnie. Radę tworzy dziewiętnaście osób, kilkanaście charakterów, nieporozumienia są więc nie do uniknięcia.

Pani najczęściej zabiera głos w sprawie oświaty, szkoły w Jastrowiu. Pytała Pani m.in. co zrobiono, by ratować tę placówkę, jakie działania promocyjne podjęto, co z kadrą nauczycielską i dyrektorską. Otrzymała Pani wyczerpujące odpowiedzi?

Nie do końca. Jestem konkretną osobą i nie lubię lakonicznych odpowiedzi. W kwestii szkoły – niedawno przechodziłam ten okres. Poza tym mam siostrę w liceum, brat był w technikum, więc na bieżąco widzę, jak wszystko funkcjonuje. Mogłoby być lepiej – dlatego pytam, co możemy zrobić, by młodzieży było więcej, a jakość nauczania wyższa. No ale by móc na tę efektywność wpłynąć, by nakreślić rozsądny kierunek zmian, trzeba najpierw zdobyć informacje.

Reklama

Powiedziała Pani „zdobyć”. To znaczy, że w tej sferze założono jakąś blokadę?

Nie, nie o blokadę mi chodzi co raczej o łatwość podejmowania pewnych nieodwracalnych decyzji.
Oświata to trudny temat i wydaje mi się, że właśnie dlatego niektórzy nie chcą go podejmować. Mimo to ja cały czas naciskam, bo milczeniem niczego się nie załatwi. Dlaczego jedna szkoła działa lepiej, inna gorzej? Sądzę, że to m.in. kwestia zaangażowania nauczycieli – oni są fundamentem każdej placówki. Kreatywność dyrektora, pracowników, odpowiednia promocja – to klucze dobrego funkcjonowania.

Ma Pani żal do Ryszarda Sikory i Jadwigi Harbuzińskiej-Turek o to, że nie wspierali Pani w walce o przyszłość szkoły w Jastrowiu?

Żal może nie, ale rozczarowanie, że my mieszkańcy jednego miasta nie bronimy tego co nasze. Przecież szkoła to serce każdego miasta. Uważam, że oświata jest tak ważna jak opieka zdrowotna. Moim zdaniem nie tylko ja z naszej trójki powinnam podejmować ten temat, ale oceniać pana Sikory i pani Harbuzińskiej-Turek nie chcę.

Reklama

Jakie ma Pani odczucie w kwestii szkoły w Jastrowiu? W kuluarach nie raz słychać było opinie, że powiat chciał ją wygasić, ale na drodze stanął społeczny protest, inicjatywa radnych z Jastrowia, którzy zawalczyli o uczniów.

Powinniśmy rozważać kwestię reorganizacji, nie likwidacji, ponieważ jeśli tę szkołę wygasimy, możemy być pewni, że nie da się jej już wskrzesić. Szkoła jest bardzo ważna. Nie powinniśmy tego robić, bo nasza gmina ma ponad 12 tysięcy mieszkańców.  Powinniśmy za to, dobierając kierunki kształcenia pod kątem zapotrzebowania rynku pracy, zwiększyć szanse młodzieży na znalezienie pracy.

Kolejna Pani bolączka z ostatnich tygodni to remont drogi w Sypniewie. Długo wyczekiwany i... nieudany?

Podjęłam temat odwodnienia, usytuowania wpustów deszczowych. Dostałam informację od dyrektora PZD, że temat zostanie sprawdzony, a w razie konieczności skorygowany. Będę tego tematu pilnować, zwłaszcza że z wykształcenia jestem inżynierem. Poza tym uważam, że powinniśmy dbać o jakość prac, bo dróg do wyremontowania mamy wiele, a za źle wykonane prace płacimy podwójnie.

Reklama

Jest Pani „stróżem” - na nic Pani oka nie przymknie, o wszystkich niedoróbkach powie głośno. Jest Pani problematyczna dla kolegów z rady, dla starosty?

Jeśli coś robimy, to róbmy to od początku do końca dobrze. Mnie też ktoś w pracy sprawdza, oczekuje efektów i dobrej jakości. Nie widzę powodów, dlaczego inaczej miało by być w samorządzie.

Pani naprawdę wierzy, że coś od Pani zależy, że radny „może”.

Oczywiście, każdy głos ma wartość. Przecież radnych wybrano po to, by działali. Nawet jeśli nie mają wielu sprzymierzeńców.

Pochłonęła Panią plażowa piłka ręczna.

Wcześniej grałam zawodowo w halową piłkę ręczną, teraz przerzuciłam się na plażową, ponieważ terminarz rozgrywek jest zdecydowanie węższy, a przecież muszę godzić sport z pracą zawodową i z pracą w samorządzie. Gram w zespole Red Hot Czili Buk.

Reklama

Wiem, że zespół ma na koncie sukcesy?

Nasze zeszłoroczne osiągnięcia to trzecie miejsce w Pucharze Polski i trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski. Sport wiele mnie nauczył, m.in. odważnego podchodzenia do tematów.

Sport i polityka mają jeden wspólny mianownik – by coś osiągnąć potrzeba konsekwencji. Czasem trzeba też być bezwzględnym dla przeciwnika. Zdarzało się Pani być taką w polityce?

Twardą na pewno, ale czy bezwzględną... Na pewno nie idę do celu po trupach, ale jestem wytrwała.

Czego się Pani nauczyła od taty jeśli idzie o samorządność?

Żeby nie siedzieć cicho i nie odsuwać od siebie niewygodnych tematów. Nauczyłam się również słuchania mieszkańców. Nie możemy lekceważyć ich problemów – przecież to oni dali nam mandat, mają więc prawo oczekiwać działania. Na mnie na pewno mogą liczyć.

Reklama

Korzystając z okazji chciałabym życzyć Mieszkańcom Powiatu Złotowskiego samych sukcesów, dobrych chwil, realizacji planów i marzeń w Nowym Roku.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pytanie - niezalogowany 2023-08-08 04:54:37

    Pani radna Monika Król mieszka od kilku lat w Trzciance, więc jak to się ma do bycia radną w Jastrowiu ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości