Mimo konkurencyjnej imprezy w Jastrowiu na frekwencję nie można było narzekać. Pogoda również dopisała, bawiono się więc do późnej nocy
Wydawało się, że człowiek wyszedł z tego placu na chwilę, kiedy wrócił bowiem wszystko było niemal takie same: znajome twarze mieszkańców wsi, ci sami państwo stojący za nalewakiem do piwa, te same panie przy losach, grillu i przy cieście. Ale od tamtej pory, czyli od poprzedniego festynu, minął już rok. Czas leci nieubłaganie.
Festyn w Samborsku musiał się udać, bo tu wszystko się udaje. Nie pamiętam sytuacji, kiedy nie dopisała aura, a to od niej w dużej mierze zależy powodzenie tego typu imprez. Czego się nie dotknie sołtys Elżbieta Magda, zamienia się w złoto.
[[nowa_strona]] Tak było i tym razem, mimo że w pobliskim Jastrowiu odbywał się piknik militarny - organizatorzy festynu nie mogli na brak zainteresowania narzekać. Przyszli ci najstarsi, często o kulach czy lasce, nieco młodsi, a najmłodszych przywiozły mamusie w wózkach. Każdy znalazł tu dla siebie coś ciekawego: śpiewał jastrowski chór Retro, dziewczynki z miejscowej szkoły podstawowej również śpiewały i tańczyły, można było kupić stare żelazka, losy oraz najeść się i napić do syta.
Organizatorem festynu była sołtys Elżbieta Magda, członkowie rady sołeckiej i wszyscy chętni, którzy chcieli w ten sposób imprezę wspomóc.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze